Pieniądze nie śmierdzą

„Prawdziwy mężczyzna musi zadbać o swych bliskich
A nie wciąż powtarzać że pieniądze nie są wszystkim

To oczywiste, to truizmy ludzkości

Hajs jest zamiennikiem a sam nie ma wartości

Sos potrzebny jest nam żeby się rozwijać

Zapewnić lepszą przyszłość i działać nie przemijać

Klatka, ławka znam ten standard, bar mleczny

Tylko szaleńcy mogą nie chcieć go polepszyć, otwórz oczy”

Powyższy cytat, to jedynie fragment utworu trzech Polskich artystów znanych pod ksywkami: Sokół, Siwers i Ero. Co nam mówi ten fragment? Co może nam powiedzieć tytuł dzisiejszego wpisu…?

Jako tancerz, przez pierwsze lata nauczyłem się żyć w przekonaniu, że pieniądze mi się nie należą i że z tańca nie da się wyżyć. Otaczało mnie środowisko ludzi liczących każdy grosz i cieszących się.lub raczej akceptujących swoje niskie zarobki, twierdząc, że w pełni poświęcają się swojej pasji próbowali wpoić nie tylko mi ale przede wszystkim sobie, błędne wartości tzw. życia w biedzie. Kiedy odciąłem się od środowiska w którym przebywałem, kiedy zacząłem obierać inną drogę i korzystać z innych możliwości rozwojowych.. doznałem olśnienia.

dmw9dhs880scccogk0c4sgg8soc.600

Nasze myśli kreują naszą rzeczywistość, one są fizyczne! Puszczone w ruch i odpowiednio pokierowane wpływają na nasze życie, materializują się i to tak naprawdę od nas zależy, kiedy to się wydarzy. Jeśli więc przebywasz w otoczeniu ludzi, dla których brak gotówki to chleb powszedni, do tego stopnia, że godzą się na to co się dzieje w ich życiu, to masz pewność, że i Ciebie spotka takie życie. Chyba, że masz wyjątkowo silną wolę i potrafisz odseparować pewne fragmenty zasłyszanych słów… w co wątpię! Możesz sobie zrobić test, choćby w tej chwili, postaraj się, nie myśleć o lodówce pełnej butelek Coca-Coli… da się? oczywiście, że nie, aby o tym nie myśleć, musisz najpierw sobie tego nie wyobrażać.

Zmierzam, do wizualizacji, która jest bezpośrednią częścią wpływania na pracę mózgu, poprzez programowanie go na odpowiednio postawione sobie cele. Jeśli więc masz zamiar zdobyć konkretną kwotę pieniężną, wystarczy, że ją sobie wyobrazisz, że w myślach zobaczysz sobie, siebie trzymającego i przeliczającego tą kwotę… otóż NIE! To tak nie działa 🙂 Ale na pewno sprawi, że będziesz miał znacznie lepsze samopoczucie i Twój umysł zacznie pracować na odpowiednich falach, które dostrojone do konkretnej myśli naprowadzą Twój mózg na większą czujność w kwestii Twojej wizualizacji. Mówiąc krócej, szybciej dostrzeżesz możliwości realizacji postawionego sobie celu 🙂 . Przede wszystkim, aby zarobić, najpierw trzeba się narobić!

Odkryłem, że pieniądze są jedynie zamiennikiem, który jest mi niezbędny do spełniania swoich marzeń, bez nich, nie osiągnę postawionych sobie celów, które jakby nie było, już zrealizowałem. Pieniądze nie śmierdzą…może nie fizycznie, bo co do tego nie mam pewności, jednak w teorii, są one nam niezbędne. System, w którym żyjemy zaprogramował nas, jesteśmy podatni na wartość papierku, który nawet nie ma pokrycia, nie musicie mi wierzyć, możecie to sobie sprawdzić sami!

Dzięki zmianie nastawienia, zmienił się również mój system postrzegania pewnych spraw. Co prawda nie siedzę teraz w domu i nie liczę bez przerwy zarobionych pieniędzy, nie podpalam nimi świeczek i nie robię sobie „selfie” na łóżku będąc nakrytym jedynie stu złotówkami… to by było chore! Wiem, jednak, że muszę zarabiać aby móc się rozwijać, aby móc dotrzeć do miejsc, do których chcę dotrzeć, aby móc zapewnić przyszłość dziecku, które może się pojawić za jakiś czas w moim życiu.

Dla większości ludzi, człowiek z kasą, to człowiek pełen znajomości i czarnej przeszłości, to także człowiek zepsuty, traktujący innych z góry.. niestety nasza mentalność jest mało pozytywna, gdy tylko ktoś się wybija, zaczyna działać, zaczyna być o nim głośno, dzięki czemu zaczyna też zarabiać… zaraz przywracamy go do porządku, ściągamy za nogi na dno i pokazujemy, że jego miejsce jest w szeregu. Pieniądze, nie są celem, ale ułatwiają nam drogę w osiągnięciu celu, musimy zerwać z przeszłością i stereotypami, przez które sami boimy się sięgać po więcej w obawie o to co mogą o nas pomyśleć inni.

Ważne jest nie tylko kreowanie siebie jako osoby zarabiającej dobrze, przede wszystkim ważne jest to by znać swoje miejsce, by poznać cel swojego życia i dać z siebie wszystko, by tego życia nie zmarnować na ciągłe marudzenie i zwalanie winy na innych za nasze niepowodzenia i słabości. Bo dziś zamiast się wziąć do roboty, wolimy powiedzieć, że nie mamy roboty a winą obarczyć cały świat.

Pieniądze nie śmierdzą, ale też nie pachną, nigdy nie mogą być priorytetem ale dzięki posiadaniu gotówki nie będziemy się martwić brakiem czasu, który jest nam niezbędny do pielęgnacji naszych priorytetów, takich jak miłość, przyjazń, rozwój czy spełnianie marzeń 🙂

Nie patrzcie więc na innych, nie bójcie się działać i zarabiać, nawet jeśli są ludzie, którzy życzą wam jak najgorzej a z was robią wrogów publicznych numer jeden… róbcie swoje, trwajcie przy swoich planach i marzeniach, zaciśnijcie zęby i działajcie a szybko zobaczycie efekty!

Stare żydowskie powiedzonko brzmi: „Szewc, który chce zarabiać, będzie szył buty…Szewc, który chce szyć, będzie zarabiać pieniądze”.

