Internet – ograniczenie czy rozszerzenie więzi społecznych?

Gdy spojrzymy na temat w odniesieniu do naszego kraju, to śmiało możemy stwierdzić, że znacznie zwiększyła się liczba użytkowników internetu. Jeszcze 10 lat temu niewielu ludzi miało możliwość poruszania się w sieci, dziś praktycznie każdy ma dostęp do zasobów internetu, i z nich korzysta czy to w szkole, w pracy czy we własnym domu. Internet wyskoczył z kabli i został zapakowany w nasze tablety i telefony. To odpowiednia pora, aby zadać sobie pytanie, czy internet działa na relacje między ludźmi w sposób pozytywny, czy może jednak negatywny.

 

Wbrew pozorom udzielenie odpowiedzi na to pytanie nie jest skomplikowane. Internet rozszerzył horyzont przeciętnego Kowalskiego, który do tej pory wiedzę czerpał z książek, gazet i telewizji, ta z kolei karmi społeczeństwo dwoma rodzajami emocji naprzemian, raz pozytywną, raz negatywną – znieczulając masy na problemy świata. Internet wcale nie jest lekarstwem na wszystkie te lata, które ludzie spędzali przed telewizorami. Podczas rozmowy z Peruwiańczykiem, który mieszka w Polsce od 21 lat, postanowiłem spytać go, czemu akurat Polska? Czemu zostawił kraj, który jak sam mówi, jest wolny od używek XXI w.  i daje człowiekowi bliskość z naturą.

Mirko, krótką historyjką odpowiedział mi nie tylko na moje pytanie, ale uświadomił też, gdzie leży sedno pytania o sytuację więzi społecznych w internecie. Usłyszałem, że Polska kiedyś była innym krajem, dawniej wszyscy trzymali się razem, każdy człowiek miał podobną sytuację materialną, każdy w mniejszym lub większym stopniu kombinował aby coś z tego życia mieć. Dzieciaki cały wolny czas spędzały na zewnątrz, często jadły u znajomych, nocowały u sąsiadów i nikt nigdy nie miał z tym problemu. Ludzie pomagali sobie nawzajem i byli o wiele bardziej życzliwi dla siebie niż obecnie. To właśnie przyciągnęło Peruwiańczyka do Polski. Dziś gdy dziecko zasiedzi się u sąsiadów, natychmiast doszukujemy się problemu, często snując bardzo negatywne podejrzenia w kierunku sąsiada.

Człowiek w jednej chwili potrafi wyrzucić najpotężniejsze działa przypinając drugiej osobie łatkę, złodzieja, kłamcy, porywacza czy pedofila. Skąd w takim razie ta zmiana? Co się stało, że w ciągu 20 lat, tak się zmieniło społeczeństwo w Polsce?

 

zla-opinia-internet-explorer

Odpowiedzi na to pytanie, możemy szukać właśnie w internecie, który każdego dnia bombarduje nas większą ilością informacji niż nasz mózg, który jak podają badania dostarcza nam od 50 do 70 tys. myśli dziennie. Sieć jest ogromnym źródłem informacji, na każdy temat, co oczywiście ma swoje plusy, bo dziś znacznie łatwiej jest nam przygotować się do egzaminów, wyszukać ciekawe oferty turystyczne, zrealizować zakupy czy porozmawiać z kimś, kto znajduje się o 1000 km dalej od naszego miejsca zamieszkania. To wszystko niewątpliwie jest zaletą internetu… Korzyści możemy tak naprawdę wymieniać bez końca, jednak nie mają one takiej wagi jak wady, które w moim mniemaniu przyćmiewają światło korzyści.

