Coś się kończy, coś się zaczyna.

Dziś kończymy jeden z wielu etapów w naszym życiu, w niepamięć powoli odejdzie rok 2014 po to by przywitać rok nowych możliwości – 2015!

Nie czytam horoskopów, nie chodzę do wróżek i nie jestem przesądny, często przechodzę pod słupem, który ludzie omijają, mówiąc, że przejście pod nim przyniesie pecha! Gdy Czarny Kot przetnie mi drogę, cieszę się jedynie, że w tym czasie nie potrącił go żaden samochód! Zanim kliknąłem opcję generowania dzisiejszego wpisu na blogu, przed oczyma pokazał mi się post udostępniony przez jednego ze znajomych… post dotyczył kalendarza chińskiego, nie myślałem długo, chwyciłem łyk herbaty i odwiedziłem stronę.

Pierwsze co mnie przywitało, to informacja, że zbliża się Rok Kozy i krotka notka:

„Koza (Owca) patronuje w chińskim zodiaku rozwojowi sztuki, nowym trendom w modzie. Jest to znak artystów i kreatywności. Każdy aktywny i pomysłowy człowiek może w tym roku liczyć na pomyślny los. Wyobraźnia będzie w 2015 roku bardzo ważną cechą. Od niej wszystko się zaczyna.”

Teraz już wiem, że miałem odwiedzić tą stronę i że nawet jeśli znajomemu ta wiedza nic nie przyniesie, to mi akurat ona daje wiele 🙂 Jako, że uważam się za artystę, być może w oczach innych nim nie jestem, niestety tego nie wiem… To tak czy owak, jest to news przeznaczony dla mnie i wprowadził mnie na taką refleksję,że skoro wszystko zaczyna się od wyobrazni, a tak się składa, że na świecie jest co raz więcej ludzi kreatywnych – swoje spostrzeżenie opieram nie tylko na podstawie obserwacji otoczenia a całej cywilizacji zamieszkującej lądy tej planety, to ten rok powinien wspierać proces leczenia w odniesieniu do przeszłych zdarzeń spowodowanych przez osoby, które mają mało szacunku dla wszelkiego życia. 2015 będzie rokiem wiary w to, że dobro zwycięży nad siłami, które chcą zniszczyć pokojowy styl życia wielu ludzi.

Zaufaj więc dobrym siłom tego świata, a czeka cię szczęście i satysfakcja. Zaufaj sobie, swojej intuicji i spraw by Twoje własne otoczenie było Ci przyjazne. Zanim zaczniesz próbować dokonywać zmian w życiu innych, zanim zechcesz wpływać na kogoś i naprowadzać go na wszelkie, według Ciebie właściwe ścieżki postępowania – zadbaj o to by Twoje własne „podwórko” świeciło przykładem! Zadbaj o spokój i harmonię swego umysłu, posprzątaj to co zostało zamiecione pod symboliczny dywan w naszej głowie i otwórz swoje serce dla innych, spokojnie to nie boli! Też się tego obawiałem 🙂 Choć nadal miewam opory w okazywaniu szczęścia, radości czy miłości to nie znaczy, że nie znam tych uczuć, wręcz przeciwnie! One każdego dnia przepełniają mnie od środka i napędzają jak nowy silnik w 27 letnim samochodzie.

Jeśli więc tańczysz, rysujesz, piszesz, malujesz, tworzysz i działasz kreatywnie, powiedz sobie, że ten rok, że 2015 rok jest Twoim rokiem i spraw aby każdy dzień dał Ci jakiś owoc Twoich działań, jeśli uważasz, że to zbyt wiele, spraw więc byś każdego dnia zasiał nasionko, które w pewnym momencie da Ci ten owoc! To wcale nie takie trudne, proste i małe rzeczy cieszą najbardziej 🙂

2014 rok, który żegnam z uśmiechem na ustach, to był zdecydowanie rok sprzyjający moim działaniom, począwszy od faktu spełnienia moich marzeń, po podróże, a było ich sporo! Udało mi się naliczyć ponad 20 000 km w trasie i sto razy tyle wspomnień z tych miejsc, zyskałem także wiele nowych doświadczeń, które niesamowicie wpłynęły na moje postrzeganie świata, otrzymałem też wiele pozytywnych słów od bliskich i dalekich mi ludzi. Prawda jest taka, że mógłbym tak pisać i pisać bez końca, o tym co mi osobiście dał ten rok, a chciałbym abyście wy się zastanowili nad tym co wam dał miniony rok i co może wam przynieść ten który nadchodzi!