Wiem, że niektórzy ludzie pracują w tym samym miejscu od lat, wiem, że inni są w tak kiepskiej sytuacji, że po prostu nie widzą dla siebie innej możliwości, tu sensownie brzmi powiedzenie „punkt widzenia, zależy od punktu położenia”. Nie namawiam do porzucenia wszystkiego, ale może warto poszukać alternatywy? Otworzyć oczy szerzej i poszukać dla siebie innej możliwości?

businessman-attracts-money-with-magnet-615x345

Każde z nas działa na zasadach magnesu przyciągającego do siebie wszystko na czym mocno skupimy swoją uwagę, począwszy, od; nowo poznanych ludzi, miejsca które zawsze chcieliśmy odwiedzić, zawodów, które chcieliśmy wygrać czy zepsucia aparatu, którego nie chcieliśmy zepsuć… Nasz umysł nie zna słowa „nie” dla niego każda myśl, na której się skupimy jest znakiem do działania, to jest jeden wielki komputer, przetwarzający tysiące myśli każdego dnia, jeśli więc któraś komenda pojawia się wiele razy a do tego przyznajemy jej określone emocje, to nasz prywatny komputer zaczyna programować system tak by ułatwić drogę do otrzymania zlecenia, które się w nim pojawiło.

To dlatego często używamy stwierdzenia ” no i wykrakałem”, nie wykrakałem, tylko nieświadomie sobie tego zażyczyłem. W momencie w którym to zrozumiemy, nic już nie będzie takie samo.

Mam nadzieję, że odkryjecie w sobie potencjał waszego magnesu, dostroicie go do odpowiednich częstotliwości i zaczniecie działać przy pomocy Boskiego daru jakim jest nasz własny prywatny komputer – mózg 🙂

Życzę wam wszystkim zdrowej obfitości, życia w wolności finansowej, pełnego rodzinnego ciepła!

Polub mój fanpage i bądz na bieżąco z moimi postami : https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216

Pieniądze nie śmierdzą

Ty możesz tego nie czuć, lecz Twoje dzieci będą!

„Gdzie żeśmy byli; twardo uśpieni w brzuchu bestii, upijani trawiennym sokiem potworów z Wall Street, Izraela, wampirycznych maszyn syfonowych; które ssały Cię tak samo jak dziecko ssie mlecznego szejka z McDonalda. Jeśli nie możesz poradzić sobie ze smrodem, to trzymaj się z dala od zbiornika. Brutalni Banksterzy przybyli tutaj z Mechanicznej Pomarańczy, wielozadaniowcy z motocyklowymi butami i uważnymi orgazmami. To są prawdziwe kartele; nienasyconych wojskowych i korporacyjnych psów, rząd dzieciarni Sanduskiego i zakrwawionych klaunów ze śniadaniowego stołu Rotschildów, którzy nie przestają robić kolejek potwierdzając zabijaniem. Ty możesz tego nie czuć, ale Twoje dzieci będą, Poważnie, Ty możesz tego nie czuć, ale Twoje dzieci z pewnością będą.”

To jedynie wstęp filmu, znajdującego się na kanale youtube użytkownika „PRZEBUDZATOR528”, wprowadzający w niezrozumiały sposób wypowiedzi do dalszej opowieści o tym jak system wpływa na nasz sposób postrzegania świata.

Większość ludzi, przybrało syndrom „ślepej owcy”, która bez pasterza nie poczyni ani kroku. Wolimy być prowadzeni, wolimy gdy się nam dyktuje prawa, gdy kilka osób na szczycie decyduje o naszym życiu. Wolimy być oszukiwani, lubimy gdy nas się okrada śmiejąc nam się prosto w twarz. Jesteśmy zadowoleni z obecnej sytuacji politycznej i gospodarczej, wiemy, że osoby za nas decydujące wykonują zadanie jak należy… Pytanie, czy dłużej mam używać tej formy sarkazmu, byśmy zrozumieli, że tak naprawdę nic nam nie pasuje i w głębi serca mamy dosyć?

System i osoby odpowiedzialne za jego wdruk do naszych umysłów wyciągają macki po więcej, w skrupulatny sposób faszerując nas mitologią i dezinformacją w dziedzinie życia, a my boimy się wyjść na ulicę i rzucić kamieniem. Ogranicza nas strach, a w większości przypadków nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jest zle – tu system triumfuje; stworzył idealną armię ludzi nieświadomych, ślepo zapatrzonych w to co pokazuje się na ekranach telewizorów, wierzących na słowo reporterom i nadrukom w gazetach. Nawet jeśli nie uda mi się komuś otworzyć oczu, to spróbuję, jest to poniekąd moja misja…. Poniżej zamieszczam 10 sposobów walki z Matriksem, w którym żyje każde z nas, owe 10 punktów, to także mój sposób na otworzenie oczu ludziom, którzy nadal uważają, że wszystko jest w porządku. Spójrzcie poniżej i zastanówcie się, czemu proponuję takie rozwiązania i jakie skutki za sobą niesie tradycyjny sposób zachowań.

10 sposobów na kopnięcie systemu w tyłek:

1. Kupuj lokalnie, wspieraj małych sprzedawców swoimi pieniędzmi bojkotując wielkie korporacje.

2. Stwórz ogródek: generuj i jedz pożywienie organiczne, poszerzaj swoją wiedzę wokół pożywienia.

3. Chroń swoje dzieci, poprzez uświadamianie, zdrowe odżywianie i leczenie naturalnymi metodami.

4. Wprowadz domową edukację, ucz swoje dzieci, szacunku, szczerości i miłości do bliznich.

5. Stwórz Rodzinne Priorytety #1: Rodzina która je razem, trzyma się razem.

6. Wyłącz TV, wycisz w umyśle strach, propagandę i dezinformację.

7. Powróć do Natury, wyjeżdzaj za miasto, opuść wyścig szczurów.

8. Stań się niezależny, jeśli masz taką możliwość zainwestuj w energię odnawialną, twórz wodę strukturyzowaną i dbaj o to co spożywasz.

9. Nie daj sobie wmówić kartelom farmaceutycznym, że to co reklamują jest dobre dla Ciebie! Lekarze, żyją z chorych a nie zdrowych ludzi.

10. Kochaj wszystkich bezwarunkowo – Wszyscy zamieszkujemy jedną planetę, jesteśmy jednością podzieloną, przez system wiary i różnice kulturowe, które nam wpojono lata temu.

„żadna armia nie powstrzyma idei, której czas właśnie nadszedł” – Victor Hugo

Dziś ludzie są na tyle podatni na manipulację, że każda osoba chcąca coś zmienić, uświadamiać, czy przekazywać odmienne poglądy dalej, jest natychmiast piętnowana i wyśmiewana. Spójrzcie jak wiele osób dziś używa stwierdzenia „teoria spiskowa” nie myśląc nawet chwilę nad tym, czy przypadkiem „teoria” nie jest „praktyką”. Oczywiście istnieje przesada i widać ją na każdym kroku, można by powiedzieć, że doczekaliśmy się bumu doszukiwania się drugiego dna we wszystkim, począwszy od katastrof lotniczych do sprzedaży jabłek za granicą. Ja jednak proponuję wszystkim dobre starosłowiańskie „zdrowomyślenie” polegające na indywidualnej weryfikacji zagadnienia i zaufaniu własnej intuicji.