 

Zdecydowana większość użytkowników sieci (z badań wynika, że w Polsce jest nas już 25,5 miliona ludzi z pośród 38,5 miliona Polaków) spędza w internecie średnio 4,9h/dobę! Co stanowczo przekłada się na nasze życie prywatne i relacje między ludzkie. Ponad 13 milionów aktywnych kont na portalach społecznościowych jest w stanie dać nam pewien obraz na tą sytuację. Przeciętny Kowalski wraca do domu i pierwsze co robi, to włącza telewizję, w większości przypadków – internet także! Z lewa do prawa sypią się impulsy, które trafiają w odpowiednie zakamarki mózgu, od rana do wieczora dowiadujemy się jak przerażający jest ten świat. Gdy tylko zaczniemy przeglądać karty przeglądarki, natychmiast naszym oczom ukazują się reklamy żywności, następnie tabletek na problemy żołądkowe by znowu nas dobić słodyczami, gdy już nakarmimy głód i naprawimy nasze wnętrzności suplementacją chemicznych kapsułek, dowiemy się że poprzedni rząd przez 8 lat tak nas sprzedał Niemcom, że nie da się już nas wykupić! Obecny z kolei rozdaje nasze pieniądze patologicznym rodzinom, zapewniając im więcej alkoholu, więcej papierosów i jeszcze głośniejsze imprezy…

Mamy dosyć, ale przeglądamy dalej! A tam wojny, HIV, ISIS, pedofilia księży i już wiemy, że nasze dziecko więcej nie pójdzie do kościoła – najchętniej byśmy nie puścili go nigdzie. Niech siedzi w pokoju, dostaje pokarm, gra w gry i wyrabia nadgodziny na facebooku. Czy sami tak właśnie nie postępujemy? Człowiek nakłada sobie klatkę na siebie i przedłużenie swojego ciała czyli swój dom, swoje mieszkanie czy w większości przypadków mieszkania i domy banków traktuje jako najbezpieczniejsze miejsce na ziemi, z którego lepiej się nie wychylać. Kowalski jest już tak przerażony tym co się dzieje, że najchętniej zostałby w domu z dziećmi, zabarykadował drzwi i odciął się od świata realnego, a jedynym oknem przez które by wyglądał na świat stałby się jego telefon, tablet czy komputer.

fb-logo-good-and-evil-1

Tak właśnie zmieniło się nasze społeczeństwo, tak w większości przypadków obecnie wygląda nawiązywanie nowych relacji, które zazwyczaj nawiązane w sieci, pozostają w tej sieci. Internet przybrał formę drugiej planety, na której sami kreujemy swój wizerunek; gdzie umieszczamy najlepszej jakości obraz siebie, gdzie dzielimy się z innymi użytkownikami tylko tym, co według nas najlepiej o nas samych świadczy. Społeczeństwo podpięte do tego „Matrixa” samo wykastrowało pewne obszary swojego mózgu na rzecz dopełnienia własnego Ego, lub wynikających z niego kompleksów.

Jeżeli średnio spędzamy 5h na dobę w sieci, 8-9h przeznaczamy na sen, a system edukacji ukradł nam po 6-7h dziennie 5 razy w tygodniu,  w przypadku dorosłych jest to nawet 8 do 12h dziennie w pracy, zostaje nam od 2 do 5h dziennie na posiłki, codzienne obowiązki i samorealizację! Chyba nie muszę mówić, że to niezwykle mało? Steve Jobs (twórca marki Apple) zapytany o to jak sobie radził z ciągłymi aktualizacjami gadżetów jego firmy i dostarczaniem ich dla swojej trójki dzieci, odpowiedział, że jego dzieci nigdy nie miały iPada! „W naszym domu mocno ograniczamy dostęp do urządzeń technologicznych i internetu” – dodał Jobs. Zarówno Steve jak i wielu innych geniuszy przyznało, że ich dzieci wysyłane są do szkół w których nie używa się ani komputerów, ani telefonów czy tabletów, ponieważ nowinki technologiczne i dostęp do internetu w młodym wieku – zabijają kreatywność dziecka! Usypiają jego twórczość i zmysł geniusza. Kolejnym przykładem jest twórca portalu społecznościowego Twitter, nawet on zakazał swoim dzieciom korzystania ze smartfonów i tabletów z dostępem do internetu w obawie o ich właściwy rozwój. Pamiętajmy, że twórcy znanych produktów nie muszą być ich użytkownikami, nawet sam McDonald nigdy nie tknął swoich kanapek twierdząc, że nie zrobił tego ponieważ dba o swoje zdrowie!