Nie pozostaje mi nic innego jak pozostawić was z tą myślą i życzyć wam wszystkiego dobrego w Nowym Roku, do zobaczenia w kolejnym poście!

10882172_10152999302456350_5665726452696223779_n

Coś się kończy, coś się zaczyna.

Żyj tak, żeby żyć… a nie dożyć!

Witajcie, to już piąty post na moim blogu, piąty dzień dzielenia się tym co mnie spotkało w moim życiu, piąty dzień podbijania blogosfery!

Obiecałem poprzednio, że poruszę temat mojej listy 10 życzeń, zanim jednak przejdę do samej listy, chciałbym opowiedzieć o tym, jak wpłynęła ona na mnie i jak ja próbowałem wpłynąć na ową listę! Samo wypisanie 10 punktów nic nie da, jeżeli nie włożymy w to pewnych emocji i nie potraktujemy tego w pewien szczególny sposób, to ta lista będzie tyle warta co skrawek papieru toaletowego. Moja lista składała się tak naprawdę z 17 punktów, ale pierwsze 7 dotyczy sfery całego mojego życia i tego co mnie otacza, z uwzględnieniem moich bliskich, na ten przykład punkt 1. brzmi /brzmiał : Dziękuję za zdrowie moje, moich bliskich i znajomych. W ten sposób każdego ranka i wieczora dziękuję za to, że wszyscy którzy mnie otaczają są zdrowi, mało tego, ja pragnę by tak było! Spoglądając na kolejne 6 punktów, które również były poświęcone w intencji zarówno mojej jak i bliskich, dziękuję za dach nad głową, za to, że mam co jeść i niczego mi nie brakuje, dziękuję za miłość, nie tylko małżeńską ale i rodzicielską, po czym przechodzę do sfery materialnej, czyli owych 10 marzeń, które w jakiś tam sposób zawsze pojawiały się w mojej głowie.

Na początku lista była przyklejona na drzwiach, tak abym mógł ją widzieć wiele razy, każdego dnia i o każdej porze! Gdy tylko ją mijałem, zaraz w głowie odtwarzałem każdy punkt, wizualizując sobie po kolei każde pragnienie, jest to poniekąd a może i jest to sztandarowy przykład programowania umysłu, który po pewnym czasie otrzymuję odpowiedni wdruk i stara się tak funkcjonować aby każdą życiową sytuacją otworzyć kolejne i kolejne i kolejne drzwi do danego celu. Nigdy nie uważałem, że odniosłem jakiś sukces, choć wielu ludzi mi to sugeruje, ja nadal uważam, że w dalszym ciągu zmierzam do celu, a sama droga nie jest sukcesem, może być trudna, lub przyjemna, wszystko zależy zawsze od nas i od tego jak do tego podejdziemy, samym pozytywnym myśleniem można popaść co najmniej w depresję! Znam wielu ludzi, mówiących; „przecież myślę pozytywnie”, ale w głębi serca te osoby obawiają się o to, że stracą to co mają, że ktoś zachoruje, że ktoś się od nich odwróci, życie przeciętnego człowieka jest pełne obaw, jeśli więc chcesz sporządzić listę, to oprócz pozytywnego myślenia, dołóż do tego wiarę, zaufaj sobie i swojej intuicji! Ja postanowiłem, że aby osiągnąć każdy punkt z listy wezmę od życia, wszystko co mi da… przykładowo, jeśli zadzwoni do mnie telefon a w słuchawce usłyszę, ofertę warsztatów, jednak osoba po drugiej stronie powie, że niestety nie ma funduszy a chodzi o warsztaty dla potrzebujących dzieciaków, to nie mogę tak po prostu olać tej sytuacji, w 9 na 10 przypadkach wchodzę w każdą ofertę, która pojawi się przed moimi oczyma. Dzięki temu, że przeprowadziłem się do mniejszego miasta, dowiedziałem się o marce Kruger&Matz, o której pewnie nigdy bym się nie dowiedział! K&M zorganizowało akcję ” Its Your, Life, Just Take it” do której się zgłosiłem, oprócz mnie zawitało tam ponad 2000 uczestników, a jednak to mi się udało znalezć wśród 10 laureatów akcji, o czym zresztą opowiem nieco pózniej 🙂