Poniżej zamieszczam link do filmu, przebudzatora, jeśli nie ja, może on jakoś wpłynie na wasz punkt postrzegania. Ostrzegam, film nie jest lekki, trzeba trochę się napracować umysłem by w ciągu 15 minut ogarnąć tak wiele informacji.

Wszystkiego dobrego 🙂

Ty możesz tego nie czuć, lecz Twoje dzieci będą!

Młodzi, zdolni i leniwi…

Ostatni mój post: https://ogrodnikumyslu.wordpress.com/2015/01/23/nigdy-nie-zapisuj-swojego-dziecka-na-dodatkowe-zajecia/ odbił się szerokim echem w świecie tanecznym i nie tylko! Post odwiedziło ponad 115.000 użytkowników, zyskał ponad 10.000 polubień i masę komentarzy, bardziej lub mniej entuzjastycznych. Tym razem nie będę używał sarkazmu, ironii i sztuczek słownych by pokazać skalę sytuacji, która ma miejsce.

Na wstępie chciałbym powiedzieć, że nie generalizuję, nie wkładam wszystkich do jednego worka, mówiąc młodzież mam na myśli mniej więcej 80-85% przypadków ludzi z którymi przyszło mi pracować dawniej i dziś. Tym postem chcę trochę sprowokować młodych ludzi, dać im do myślenia, zaszczepić w nich myśl, która może im nie dać spokoju dziś i przez kilka najbliższych dni, to także świetny post dla nas, dorosłych, ludzi po przejściach pozytywnych i negatywnych, ludzi z doświadczeniami i zmarnowanym lub pełnym sukcesów życiem… Na koniec sami sobie odpowiecie jak wy przeżyliście swoje dotychczasowe życie i czy wykorzystaliście szansę podarowaną wam przez waszych rodziców.

dodatkowa-praca1-jpg

Powyżej widzicie obrazek, któremu dam nazwę „schody sukcesu”. Owe schody posiadają osiem stopni. W prawdziwym życiu te schody są wyższe, dłuższe, posiadają przeszkody lub ułatwienia, wszystko tak naprawdę zależy od naszego położenia, urodzenia i znajomości – tak twierdzi 80% ludzi.. Ja z kolei uważam, że właśnie te 80%, to ludzie znajdujący się na pierwszym i drugim stopniu, przez wiele lat, jeśli nie przez całe życie! To ludzie, którzy nie wierzą w siebie, w swoje możliwości, zapatrzeni w stereotypy i w to co im wpojono w szkołach.

Niestety dziś znaczna większość młodych ludzi kręci się wokół tych pierwszych dwóch schodków i nie dostrzega nawet możliwości wdrapania się na trzeci, jeśli już uda im się „chcieć” to najczęściej lenistwo daje za wygraną i dają sobie spokój zanim jeszcze zaczęli.

Polegają na słowach bliskich: „masz talent” i głęboko wierzą w to, że talent załatwi wszystko nie dopuszczając do głowy myśli o ciężkiej przeprawie do sukcesu. Talent zawsze nas zawiedzie, przyjdzie moment w którym okaże się, że talent jest nic nie wart jeśli nie posiadasz umiejętności wypracowanych latami.

W moich oczach talent to 10% naszej drogi, pozostałe 90% jest wręcz chorym treningiem, dającym niezliczoną ilość umiejętności, spostrzeżeń, doświadczeń lepszych i gorszych ale wciąż budujących naszą postawę wobec świata oraz wiedzę, którą dopełniamy talent podarowany nam przez Stwórcę. Sam ciężko pracowałem na to by osiągnąć status, z którego dziś jestem zadowolony, na początku trenowałem po 5-6 godzin dziennie. Z czasem gdy zacząłem uczyć, oprócz własnego treningu poświęcałem czas na trening moich uczniów, do tej pory uważam, że jestem studentem własnej pasji; uczęszczam na warsztaty, rozmawiam z innymi tancerzami, podróżuję działam jak tylko mogę by dać jak najwięcej możliwości rozwoju innym i wtedy najczęściej zderzam się ze ścianą oporu, w postaci młodych ludzi…

Starsze pokolenia mówią „ta młodzież jest do niczego”, młode pokolenia na przekór dopinają odpowiednie łatki starszym i to trwa od lat, pamiętam, że o moim pokoleniu mówiono to samo co o następnych, z tym, że dziś dzieje się coś naprawdę strasznego!

Dzieciaki i młodzież są tak leniwe, mało ambitne, niechętne do treningu a co dopiero do myślenia o tym, żeby na trening przyjść, że samo skupienie się na przyczynach tej sytuacji sprawia mi trudności! Jak już się pojawią, to trenują tak aby nie zapocić koszulki, bo przecież koszulka musi się nadawać na jutro do szkoły. Nowe technologie niosą ze sobą plusy, jak chociażby możliwość pisania tego postu, jednak dla młodych ludzi, są zgubą.. dziś trening odbywa się na instagramie, facebooku i innych portalach, które odmóżdżają i wdrukują dzieciakom nic nie warte zachowania. Młodzi ludzie oglądają swoich ulubieńców na youtube, ale nie widzą życiowej drogi tego człowieka, uważają, że wszystko zrobi się samo, skupiają swoją uwagę wokół wyglądu i ilości lajków pod zdjęciem, liczą na to, że ilość kciuków w górę przełoży się na ich relację z ludzmi w świecie realnym, w którym kciukiem co najwyżej można wybić komuś oko!

Dziś mamy problem z niską samooceną, brakiem samodyscypliny, wysokim ego, bardzo zakrzywioną inteligencją emocjonalną, strachem przed wybiciem się i zerową wiedzą w zakresie samo motywacji. Dla młodego człowieka ważniejsze jest zdanie innych na jego temat niż szczere słowa bliskich oraz osób, którym na nim mocno zależy.

W swoim studio tańca mam uczniów, którzy aby pozyskać pieniądze na własny rozwój sprzedawali różne pyszności lasów przy drodze, zatrudniali się na weekendy i noce w magazynach okolicznych fabryk wiedząc, że to jedyny sposób aby móc otrzymać dostęp do wiedzy, jak napisałem wyżej, nie generalizuję. Jestem wręcz pełen podziwu dla takich osób bo widzę w nich siebie 8 lat temu, widzę, że poświęcają się, pracują ciężko i wytrwale aby być lepszym każdego dnia. Mam uczniów, którzy przychodzą z uśmiechem na ustach, nawet gdy boli palec, czy kostka… zadają pytania, ćwiczą przed i po zajęciach, ale jest to tylko 5-10% z pośród ponad setki dzieciaków i młodzieży uczęszczających na treningi.

Miałem nawet przypadek, gdzie utalentowana pracowita dziewczyna nie wytrzymała presji otoczenia nabijającego się z jej pasji – zrezygnowała z treningów ocierając łzy i żaląc się na kolegów ze szkoły.