Małe dzieci mają wyostrzony instynkt poznawczy, są ciekawe świata, często wielkie idee powstają już w zarodku, Tymczasem internet i dostęp do nowinek technologicznych upośledza manualne możliwości dziecka. Dziecko zamiast tworzyć i poznawać, otrzymuje gotowe wzorce, najczęściej prymitywne i bezwartościowe. Obecnie dzieci w wieku 2-5 lat znacznie szybciej uczą się jak obsługiwać komputer, grać na nim czy poruszać się po sieci niż pływać, wiązać buty czy podetrzeć sobie tyłek. Takie wnioski płyną z badania Digital Diaries, wykonanego na zlecenie producenta oprogramowania zabezpieczającego – firmy AVG Technologies. Pytanie brzmi, czy w związku z tym powinniśmy odcinać społeczeństwo od internetu już od małego czy skupić się na właściwej formie edukacji i w myśl starej słowiańskiej zasady zdrowo myślenia, prowadzić dzieci od małego z bliskością natury i zadan twórczych? Przy okazji ucząc właściwego poruszania się w sieci i korzystania z niej w sposób jak najmniej inwazyjny… Niestety portale społecznościowe stały się poniekąd miarą naszego położenia w społeczeństwie, zwłaszcza u dzieci i młodzieży, gdzie im więcej „lajków” i znajomych tym ciekawszą postacią staje się użytkownik w oczach rówieśników. Ludzie bardziej swobodnie czują się w sieci, nabierają więcej odwagi i żyją w poczuciu pewnej anonimowości, właśnie to przeświadczenie dyskrecji często sprawia, że wolimy nawiązywać kontakty z innymi ludźmi poprzez internet. Dwa kliknięcia, jedno przesunięcie palcem po ekranie i już mamy dostęp do bazy osób, które można by rzec, są szyte na naszą miarę.

 

Czas-na-komputer

 

Pamiętam czasy poznawania kolegów i koleżanek na podwórku, pamiętam, gdy dziewczyny zaczepiało się na korytarzu w szkole, na boisku czy trzepaku osiedlowym. Zamiast śmigania palcem  na tinderze musiałem sporo się na pedałować, żeby mój Romet dowiózł mnie w tą część osiedla na której mieszkały najfajniejsze koleżanki. Pamiętam, też wszystkich ludzi, których poznałem przy okazji praktykowania zajęć dodatkowych w obrębie moich pasji. Obawiam się, że kolejne pokolenia nie będą pamiętały tego co pamiętam ja, obawiam się, że ich percepcja już jest podzielona między światem prawdziwym a światem wirtualnym, gdzie w ich mniemaniu oba światy są tymi prawdziwymi. Twierdzę, że internet niestety w większej mierze jest ograniczeniem więzi w społeczeństwie, pomimo coraz większej ilości znajomych w sieci, mamy ich co raz mniej w życiu w którym, żeby z kimś pogadać trzeba ruszyć tyłek, umyć zęby i przejść kilka metrów.

 

A Ty jak spędzasz czas w sieci? produktywnie, czy może jednak trwonisz go w sposób bezwartościowy?

Polub Ogrodnika na facebooku: Ogrodnik Umysłu

Internet – ograniczenie czy rozszerzenie więzi społecznych?

Edukacja pozaszkolna

Pamiętacie wpis Nigdy nie zapisuj swojego dziecka na dodatkowe zajęcia ? Pewnie, że pamiętacie… wpis do dziś nabija nowe wyświetlenia i udostępnienia co bardzo mnie cieszy! Na wpis możecie także oddawać głosy w plebiscycie Tekst Roku podczas Gali Twórców, która startuje już jutro, o czym pisałem całkiem niedawno. Powyższy wpis stał się również obiektem mojej rozmowy z Vasquezem na podcaście eachoneteachone.tv (tak, to jest ten moment w którym powinniśmy kliknąć w link).