Zaczynałem od marzeń małych, powoli przechodząc do większych, kolejną niesamowitą sytuacją, którą w pełni przekonałem moją żonę, że to działa! ..był nasz ślub w 2013 roku, gdzie wiele tygodni przed ślubem, zapisywałem sterty kartek w domu, pisząc konkretną kwotę, którą chciałem abyśmy otrzymali z kopert, wyobrażałem sobie jak siedzimy oboje na łóżku, otwieramy koperty i zliczamy te pieniądze, w efekcie czego na koniec się uśmiechamy wiedząc, że ta kwota nam odpowiada. Wierzcie mi lub nie, ale gdy przyszło nam usiąść na łóżku i spojrzeć sobie w oczy zaraz po zliczeniu wszystkich kopert, to nie wiedziałem czy bardziej się cieszyć z tego, że znajduje się tam tyle pieniędzy, czy z tego, że jest dokładnie tyle ile wypisałem na tych wszystkich kartkach 🙂

Pan X, o którym wspomniałem wcześniej, podał mi jeszcze 3 pozycje do przeczytania, każdą z nich miałem wziąć do ręki w odpowiedniej kolejności, tak też zrobiłem i nie ukrywam, że są to niesamowite książki, zawierające niesamowitą wiedzę! Zanim jednak podzielę się z wami tymi pozycjami, dam wam odpowiednio dużo czasu na przemyślenia w związku z moimi pięcioma postami, chciałbym również podziękować wszystkim, którzy odwiedzają mój blog, tendencja wzrostu odwiedzin bardzo mnie cieszy! Mam też do was prośbę, jeżeli podoba się wam to co tu czynię, udostępniajcie mój blog u siebie, zachęcajcie innych do lektury, chciałbym aby jak najwięcej osób dowiedziało się o tym, że tak naprawdę każde z nas może mieć wpływ na swoje życie i że życie może być naprawdę wspaniałe jeśli tego bardzo chcemy!

Poniżej zamieszczam screena z tabelkami, ukazującymi wzrost odwiedzin! Mimo, że liczby narazie są małe to i tak mnie to bardzo cieszy, w końcu to dopiero 5 dzień!

P.S. Tematem tego postu są słowa mojego śp. pradziadka Eugeniusza, lubię do nich wracać, jest w nich wiele prawdy! W życiu trzeba unikać rutyny i niezadowolenia, choć wydawać by się mogło, że temat nie ma nic wspólnego z treścią, to w rzeczywistości trafia idealnie! Każde z nas powinno potrafić kreować swoją rzeczywistość aby żyć w pełni, bez troski o jutro. Chyba, że wolicie się zamartwiać?

Wszystkiego dobrego Kochani 🙂

tabelki

Żyj tak, żeby żyć… a nie dożyć!

Tabula Rasa

Dzień dobry wszystkim!

Kolejny dzień, kolejny post wprowadzający w ten blog…

Szaman Mirko uświadomił mi, że zadaję zbyt dużo pytań, zbyt wiele chcę wiedzieć i co gorsza nie interesuje mnie czekanie na odpowiedz! Chcę wszystkiego natychmiast. Po uświadomieniu sobie, jak stresujący i nie zdrowy tryb życia prowadzę, postanowiłem, że czas na zmiany i nie było to wcale postanowienie nowo roczne a realna chęć zmian w życiu!