Moim zdaniem, nie mamy już na to znaczącego wpływu, wszystko wokół się zmienia, świat wygląda inaczej, człowiek zaczyna żyć inaczej i przestaje zważać na czas, który pędzi jak szalony. Dziś rzadko, który rodzic interesuje się swoim dzieckiem, rzadko który z nim rozmawia i nie mam tu na myśli codziennej wymiany zdań: „posprzątaj” , „odrób lekcje”, „zjedz obiad” … Chodzi mi o prawdziwą głęboko idącą rozmowę, o życiu terazniejszym i przyszłym pociech. Chodzi mi o rozmowę budującą psychikę dziecka, o wpajanie wartości takich jak szacunek, walka z własnymi słabościami, dystans do otoczenia i konsekwencja popełnianych błędów. Dzieciaki nie mają wsparcia od własnych rodziców, więc jak mają same sobie nieść wsparcie? Przestarzały system edukacji, nauczyciele bez powołania i nadmiar obowiązków przytłacza młodych ludzi, od rana myślą tylko o ostatnim dzwonku w szkole by zaraz po nim przyszła czarna chmura w postaci obowiązków domowych i tych względem szkoły także. Młodzi ludzie oddają się uciechom dostarczanym przez technologie, a tam? Pieski na dwóch łapach, oblewanie się zimną wodą, puste popowe gwiazdeczki śpiewające o niczym i inne pożeracze czasu.

Nie raz po zajęciach podchodziło do mnie kilku moich uczniów i pytało, co robić gdy rodzic im mówi, że są nic nie warci, że z tańca nic nie będzie i że i tak są słabi w tym co robią… Najchętniej posłał bym takiego rodzica na swoje zajęcia by pokazać mu jakim mięczakiem jest, ale jedyne co mogę zrobić to wspierać młodych ludzi, nawet gdy widzę, że moje wsparcie na nie wiele się zda.

Trener odgrywa ogromną rolę w dzisiejszych czasach, nie mniejszą niż rodzic, ponieważ często stajemy się autorytetami dla młodych ludzi… musimy dbać o rozwój naszych uczniów, o rzetelną wiedzę i zainteresowanie ucznia zajęciami, musimy także motywować naszych podopiecznych, dawać im nadzieję, być drogowskazem, przyjacielem któremu mogą się ze wszystkiego zwierzyć i któremu mogą zaufać, często przeżywamy tragedie młodych ludzi stojąc z boku i nie mogąc nic zrobić, często jesteśmy przyczyną ich zadowolenia i sukcesów, nawet jeśli tego nie doceniają i nie zauważają…

Jedynym lekarstwem na dzisiejszą sytuację jest skupienie się na tych, którym naprawdę zależy, nawet jeżeli jest ich garstka, to są to ludzie, którzy wiedzą czego chcą. Co do reszty, wszystko co możemy zrobić to dalej nad nimi pracować, do znudzenia motywować, wspierać i pchać w odpowiednim kierunku, bo wszystko tak naprawdę zależy od nich samych i od tego czy ich rodzice, otoczenie, szkoła czy znajomi dadzą im odpowiedni impuls do zmian, zmian na lepsze.

22900_22_image_Motywacja

Na koniec, chciałbym odwołać się do poprzedniego wpisu, który zyskał ogromną liczbę zainteresowanych i zachęcić rodziców, bliskich i znajomych oraz znajomych – znajomych do rozmowy, nie o byle czym, a o pasji. Nie ma silniejszej motywacji niż strach przed tym co będzie, strach przed zmarnowanym życiem, przed utratą lat, które odchodzą w niepamięć z każdym rokiem w którym sobie powtarzamy, że zaczniemy coś robić, ale nie dziś… tylko jutro!

Wspierajcie ludzi z pasją, nie dajcie im szansy na to by poczuli się samotni w tym co robią, niech wiedzą, że każdy ich krok na sali tanecznej, każdy podniesiony ciężar na siłowni, każda strzelona bramka…ma sens! Tylko zaangażowanie bliskich i impulsy z otoczenia mogą pomóc dzisiejszej młodzieży. Oni sami muszą poczuć, że są coś warci, żeby móc docenić to co mają.

Wszystkiego dobrego, dziś i zawsze 🙂

Poniżej zamieszczam link, do mojego fanpage’a, na którym będą pojawiały się moje posty oraz prze różne materiały motywacyjne, rozwijające świadomość i duchowość człowieka, które mogą was zainteresować:

https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216

Młodzi, zdolni i leniwi…

Nigdy nie zapisuj swojego dziecka na dodatkowe zajęcia!

Nigdy nie zapisuj swojego dziecka na dodatkowe zajęcia, uważaj na sekcje karate, na hale sportowe i szkoły tańca, tych ostatnich musisz unikać jak ognia! Pot, ból, masa godzin na treningach… to tylko kilka powodów dla których taniec może okazać się stratą cennego czasu Twojej pociechy.

Poniżej kilka ważnych powodów, dla których nie powinieneś zapisywać swojego dziecka na dodatkowe zajęcia, w tym przypadku mowa o tańcu:

1. Twoje dziecko zacznie się otwierać na ludzi, pozna innych rówieśników, nauczy się pracy w grupie, znajdzie wspólne tematy z innymi dzieciakami, będzie mogło dzielić swoją nową pasję z innymi.

2. To czego możesz się obawiać to fakt, że Twoje dziecko pozna swoje słabe i mocne strony, dowie się, że nic nie zrobi się samo i że na wszystko trzeba zapracować.

3. Znikną problemy z otyłością Twojej pociechy, już nigdy nie będziesz mógł/mogła nazwać go „pączuszkiem”, nagle okaże się, że Twoje dziecko zacznie zwracać uwagę na to co je i ile je, gdyż nie od dziś wiadomo, że ciało jest świątynią tancerza a o świątynię trzeba dbać!

4. Telewizor, komputer i tablety pójdą w odstawkę, tak.. kupa kasy którą wydałeś na te gadżety okaże się nic nie warta, bo Twoje dziecko będzie korzystało z komputera tylko po to by obejrzeć video pokazu swojej grupy.

5. Któregoś dnia może się okazać, że Twoje dziecko wezmie za autorytet swojego trenera i zacznie ćwiczyć poza zajęciami, pasję zacznie traktować jako coś poważnego w co warto inwestować, a tego przecież nie chcemy, to tylko generuje kolejne wydatki, lepiej, żeby dziecko siedziało w domu i gapiło się w komputer.

6. Istnieje ryzyko, że Twoje dzieci dostaną porządną lekcję pokory gdy przegrają zawody, może się okazać, że z tego powodu będą jeszcze bardziej zmotywowane i będą mówić o swojej pasji więcej niż do tej pory.

7. Kontuzje, rywalizacja, chęć szybszego rozwoju – to wszystko sprawi, że Twoja pociecha zacznie inwestować swój czas i zdrowie w samodoskonalenie, nabierze szacunku nie tylko do trenera ale przede wszystkim do siebie i swojego ciała, to by było straszne…

8. Przyjdzie dzień w którym Twoje dziecko może zechcieć zarabiać na tańcu, okaże się że ma talent i umiejętności które są poważane w całym kraju… zacznie podróżować, prowadzić warsztaty, wygrywać zawody i co gorsza…sędziować turnieje, co za wstyd dla rodzica!