Dziś chciałbym was zachęcić, po pierwsze do wysłuchania audycji podcastowej, w której miałem ogromną przyjemność podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami na takie tematy jak:

1. Dlaczego nie warto zapisywać dziecka na zajęcia dodatkowe?:)
2. Niespełnione ambicje rodziców oraz ich wpływ na rozwój dzieci.
3. Negatywne komentarze rodziców…
4. Edukacja szkolna VS Edukacja pozaszkolna.
5. Porównywanie dzieci – pycha rodzicielska.
6. Poznawanie dziecka, integracja, blokady nakładane dzieciom.
7. Ograniczanie wolności dzieci.
8. Anonimowość dzieci w internecie.
9. Wyścig szczurów rodziców.

Prawda, że ciekawe? nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić was do wysłuchania mnie, prawie na żywo!

PODCAST – OGRODNIK UMYSŁU

Po drugie, Już jutro rusza głosowanie sms’owe na najlepszy tekst roku 2015! Możecie pomóc mi dostać się do finału, oddając głosy na mnie, dzięki którym pojawię się w finałowej trójcę i być może zwyciężę. Tym razem, wszystko w waszych rękach 🙂

Zgłoszenie mojego wpisu dostępne pod linkiem:

zgloszenie blog roku – ogrodnik umysłu

12744076_1744877285746535_2069951445577250273_n

Zachęcam was również do polubienia ogrodnika na FB:

Ogrodnik Umysłu na Facebook

Edukacja pozaszkolna

Gdyby Twoje dziecko miało zmieniać świat…

Okres szału wyborczego mamy już za sobą, powoli znikają z facebooka banery z pacynkami sceny politycznej i znowu możemy się wściekać na znajomych za ich posty o pieskach, kotkach grających na gitarach, milionach fotografii dzieci i udostępnieniach bloga Ogrodnika Umysłu 🙂

Ostatnio naszła mnie nie mała refleksja. Otóż z żoną urządziliśmy sobie balkon tak aby mimo mieszkania w świecie „cywilizowanym” zasmakować troszkę natury… Teraz otacza nas drewno i roślinność, krótko mówiąc; mamy swój azyl! Siedząc na balkonie, analizując linę i jej nieskończenie wiele końców, które przeciąga naród podzielony postulatami swoich kandydatów… moją uwagę przykuł chłopiec, który czytał książkę na ławce, po chwili wstał odwrócił się i obsiusiał cały obszar wokół zasięgu jego wzroku! gdy dokończył, powrócił na ławkę i ponownie wertował strony nieznanej mi książki.

Co w tym niezwykłego pewnie pomyślą niektórzy…

W dobie technologii, w dobie umieszczania dziecka przed komputerem, telewizorem, laptopem czy tabletem byle by tylko dziecko nie gadało, nie przeszkadzało, nie płakało i nie bałaganiło, w dobie gier przez internet i facebooka… dziecko siedzące na ławce i czytające książkę, to naprawdę coś niezwykłego. Nie uważacie?

Przypomniało mi się kilka książek i kilka wykładów, które przerobiłem.. przypomniałem sobie również wiedzę jaką przekazuję moim uczniom i doszedłem do takiej refleksji;

Gdyby zmienić system nauczania dzieci, to jednym pokoleniem moglibyśmy uleczyć ten świat! Oto kilka zmian, które wprowadzone w życie małego człowieczka mocno by wpłynęły na nasze otoczenie.

1. Medytacja – wyobrazcie sobie, że wasze pociechy we wczesnym wieku, otrzymują możliwość zrozumienia świadomości pracy ciała energetycznego. Uczą się opanowania, cierpliwości, dyscypliny i umysłowego relaksu. Wyobrazmy sobie sytuację, w której nasze dzieci już w młodym wieku dzięki własnej pracy, zyskują możliwość obserwacji własnych zachowań i co ważniejsze, rozumienia ich.

child-meditation

zachęcam do lektury postu o korzyściach płynących z medytacji:

https://ogrodnikumyslu.wordpress.com/2015/01/08/5-powodow-dla-ktorych-warto-medytowac/