Wyprowadziłem się z Warszawy, do miasta w którym nigdy nie chciałem mieszkać, którego nie lubiłem i do którego nie chciałem przyjeżdzać, poślubiłem kobietę z tego miasta a do tego jest tancerką, gdzie zawsze sobie powtarzałem, że nigdy ale to nigdy nie będę z tancerką! Wszystko na czym skupiłem swoją myśl i powtarzałem to wielokrotnie w mojej głowie – otrzymałem od życia! W tym momencie zmierzam do tematu tego postu, który brzmi Tabula Rasa! Postanowiłem zacząć od nowa, nowa lokalizacja była idealną sposobnością do tego; nowe miejsce, nowi ludzi, nowe możliwości. Kolejnym elementem przypięcia czystej kartki, była medytacja, którą wiele osób mi odradzało, nie mając tak naprawdę zielonego pojęcia o czym mówią, pomyśleć, że tak pózno zacząłem medytować, tylko dlatego, że wmawiano mi iż nawiedzą mnie demony, co oczywiście jest kompletną bzdurą wykreowaną po to aby ludzie nie tykali tego co tak naprawdę może im otworzyć oczy. Medytowałem codziennie w domowym zaciszu, dzięki czemu uzyskałem wewnętrzny spokój, harmonię, dystans do tego co się dzieje naokoło, mój organizm odżył i nie musiałem długo czekać na pozytywne skutki zmian, to działo się w zaskakująco szybkim tempie!

Kilka tygodni pózniej, znajomy opowiedział mi o pewnym człowieku, którego z kolei poznała jego koleżanka, z uwagi na to kim jest ów człowiek na potrzeby dalszej opowieści nazwę go „Panem X”. Opowieść o tym człowieku zaciekawiła mnie do tego stopnia, że postanowiłem go odnalezć, co wcale nie było trudne jak się potem okazało, posiadał profil na facebooku, google plus i innych serwisach, w związku z czym postanowiłem do niego napisać. Pan X pozytywnie mnie zaskoczył, wcale mnie nie spławił, wręcz przeciwnie rozmawialiśmy dosyć długo w środku nocy, wymiana zdań trwała około 2-3 godzin, po czym zapytał czy przeczytałem książkę „Sekret” Rhondy Byrne, odpowiedziałem: „Tak, w 2009, to niezwykła książka” , jego odpowiedz otworzyła mi oczy : ” To dlaczego tak wiele w życiu Ci nie wychodzi? Przeczytaj raz jeszcze, a jak przeczytasz, to wtedy porozmawiamy ” i zakończył rozmowę. Przypomniałem sobie, że moja mama otrzymała tą książkę w 2009 roku od swojej siostry i na tyle mnie zaciekawiła ta książka, że przeczytałem ją podczas jednego posiedzenia w toalecie! 🙂 Zmiany zaczęły się natychmiast, od prostego telefonu z pracą, po większe zlecenia do uzyskania owych wielu miejsc w których prowadziłem zajęcia. Prowadząc 25 do 30h tańca w tygodniu byłem tym tak pochłonięty, że przestałem pamiętać o tym co tak naprawdę jest ważne, po paru tygodniach zacząłem się obawiać o to co będzie gdy stracę te wszystkie lokalizacje, co będzie, jeśli ktoś gdzieś będzie nie zadowolony z mojej pracy, albo co jeśli mi zdrowie nawali? I tu warto wrócić do mojego drugiego postu na tym blogu „3 lata wcześniej” aby dowiedzieć się, co się wydarzyło w następstwie obaw i jak potoczyły się sprawy. „Tak wiele w życiu Ci nie wychodzi” – BANG! olśniło mnie! To był strzał z obucha prosto w potylicę, zrozumiałem, że rzeczywiście muszę przeczytać tą książkę ponownie! Natychmiast ją odszukałem, co nie było proste… otarłem z kurzu i zabrałem się do lektury, potakując, uśmiechając się i czytając fragmenty na głos! W ciągu 2 tygodni, przeczytałem ją 3 razy, w ciągu 3 lat, może z 20-25 razy, mogę śmiało powiedzieć, że znam tą pozycję na pamięć! Mogę też śmiało powiedzieć, że jestem żywym dowodem na to iż potrafię kreować swoją rzeczywistość! Wiele osób wyśmiewa tą książkę, mówiąc „to nie działa, to mit, to ten cały new age!” I pewnie mają rację, bo jak ma działać, skoro w to nie wierzysz? Do mojego codziennego trybu życia, dodałem rytuał wdzięczności oraz listę 10 życzeń/marzeń do zrealizowania, z tym, że nie określiłem w jakim czasie mają się spełnić moje marzenia, gdzieś głęboko w sercu postanowiłem, że to się wydarzy teraz! Każdego ranka i wieczora dziękowałem (nadal to robię) za to co mam, co otrzymam i co otrzymałem.