9. Treningi są sprawdzianem wytrzymałości nie tylko fizycznej ale i psychicznej uczestnika zajęć, Twoje dziecko będzie musiało walczyć z wewnętrznym głosem, który zawsze szuka wymówek i drogi na skróty, któregoś pięknego dnia może wygrać tą wewnętrzną walkę i stać się niezwykle silnym psychicznie człowiekiem.

10. Twoja mała pociecha rozwinie słuch, zrozumie muzykę i zasady poruszania się do niej.

11. Najgorsza opcja ze wszystkich, to fakt, że Twoje dziecko oswoi się z publiką, strach przed występowaniem publicznym odejdzie w niepamięć, normą będzie sytuacja, w której tańczyć będzie wszędzie gdzie się tylko da.

To tylko kilka powodów, dla których lepiej aby Twoje dziecko jadło byle co, robiło wszystko byle jak, spędzało wolny czas przed komputerem i trwoniło Twoje pieniądze na coraz to nowsze modele modnych butów! Zanim zapiszesz swoje dziecko na zajęcia dodatkowe, dobrze się zastanów, może już nie być odwrotu, może się okazać że przez przypadek dasz dziecku coś za co Ci będzie wdzięczne do końca życia!

Odkąd pamiętam rodzice starali się abym się nie nudził, w wieku 8 lat zacząłem uczęszczać na karate i zdobywać w tej dziedzinie masę sukcesów, złamanie kości udowej spowodowane nowotworem kości wyłączyło mnie z treningów i z jakiejkolwiek aktywności, mogłem co najwyżej trenować siłę woli by szybciej wyzdrowieć. Po dwóch latach stanąłem na nogi, po kilku miesiącach już jezdziłem na deskorolce wskakując na krawężniki i wykonując wszelakie rozmaitości w tej dziedzinie, była to moja pasja przez 3 może nawet 4 lata! 172486_1823926323664_7144312_o Zainspirowany filmem Yamakasi, postanowiłem spróbować swoich sił w „le parkour„… pokonywanie miasta za pomocą własnych umiejętności, przy użyciu akrobatyki, biegu długo dystansowego i wymyślnych ewolucji szybko stało się moją „zajawką” numer jeden! Spędziłem 4 lata pokonując dzielnice Warszawy, odkrywając wszelakie zakamarki do których przeciętny człowiek nie ma dostępu, pewnego dnia podczas treningu na sali akrobatycznej dostrzegłem tancerzy break dance, następnie mój przyjaciel namówił mnie na wspólne treningi taneczne, dziś rozpoczynam 8 rok mojej przygody z tańcem i nie jest to chwilowa zajawka, a sposób na życie!

Od 2008 roku prowadzę zajęcia z dziećmi, młodzieżą i z dorosłymi, nie wiem jak wiele osób do tej pory mogło skorzystać z moich zajęć, na pewno więcej niż 1500. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że z roku na rok jest coraz gorzej, dzieciaki są coraz bardziej leniwe, brak im motywacji, samodyscypliny, szybko się poddają, kłamią i szukają sobie wymówek, dziś moja praca nie polega tylko na przekazywaniu wiedzy, ale na ciągłym budowaniu psychiki uczestnika zajęć, na motywowaniu, wspieraniu, byciu trenerem i wujkiem dobra rada jednocześnie. Cieszę się, że obrałem taką drogę jaką obrałem, pomimo wielu przeszkód i trudnych momentów jest ona niezwykle satysfakcjonująca, nie narzekam na moją pracę, co najważniejsze… będąc współwłaścicielem studia tańca wszystko co robię, robię na własny rachunek a nie na czyjeś konto!

Zachęcam do udostępniania postu, w celu otwierania umysłu ludziom żyjącym w przekonaniu, że aktywność fizyczna jest niebezpieczna i ciągnie za sobą same złe rzeczy. Dbajmy o młode pokolenia, sprawmy by aktywność ruchowa była czymś na porządku dziennym, ruch ciała otwiera umysł i rozwija duszę dzieci 🙂

★★★★★ Tekst jest mojego autorstwa, proszę o nie kopiowanie, nie przerabianie i o nie umieszczanie tekstu na innych stronach, bez umieszczania odnośnika, źródła informacji o tym, kto jest autorem tekstu i gdzie się on znajduje w wersji oryginalnej★★★★★

P.S. poniżej zamieszczam linki do filmów z moim udziałem, jest to skrót moich poczynań w mojej pasji 🙂

1.

2.

3.

Zachęcam też do polubienia fanpage’a na facebooku, abyście byli na bieżąco z moimi postami : OGRODNIK UMYSŁU NA FACEBOOK!

 

318053_215383268596962_1827769734_n

Podcast: Edukacja pozaszkolna Ogrodnik Umysłu i EachOneTeachOne.tv

 

http://www.eachoneteachone.tv – edukacja poza szkolna

Nigdy nie zapisuj swojego dziecka na dodatkowe zajęcia!

10 mądrości indiańskich.

Zanim Europejczycy przybyli na kontynent Ameryki, szacuje się, że w tym czasie około 12 milionów indian zamieszkiwało te ziemie. Populacja rdzennych amerykanów zmniejszyła się do 250 tysięcy z powodu masowych zabójstw, ludobójstwa, chorób przybyłych wraz z „cywilizowanym człowiekiem” i samobójstw w wyniku nie chęci przyjęcia nowej religii przez ludność indiańską. Nie da się ukryć, że Ci ludzie wycierpieli się jak mało kto, można nawet powiedzieć, że jest to największa w znanych nam dziejach ludzka tragedia – jednak niewiele uwagi się jej poświęca, tak jakby nic nie znaczyła.

W tym okresie zginęli nie tylko rodowici amerykanie, ale przede wszystkim wiele ich tradycji, zwyczajów…przepadła znaczna cząstka starożytnej wiedzy a także spory kawałek duchowości, który to zginął wraz z nimi. Być może był to jeden z powodów dla których pozbywano się indian, dla których najważniejsza była wolność i bliska relacja z Matką Ziemią. Rdzenni mieszkańcy Ameryki, często nazywani byli „Strażnikami Natury”, choć dziś uważa się ich za prymitywnych, jest to niemal pewne, że doświadczali życia z większą częstotliwością niż obecne cywilizacje zamieszkujące ziemię. Być może gdybyśmy nie zaznali tak wielkiej straty, dziś świat wyglądałby znacznie inaczej, dlatego poniżej zamieszczam kilka cytatów i przesłań od indiańskich mędrców, choć wypowiedziane lata temu, mają niezwykłą moc i dzisiejszego dnia!

