Oglądam świat przez mój smartfon

z18928686Q,Ludzie-witajacy-papieza-Franciszka-w-USA

Zdjęcie powyżej wykonano podczas wizyty Papieża Franciszka w USA. Dosłownie wszyscy ludzie z tłumu większą uwagę poświęcili wykonaniu zdjęcia czy nagraniu filmu, niż przeżyciu tego przecież ekscytującego dla nich momentu – własnymi oczyma! Na zdjęciu widać jedną osobę, która poświęca pełną uwagę obserwacji Papieża. Ta starsza Pani zapamięta to wydarzenie i zdecydowanie mocniej je przeżyje niż cała reszta.

Nie jest to dla mnie coś nowego. Jako tancerz widziałem to wielokrotnie występując czy będąc częścią widowni. Spotykam się z tym również na wakacjach czy w momentach w których dzieje się coś wyjątkowego. Ludzie zamiast spróbować przeżyć daną chwilę, starają się ją natychmiast uwiecznić telefonem, aparatem, tabletem a niedługo będą mogli to robić nawet zegarkiem. Kilka dni później, czy też tygodni lub miesięcy po zdarzeniu, przeglądają swoje galerie i kasują ich zawartość… często gęsto próbując połączyć obraz z tym co posiadają w pamięci. Do czego zmierzam? A no do tego, że skoro nie skupiłem uwagi na wydarzeniu, nie przeżyłem go w odpowiedni sposób, bo w tym czasie gapiłem się w ekran telefonu w obawie, że nagranie będzie źle wykonane, to nie ma opcji abym wiązał jakiekolwiek emocje z danym wspomnieniem… Ba! Śmiem nawet twierdzić, że tego wspomnienia po prostu w mojej głowie nie ma.

Jak mogę pamiętać piękną chwilę tryskających fajerwerków nad Wieżą Eiffla, skoro w tym czasie mój umysł skupił uwagę na kolorowym dotykowym ekranie mojego nowego telefonu?

To, że ludzie zautomatyzowali swoje życie, wiemy mniej więcej od kilku lat, ale to że przy tym głupieją nadal jest tajemnicą rządową.

Apeluję abyście spróbowali kiedyś zamiast na siłę uwieczniać moment, po prostu go przeżyć! Cofnijcie się w czasie i zwróćcie uwagę na koncerty! Kiedyś las płonących zapalniczek, budujący niesamowity klimat wydarzenia, dziś… niebieska poświata smartfonów a wzrok ich właścicieli skierowany jest w ekran telefonu zamiast na scenę.

Swoją drogą zastanawiam się jak czuje się taki artysta starej daty, który wychodzi na scenę i śpiewa do tysięcy telefonów, podczepionych do „glonów” – bo jak by inaczej nazwać ludzi, którzy wyłączyli wszelkie zmysły a kontrolę nad nimi przejęła chęć stworzenia filmiku?

Człowiek nie jest w stanie wrócić wspomnieniem do danego wydarzenia, musi się wspomagać galerią zdjęć w telefonie, która jakby nie było jest ulotna! Zawsze lubiłem ten moment w którym babcia, czy pradziadek opowiadając historię zaczynali od wstępu „Pamiętam w 53′”, pytanie czy i my będziemy mogli w ten sposób przytaczać nasze wspomnienia?

Pozostawiam to waszym przemyśleniom, wiecie co robić:)

Ogrodnik na facebook:

Ogrodnik Umysłu na Facebook

Oglądam świat przez mój smartfon