Od stworzenia listy minęły dwa lata, niedawno robiłem porządki w biurku i znalazłem tą listę, wygniecioną, zgiętą na pół, zaklejoną wlepką naszego studia, gdy ją rozwinąłem, przeszły mnie miłe dreszcze a uśmiech zagościł na twarzy, pamiętam, że szepnąłem wtedy ” To Działa!” po czym listę spaliłem, by odeszła w przeszłość. Dziś mam nową listę, obrałem nowe cele i wiem, że przyjdzie dzień w którym i ta lista spłonie!

To co chciałbym dodać, to fakt, że sama książka nie sprawi, że zarobisz wielkie pieniądze, czy otrzymasz to czego pragniesz.. na to składa się o wiele, wieleeee więcej! Z czasem na tym blogu opowiem co w moim przypadku okazało się miksturą szczęścia i sprzyjającego wiatru… Sekret otworzył mi oczy, dał nadzieję i odpowiednie narzędzia, ale nie odwalił całej roboty za mnie 🙂

W następnym poście napiszę troszkę więcej o mojej liście 10 punktów, napiszę, także o tym co się wydarzyło po przeczytaniu książki i co dostałem od Pana X! 🙂

Miłego dnia!

10885097_10152992146666350_4881618778349113512_n

Tabula Rasa

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy!

Wiecie już kim jestem i mniej więcej gdzie jestem, wiecie też gdzie bylem i jaki bylem przeszło trzy lata temu. Nie wierzę w przypadki, nie wierzę też, że wszystko jest z góry zaplanowane, wierzę jednak, że każde z nas ma wpływ na swoje życie, że to co robimy dziś odbije się w tym co przyniesie nam jutro, można więc powiedzieć że wierzę w prawo karmy, jakby nie patrzeć ono funkcjonuje czy tego chcesz, czy też nie! Dobro zawsze wraca, zło także…

Jako, że prowadziłem bardzo nie zdrowy tryb życia, i nie chodzi mi tu o sposób odżywiania się, choć i to się do tego zalicza! Dostałem porządnego kopa w dupsko, kop był na tyle mocny, że wywrócił mi światopogląd do góry nogami, dosłownie! Przez 10 lat nie uznawałem istoty Stwórcy, śmiałem się z ludzi, którzy opowiadali mi o Bogu, a w momencie w którym wszystko runęło w moim życiu, w momencie w którym nie miałem już nic, kiedy bezsilny klęczałem w pokoju usłyszałem w swojej głowie głos, na początku myślałem, że ktoś oprócz mnie jest w moim pokoju, jednak głos rozbrzmiewał bezpośrednio w mojej głowie i nie dało się go ignorować. Wierzę, że każdy z nas ma swojego prywatnego opiekuna, niektórzy nazywają go Aniołem Stróżem, wiem jedno, ktoś nad nami czuwa i odwala kawał dobrej roboty! Ten głos sprawił, że poszedłem do Kościoła, do miejsca, które omijałem i w sumie nadal omijam szerokim łukiem. Nie wiedziałem po co tam idę, i co powiem.. ” Dzień dobry, jestem ateistą, potrzebuję pomocy, kogoś w kogo nie wierzę!” ?

Było mi ciężko, ale czułem, że muszę tam iść, coś w środku serca mówiło, że tam uzyskam pomoc! Przyszedłem nie w porę, Ksiądz akurat zamykał drzwi na klucz, gdy mnie zobaczył uśmiechnął się, tak jakby na mnie czekał, otworzył drzwi ponownie i zaprosił do środka, czułem się dziwnie, otrzymuję pomoc z miejsca, z którego szydzę, czuję wstyd i nie wiem co powiedzieć, lecz długo nie muszę się męczyć z tą myślą, ksiądz sam wyczuł, że coś jest nie tak, powiedział ” Zacznij od samego początku, synu ” – opowiedziałem mu wszystko, w sumie spędziłem tam sporo czasu, nie pamiętam w tej chwili czy otrzymałem cenne rady, pokutę i rozgrzeszenie, nie poszedłem tam dla spowiedzi, tylko dlatego, że coś wewnątrz mnie tam zaprowadziło, niestety więcej nie ujrzałem tego człowieka, co dziwne, kiedy w tym samym Kościele płaciłem za „zapowiedzi” przed ślubne i pytałem o tego księdza, ujrzałem na twarzy proboszcza dziwne zakłopotanie, jakby nie miał pojęcia o kim mówię, nie ukrywam, mnie też to zdziwiło!