tumblr_l8cvs8WhMu1qa1ckfo1_500Wielki Duch jest we wszystkim: jest on w powietrzu, którym oddychamy.Wielki Duch jest naszym Ojcem, a Ziemia jest naszą Matką. Ona nas karmi; to, co wkładamy do ziemi wraca do nas. ” – Duży Grzmot (Bedagi) Wabanaki Algonquin

„Pierwszy, najważniejszy kawałek, to ten który pochodzi z ludzkiej duszy, kiedy uświadamia sobie ona swój związek i jedność z wszechświatem. Kiedy zdaje sobie ona sprawę, że w centrum wszechświata mieszka Duch i że to centrum jest wszędzie, w każdym z nas.” – Black Elk – Oglala Sioux

„Tylko wtedy, gdy ostatnie drzewo umrze i ostatnia rzeka zostanie zatruta i ostatnie ryby zostaną złowione zdamy sobie sprawę, że nie można jeść pieniędzy.” – Przysłowie Indian Cree  

                                                                                                                                                                Zawsze idź do przodu z odwagą

Gdy masz wątpliwości, zachowaj spokój i czekaj;

Gdy nie ma już wątpliwości, dla ciebie to idź naprzód z odwagą.

Tak długo, jak panuje mgła, staraj się zachować spokój;

Bądź spokojny, dopóki słońce nie rozwieje mgły

-A gdy to się wydarzy…

Wtedy działaj z odwagą.

Ponca Wódz Orzeł Biały

Traktuj Ziemię dobrze.

Nie została Ci podarowana  przez rodziców,

Została wypożyczona dla Ciebie przez dzieci.

Nie odziedziczyliśmy Ziemi po naszych przodkach,

pożyczamy ją od naszych dzieci.

  -Przysłowie starożytnych indian.

„Ludzkość nie tka sieci życia. Jesteśmy niewielkim wątkiem w niej. Cokolwiek robimy w sieci, możemy zrobić dla siebie. Wszystkie rzeczy są ze sobą powiązane. Wszystkie rzeczy połączone” – Wódz Seattle native-inside-american-nature-preserve-500x265

Niech gwiazdy trzymają Twój smutek z dala,

Niech kwiaty wypełniają Twoje serce pięknem,

Niech nadzieja zawsze ociera Twoje łzy.

A przede wszystkim, niech cisza uczyni Cię silnym.

-Wódz Dan George

„Zanim nasi biali bracia przybyli do nas aby uczynić z nas cywilizowanych ludzi, nie mieliśmy żadnego rodzaju więzienia. Z tego powodu, nie mieliśmy żadnych przestępców. Bez więzienia, nie może być żadnych przestępców. Nie mieliśmy żadnych zamków ani kluczy, a zatem wśród nas nie było złodziei. Gdy ktoś był tak biedny, że nie było go stać na konia, namiot lub koc, traktował tą sytuację jako dar. Byliśmy zbyt niecywilizowani, aby darzyć wielką wagą rzeczy materialne. Nie posiadaliśmy jakichkolwiek pieniędzy, a co za tym idzie, wartość człowieka nie zależała od jego zamożności. Nie mieliśmy napisanych przepisów, nie było prawników, nie było polityków, więc nie byliśmy w stanie ani oszukać ani wyłudzić czegokolwiek od siebie. Byliśmy naprawdę w złym stanie, zanim biali ludzie przybyli i nie wiem, jak to wytłumaczyć, jak byliśmy w stanie zarządzać tymi podstawowymi rzeczami, które (jak nam wpojono) są tak niezbędne do cywilizowanego społeczeństwa.  

-Wódz Indian

„O Wielki Duchu, pomóż mi zawsze mówić prawdę i cicho słuchać z otwartym umysłem, gdy inni mówią, i pamiętać, że pokój można znaleźć w ciszy.” -Modlitwa Cherokee

„Pokój i szczęście są dostępne w każdej chwili. Pokój jest na każdym kroku. Powinniśmy chodzić ręka w rękę. Nie ma politycznych rozwiązań dla problemów duchowych. Pamiętaj: jeśli Stwórca umieścił coś tam, to jest to  w odpowiednim miejscu. Dusza nie miałaby tęczy, jeśli oczy nie miałyby łez. ” -Wódz Indian

1377611_1419721921639666_552810694410161869_n

Powyższe 10 cytatów, pozwala osiągnąć zrozumienie w stosunku do podejścia Indian, osobiście uważam, że w dzisiejszych czasach brakuje nam więzi z naturą, ludzi stąpających boso nazywamy wariatami, dziwnie spoglądamy, gdy ktoś przytula drzewo i wściekamy się, gdy ktoś staje w obronie zwierząt, twierdząc, że coś jeść trzeba… Uczmy się od naszych starszych braci i ich mądrości, kultywujmy ją, by nie zaginęła i nie przepadła na wieki.

Wszystkiego dobrego Kochani, zachęcam do udostępniania i polubienia tego postu, im więcej osób do niego dotrze, tym większa szansa na pozytywne zmiany wewnątrz nas 🙂

10 mądrości indiańskich.

Nowy dom – Nowe wszystko…

Cześć, 2 dni przerwy w pisaniu chciałbym nadrobić notką o ostatnich moich przemyśleniach terazniejszości mocno wynikającej z przeszłości. Aby podsumować jak przeszłe wydarzenia wpłynęły na obecne, musiałbym cofnąć się wspomnieniami do 2009 roku, kiedy to wraz z grupą przyjaciół postanowiliśmy, że wyprowadzimy się z Polski, jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy i we wrześniu 2009 roku tułaliśmy się z walizkami po Londynie, mieliśmy po 21-22 lata, mocno polegaliśmy na słowie drugiej osoby i dzięki temu po wylądowaniu na Heathrow w stolicy Wielkiej Brytanii, zostaliśmy postawieni przed faktem braku miejsca do przenocowania, braku pracy i jak to było w moim przypadku – braku znajomości języka, w związku z czym musiałem polegać na dwóch kolegach i wierzyć im na słowo, że wszystko załatwią jak należy. Mniej więcej po 6 czy 7h ciągnięcia walizki, która straciła kółka, zniechęcony padłem na krzesło w kafejce internetowej by rozpocząć poszukiwanie znajomych mieszkających na wyspach, wiedzieliśmy, że jest tutaj nasz kolega, który również tańczył, wiedzieliśmy, że pracuje gdzieś w centrum Londynu i w zasadzie wiedzieliśmy, że jeśli nie on, to tą noc spędzimy pod gołym niebem.