To był pierwszy krok zmian we mnie, nie mogłem już mówić o sobie jako o ateiście, bo otrzymałem zbyt wiele świadectw na to, że wokół nas dzieje się coś więcej. Potem zacząłem ciężko pracować nad sobą, przyrzekłem sobie, nigdy więcej nie postępować tak jak do tej pory, co było niesamowicie trudne, ale nie.. niewykonalne! Przypomniałem sobie, że parę lat wcześniej na moim osiedlu gościł Szaman z Peru, który leczył ludzi, pomógł też mojemu bratu, postanowiłem skontaktować się z tym człowiekiem, to było ładnych parę miesięcy po postanowieniu zmiany, po oczyszczeniu umysłu i po odzyskaniu kobiety moich marzeń 🙂 Gdy przyszedł dzień spotkania z Mirko, nie wiedziałem do końca, czego mogę się spodziewać, nie chciałem też niczego oczekiwać, aby było mi łatwiej, abym nie poczuł goryczy rozczarowania. Mirko okazał się niesamowicie pogodnym człowiekiem po 40-tce, który to żartował, uśmiechał się i tworzył wokół siebie magiczną aurę, nie skłamię, jeśli powiem, że natychmiast wzbudził moje zaufanie. Każde z nas, miało godzinny seans sam na sam z Mirko, każde z nas wychodziło odmienione po tych 60 minutach, śmiało mogę powiedzieć, że to był moment największych zmian w mojej głowie, do tej pory zdążyłem uwierzyć i przekonać się na własnej skórze, że ziemia nie jest centrum wszechświata, że nad nami dzieję się bardzo wiele, wyprowadziłem się z Warszawy do miejscowości w której wychowywała się moja żona, razem stworzyliśmy tu studio tańca, jakby nie było oboje spełniliśmy swoje marzenie w ten sposób a studio prowadzimy do tej pory 🙂 Ustaliliśmy termin ślubu na wrzesień 2013 i z uśmiechem przyjmowaliśmy to co życie nam da.

To wszystko to nadal wstęp do tego co wydarzyło się potem, to wszystko to był niezwykle ważny fundament dla sytuacji, które potem budowały nowy dom mojej świadomości, ale o tym chciałbym powiedzieć pózniej, chciałbym na to przeznaczyć oddzielny post 🙂

Wszystkiego dobrego

10427217_10152998663241350_1107410547563813536_n

Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy!

3 lata wcześniej…

Podobno 90% blogów, to blogi posiadające jeden wpis, najczęściej jest to wpis o treści „witajcie” , „cześć”, „no to zaczynamy” … i na tym koniec! Jak widać pierwszy krok w blogosferze, za mną, mam swój drugi wpis i nie jest to byle jaki wpis, myślałem nad nim od wczoraj, bez przerwy i nie skłamię jeśli powiem, że nie jest opracowany w pełni. Postaram się jednak zamieścić tu najlepiej jak potrafię tą myśl.

3 lata wcześniej… przełom roku 2011/2012 jestem ateistą z 10 letnim stażem, ludzi mam za nic – to mało powiedziane, po prostu ich nie lubię! A jednak muszę z nimi pracować jako instruktor tańca, uczyłem w dwóch szkołach tańca w Warszawie, w domu dziecka, w Ogniskach wychowawczych, w przedszkolu i dojeżdzałem do Sokołowa Podlaskiego, gdzie także uczyłem! A w zasadzie powoli się z tym rozstaję, powoli tracę każdą lokalizację w której uczyłem, dzięki tym miejscom miałem sporo gotówki w kieszeni, a teraz odpada jedno po drugim, jakby ktoś rzucił na mnie zły urok! Do tego okazuje się, że mam znowu problemy ze starą kontuzją, na tyle poważne, że nie mogę tańczyć, a tym samym pracować. Poznaję piękną kobietę i nie potrafię o nią odpowiednio zadbać a do tego okłamuję ją i jestem w tym lepszy niż w tańcu, gdy trafia się okazja do wejścia w ciekawy biznes, nagle okazuje się, że zostaję brutalnie oszukany przez rzekomego wspólnika i kończę z niczym!