Facebook uratował nam życie!                                                                                                   Można wieszać wszystkie diabły na tym portalu, zgodzę się z każdą negatywną opinią na jego temat, ale wtedy byłem wdzięczny panu Zuckerbergowi za jego portal 🙂 Kolega, któremu jestem winny przysługę do dziś, choć nie miał do tego warunków, zgodził się nas przenocować abyśmy od rana mogli rozpocząć poszukiwania mieszkania. Pokój w którym spaliśmy w 4 osoby miał może 5 czy 6m2 w tym 90% pokoju stanowiło łóżko, kolejne 5% to schody na górę, było ciasno i nie wygodnie ale przynajmniej mieliśmy gdzie spać! Wstałem o 6:00 rano, by nie tracić czasu na poszukiwania, w połowie dnia zniechęcony oglądaniem mieszkań w które trzeba było wpakować 1000 funtów kaucji i 1000 za pierwszy miesiąc, udałem się na Leytone Stone, gdzie przebywa wielu Polaków, zdesperowani zaczepiliśmy rodaków opowiadając im swoją historię i pytając czy mogą nam pomóc. Młode małżeństwo przekazało nam numer do „Staszka” prosząc aby nie mówić od kogo go otrzymaliśmy, widocznie mieli na pieńsku u Staszka 🙂 . 4 minuty pózniej rozmawiałem z Panem Staszkiem, jak się okazało życzliwym człowiekiem, który powiedział, że jeśli nie damy rady trafić do niego to po nas przyjedzie i tu po raz trzeci się zdziwiłem, ponieważ jadąc do Anglii słyszałem, żeby unikać Polaków, bo na bank wbiją Ci nóż w plecy, tym czasem trzy sytuacje i każda z nich zakończyła się dla nas bardzo pozytywnie, po 4 dniach mieliśmy już mieszkanie, dwóch z nas miało też pracę, trzeci mocno wybrzydzał i marudził… w związku z czym pracy nie miał. Praca nie była łatwa, z racji niskich zarobków pracowaliśmy 7 dni w tygodniu a każdy dzień wolny był dla nas ciosem, ponieważ decydował o tym czy będziemy mogli robić to po co tu przyjechaliśmy, czy też nie. Wylatując z Warszawy mieliśmy jasne cele: pracować nie za ciężko, dobrze się bawić i tańczyć! Wiedziałem, że w Anglii są tancerze, którzy dadzą mi więcej niż Polacy i to był główny powód dla którego wyjechałem, rzeczywistość jednak okazała się zupełnie inna… pracowaliśmy dużo i ciężko, na imprezie w klubie byliśmy może 2 czy 3 razy, ponieważ zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że rano nie będziemy się nadawać do pracy, a taniec? Taniec okazał się strzałem w dziesiątkę 🙂

Anglia mnie kompletnie zmieniła, nie byłem już tym samym człowiekiem, po pewnym czasie wszystko zaczęło mnie irytować, praca, współlokator, tęsknota za domem, ludzie żyjący na wyspach – zapragnąłem powrotu i tak też się stało. Dziś mieszkam w innym mieście, po drodze przeprowadzałem się kilkukrotnie zaliczając różne lokalizację, poznając różnych ludzi i śmiało mogę określić 4 punkty, zmian życiowych, które się pojawiają po wyprowadzce:

1. Nie jesteś już tym, kim byłeś.

Wyprowadzka to jedno z największych przedsięwzięć jakich człowiek dokonuje w swoim życiu, to nie tylko zmiana mieszkania, czy pracy, to zmiana wszystkiego! Zmienia się sceneria za oknem, klimat, ludzie, często zmienia się język którym się porozumiewamy, wpływ tych zmian jest ogromny!

Nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy natychmiast, to po jakimś czasie zaczyna do Ciebie docierać informacja w jak wielu sytuacjach musiałeś się odnalezć, walczyć z niepowodzeniami i rozczarowaniami, jak wiele blizn posiadasz by to udowodnić. Rzeczy, które kiedyś były ważne, nie mają znaczenia, znajomi, którzy byli blisko, teraz są daleko, rodzina nie widzi z czym codziennie musisz sobie radzić, a Ty najczęściej udajesz, że wszystko jest wporządku, by ich nie niepokoić.

Opuszczenie domu, wyprowadzka, czy to za granicę, czy do innego miasta jest nieodłącznym elementem naszej ścieżki doświadczeń, na której nie uczymy się tylko języków, kultur, czy zachowań ludzkich… Uczymy się przede wszystkim siebie samych.

2. Możesz nigdy nie wrócić do domu.

Podczas gdy doświadczałem życia na złamanie karku, w rodzimym domu wszystko odbywało się bez zmian, rodzice chodzili do pracy, bracia do szkoły, mieli urodziny, imieniny, dni lepsze i dni gorsze, celebrowali okres świąt, inni się pobierali i budowali domy. Wszytko wygląda na takie samo, jednak takie już nie jest, ponieważ odbywa się bez naszego udziału. To jest ogromna cena do zapłacenia za wyprowadzkę, możesz mieć przygody, możesz zbierać doświadczenia, ale nie możesz mieć „ich” – swoich bliskich. Tracisz wszystko z życia co dzieje się pod Twoją nieobecność, możesz jedynie obserwować z boku.

W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że nie możesz wrócić, nawet jeśli w duchu bardzo tego pragniesz… Twój styl życia uległ zmianie, Twoje ciało i umysł zaadaptowało się do nowego otoczenia. W grę może wchodzić wizja ciekawej kariery, małżeństwo, posiadanie dzieci, albo zwykły wstyd i obawa przed porażką którą możesz ponieść wracając, jednym to się udało..inni zawiedli.

Z czasem ilość rozmów telefonicznych maleje, w skrzynce pojawia się coraz mniej wiadomości od bliskich. Nigdy ich nie stracisz, oni zawsze gdzieś są i pamiętają o Tobie, ale odległość i różnica stylu życia sprawia, że wspólne ścieżki zaczynają się zacierać.

To brutalna rzeczywistość, więc trzeba się z nią zmierzyć, albo wrócić póki jeszcze czas.

3. Twój świat staje się większy!

W chwili w której postawisz krok za granicą, świat który znałeś do tej pory nabiera sporo w rozmiarze.

Nowe widoki, nowe zapachy i dzwięki, to wszystko sprawia, że pragniesz odkryć każdy zakamarek tego nowego świata, uzależnienie od poszukiwać staje się stałym elementem Twojego życia i nie ma już odwrotu od tego.

Zawsze wiedziałem, że Matka Ziemia jest duża, ale dopiero gdy zacząłem podróżować zdałem sobie sprawę z jej rozmiarów i niesamowitości, czy to w Anglii, Izraelu, Egipcie czy w Niemczech. Wiedząc o tym i zachwycając się światem wiesz, że nie możesz z tego zrezygnować, że błędem byłoby nie opuszczanie domu, że to wszystko warte jest poświęcenia czasu, nerwów i pieniędzy, bo to zawsze niesie za sobą coś dobrego 🙂

Mieszkanie za granicą sprzyjało wypracowaniu mojej niezależności i odpowiedzialności, to nie tylko doświadczenie z robieniu kotletów czy obsłudze pralki, to wielkie doświadczenie na całe życie, które buduje szacunek nie tylko do otoczenia ale przede wszystkim do samego siebie.

4. Wszystko jest możliwe.

Najtrudniej jest opuszczać, kiedy już to zrobimy, wszystko staje się prostsze.