Budzę się rano i nie mam narzeczonej, nie mam pracy, zdrowie kuleje a umysł wariuje jak nigdy. Dziś pisząc ten post przysięgam sobie, że wracam do tego po raz ostatni i tym razem bez większych emocji, aby nie musieć przeżywać tego na nowo, pewnie trochę siebie oszukuję, ale tak jest mi wygodniej.

Co się więc stało, że wyszedłem z tego dołka i że po 3 latach jestem zupełnym przeciwieństwem siebie, co się stało, że zrozumiałem wszystkie błędy i odkryłem w sobie coś niezwykłego co sprawia, że teraz jestem najszczęśliwszym człowiekiem pod słońcem? Tak się składa, że znam odpowiedz na to pytanie i teraz po tylu latach chcę się z wami podzielić tajemnicą szczęścia, bo inaczej nie mogę nazwać tego co się dzieje wokół mnie! Wszystko sobie zaplanowałem, wszystko mam rozpisane w punktach i widzę, jak powinienem to przedstawić, zrobię to tutaj, na tym blogu i jeśli zechcesz, to chętnie się podzielę z Tobą, tym czego się dowiedziałem!

Spokojnej nocy Ci życzę, do „zobaczenia” przy kolejnym wpisie, w którym opowiem o pierwszym impulsie zmian!

past-future-prediction

3 lata wcześniej…

Jestem.

Jestem… Młodym człowiekiem, który prowadzi wspólnie z żoną własną działalność i to nie byle jaką!

Jestem Szczęśliwy bo otrzymuję od świata to czego mocno pragnę, moje szczęście polega na świadomości tego co się dzieje wokół mnie.

Jestem… Kochany i Kocham, za co dziękuję każdego dnia!

Jestem Ogrodnikiem własnego umysłu, nauczyłem się siać odpowiednie nasiona, by następnie pielęgnować je we właściwy sposób i zbierać plony, które dają mi szczęście i satysfakcję!

Jestem Tu po to aby Ci o tym opowiedzieć!

Witaj, to mój pierwszy wpis na tym blogu.

Nigdy nie prowadziłem bloga, nigdy też nie traktowałem poważnie tego typu wylewania myśli w świat, może dlatego, że nie miałem o tym zielonego pojęcia.. A może dlatego, że sam bardzo chciałem dzielić się z ludzmi tym co mieści mój umysł, a w głowie pojawiało się zbyt wiele myśli odciągających moją uwagę od tego sposobu. Tak czy owak Jestem! I postaram się tu być/bywać jak najczęściej.

Mam 27 lat, jestem 1,5 roku po ślubie, mam psa i kota i mieszkam w małym mieście, do którego się przeprowadziłem z Warszawy, prowadzę wspólnie z żoną Szkołę Tańca i działam aktywnie na wielu innych szczeblach o czym będę Ci regularnie opowiadał. Ten pierwszy post zacząłem od szczególnie ważnego słowa, które specjalnie pogrubiłem aby nikomu nie umknęło, pewnie zastanawiasz się teraz, co takiego szczególnego, może być w słowie „Jestem” , otóż… wszystko! Dosłownie i w przenośni, to idealnie określa to co dzieje się obecnie w moim życiu i gdy chcę powiedzieć co się dzieje teraz wokół mnie, muszę użyć słowa „Jestem” , ponieważ jestem szczęśliwy, spełniłem wszystkie swoje marzenia, którymi żyłem 2 lata temu, robię to co Kocham z osobą, którą mocno kocham i dzięki temu Jestem tu gdzie jestem i robię to co robię!

Aby rozwiać całą tą tajemniczość powolutku, małymi krokami wszystko Ci opowiem, wprowadzę Cię w mój świat i może dzięki temu, Ty stworzysz swoje własne „Jestem„, z którego będziesz dumny tak jak Ja!

Tym czasem, zachęcam Cię do subskrypcji, udostępniania i śledzenia tego co tu się będzie działo, obiecuję, że razem spędzimy milo czas.

1920408_10152996944421350_8928191801168648258_n

Jestem.