Stary „Ty” przestajesz istnieć i pojawiają się nowe możliwości, nowe cele i nowe pole do popisu. Możesz poznawać nowe kultury, podróżować, mówić innym językiem, gotować różne potrawy, poznawać odmienne tradycje i zachowania, otworzyć swój umysł i serce na nowych nieznajomych. Udowodniłeś sobie, że można wszystko zmienić, wylądować daleko od domu i przeżyć.

Zdajesz sobie sprawę, że stajesz się wolny, że już nie ciąży Ci uczucie smutku czy strachu przed nieznanym. Porzuciłem udogodnienia, ciepły pokój i regularne posiłki w domu, opuszczając to co dobre w obawie porażki, zyskałem to czego nigdy bym nie otrzymał tkwiąc w tym samym miejscu. Nic już nie staje na mojej przeszkodzie w sięganiu po więcej.

Jedyne co mogę zrobić w tej chwili to poklepać się po plecach, pogratulować sobie tych przeżyć, które ukształtowały moje obecne życie i dalej robić swoje, spełniać kolejne marzenia i dalej odkrywać świat!

Bo to działa 🙂

01-Universe-in-my-hand

Nowy dom – Nowe wszystko…

Strach ma wielkie oczy.

Dziś jest 10 dzień, czyli pozostało jeszcze 355 dni by dokonać czegoś wielkiego, by sprawić, że nasze życie zacznie coś znaczyć nie tylko dla nas samych ale i dla naszego otoczenia. Nie oczekuję, że dopiszecie kolejne symbole do tablicy Mendelejewa, czy że wniesiecie swoje „Ja” w inny wymiar, odkrywając zakamarki wiedzy o której ludzkość już zapomniała. Nie… nie mam zamiaru też was motywować czy poprzez moje posty kształcić wasze umysły, ponieważ nie jestem ani Mnichem skrywającym sekrety, ani Mentorem prowadzącym za sobą ludzi do brzegu Morza Czerwonego.

Czuję jednak wewnątrz siebie głębokie wibracje, które wręcz nakazują mi przelewanie myśli, jeśli nie w papier to w ten blog, nawet jeśli moje posty nie spotkają się z entuzjazmem czytelnika to wiem, że robię coś zgodnie z własnym sumieniem, dzielę się wiedzą i doświadczeniami nie bojąc się, że spotka się to z krytyką! Strach przed tym czego jeszcze nie doświadczyliśmy to zdecydowanie najbardziej negatywna emocja, jakiej doświadczamy za życia. Strach nas zamyka, dyskredytuje, podcina skrzydła i zabija w zarodku wzniosłe idee. Nie trzeba być geniuszem aby zdawać sobie sprawę z tego jak często przegrywamy sami ze sobą, a przyczyną nie jest nasza niemoc, brak środków czy doświadczenia – tylko strach! To jednak nie jedyne pole do popisu w kwestii tej broni masowego rażenia, strach jest obecny w każdej dziedzinie naszego życia.. boimy się, o naszą przyszłość, o to czy dostaniemy wypłatę, o nasze pociechy, boimy się, że zachorujemy kiedy tak naprawdę jesteśmy zdrowi, boimy się utraty dóbr materialnych i emocjonalnych, świetną robotę w zastraszaniu mas odgrywają media, chyba każdy się zgodzi, że filmy, seriale czy newsy budują nasz sposób postrzegania świata. Zastanówmy się czy Strach jako emocja mógłby być używany jako broń rządzących tym światem? Pewnie czytając to mówisz: kolejny świr i teorie spiskowe! Muszę Cię rozczarować… to nie teoria. Wyobrazmy sobie sytuację w której w kraju dzieje się zle, w mediach mówią tylko o terroryzmie, o polityce, która okrada podatników, o religii, która dzieli ludzi i sprowadza wojny, o tym, że podwyższa się wiek emerytalny i ceny paliw! Chwytamy za kamienie i biegniemy na ulicę walczyć o swoje prawa? Nie….dlaczego? Czy dlatego, że się boimy? A może dlatego, że mamy rodzinę na głowie, żona jest w ciąży, a nasz piękny samochód i dom nadal nie spłacony? Wiedziemy piękne przeciętne życie i nie chcemy walczyć o coś co się nam odbiera raz po raz!

System sprawił, że staliśmy się niewolnikami bankierów…praktycznie nie ma ludzi, którzy nie mają kredytów, w końcu to ” szybszy sposób spełniania marzeń „, ale za jaką cenę!? Dziś żyjemy w tak ogromnej pętli strachu, że gdy media ogłoszą epidemię HIV, zaraz wszyscy pobiegną się szczepić, a skarbonka pomysłodawcy tej kampanii, nabiera rozmiarów Jowisza! Producenci leków zacierają ręce każdego dnia, wypuszczając w świat choroby i leki na nie jednocześnie. Banki obiecują nam pomoc w realizacji marzeń karmiąc nas pustym materialnym życiem, wmawiając nam, że dzięki nim osiągniemy wyższy status społeczny. Media karmią nas informacjami wywołującymi w nas nie chęć do życia w społeczeństwie, zaczynamy się izolować i obawiać o własne bezpieczeństwo, nawet jeśli nic nam nie grozi!

Gdy zdamy sobie sprawę z tego, jak bardzo negatywnie wpływa na nas strach, zrozumiemy też jak wiele tracimy tylko dlatego, że się obawiamy o to co będzie, zamiast skupić uwagę na tym co jest. Kiedyś zapytano mnie czego boję się najbardziej, pamiętam do dziś, bo właśnie wtedy zdałem sobie sprawę z tego, co odpowiedziałem: ” Najbardziej boję się, bać!” Człowiek nie potrzebnie tworzy wokół siebie złożone sytuacje, zawsze twierdząc, że to co się dzieje wokół niego nie może być proste… Will Smith powiedział ” Motywuje mnie strach… Strach, przed strachem „. Musimy atakować swój strach, strach ma nas motywować do działania, tylko w taki sposób możemy go pokonać i wzbić się na wyżyny własnych możliwości, nie pokonasz strachu jeśli nie podejmiesz wyzwania walki ze strachem. Ważne jest to by wypracować w sobie postawę atakowania rzeczy, których się boimy, nawet jeśli na pierwszy rzut oka wydaje się to być niedorzeczne, z czasem taktyka obrana przez nas przyniesie pozytywne skutki.

Oczywiście nie musisz szykować kamieni na banki i sejm, czy pozbywać się telewizora. Jeśli jesteś świadomy tego co Cię otacza, możesz też nauczyć się odpowiednio segregować informacje i wybierać dla siebie te, które nie wpływają na Ciebie negatywnie, warto zacząć walkę ze strachem od małych kroków by ostatecznie nie bać się umrzeć za swoje idee 🙂

Wszystkiego dobrego, zachęcam do udostępniania postów i subskrypcji bloga!

strach_164

Strach ma wielkie oczy.