2. Połączenie z naturą – im więcej czasu dziecko spędzi na łonie natury, tym lepiej dla niego i nie potrzeba tu wielu argumentów by poprzeć tę tezę. Możemy jedynie żałować, że lekcje przyrody czy biologii a nawet geografii nie odbywają się w terenie, myślę, że wiele by to zmieniło. Inną propozycją jest zasugerowanie dziecku by posadziło roślinę i starało się dołożyć wszelkich starań aby roślinka zakiełkowała, wyrosła i miała odpowiedni nadzór dziecka. Dzięki temu każdy młody mieszkaniec ziemi docenił by nie tylko swój trud jaki włożył w pielęgnację kwiatków czy drzewka, ale byłby naocznym obserwatorem rozwijającego się życia.

drzewo3

3. Jak obchodzić się z pieniędzmi – Wiem, że to temat drażliwy i z reguły spychany w kąt, gdzie w świadomości społeczeństwa widnieje jedynie jako temat tabu. Jednak faktem nie do przebicia jest twierdzenie, że praktycznie cały świat działa w oparciu o system pieniężny, więc czy tego chcemy czy też nie, to nasze pociechy będą musiały nauczyć się poruszać w tym świecie. Gdyby już od małego były uczone zarządzania pieniądzem i sprawnej kontroli przepływu gotówki, na pewno nie musiałyby martwić się o pieniądze w życiu dorosłym.

Często rodzice miewają negatywne doświadczenia z pieniądzem wynikające z wielu niepowodzeń biznesowych oraz zobowiązań kredytowych. To jak traktujemy pieniądz i jak o nim mówimy w domu, zawsze przekłada się na kształtowanie wiedzy o pieniądzu u naszych dzieci, dlatego warto aby młodzi mieszkańcy ziemi wynosili inną od negatywnej wiedzy na temat pieniądza. Nie zaszkodzi uczyć dzieci jak radzić sobie z rachunkami bankowymi, z podatkami, inwestowaniem, oszczędzaniem czy tworzeniem własnego budżetu.

Gdybyśmy uczyli przyszłe pokolenia, wdzięczności dla ceny pracy jaką włożyli w swój status społeczny, moglibyśmy mieć nadzieję na to, że pieniądz w postrzeganiu młodych ludzi, będzie jedynie narzędziem pomagającym się rozwijać i tworzyć a nie niszczyć i zabijać.

Little boy in black hat and tie at the table counts money, isolated on white


4. Inteligencja emocjonalna – Czym właściwie jest to pojęcie? Pisałem o tym przy okazji postu o korzyściach płynących z medytacji, jednakże mówiąc krótko… emocje są nam niezbędne, dają nam sygnały, które wskazują nam zgodność z własnym „ja”. Z kolei Inteligencja emocjonalna, to najogólniej mówiąc zdolność rozpoznawania uczuć własnych oraz uczuć innych osób. Jeśli rozłożylibyśmy tę definicję na części pierwsze, dowiedzielibyśmy się, że w jej skład wchodzą nie tylko kompetencje emocjonalne, ale i społeczne.

Do tych pierwszych należą: samoświadomość, adekwatna samoocena i samoregulacja/samokontrola emocji.

Odpowiednia medytacja wspomaga rozwój naszej inteligencji emocjonalnej, daje nam szansę poznania samych siebie pod kontem uczuć a co za tym idzie, młodzi ludzie mogliby sami świadomie żyć w harmonii z otoczeniem i samym sobą.

niedacklapsa440

5. Prawdziwa Historia świata – Niestety żyjemy w świecie gdzie historię pisali wygrani, w związku z czym zatajano prawdziwe, nie wygodne fakty. Dawniej uważano, że świat jest płaski a jego centrum spoczywało w Rzymie, dziś uważamy, że my jako człowiek jesteśmy centrum wszechświata i po za nami nie ma życia w kosmosie. Warto byłoby wprowadzić ogromną zmianę w nauczaniu historii świata i wziąć pod uwagę starożytne artefakty oraz miejsca spoczynku ogromnej wiedzy, nie tylko z zakresu świętej geometrii, wiedzy kosmicznej o naszym otoczeniu i innych cywilizacjach. Ale także o technologiach, które odkrywamy na nowo, stwierdzając z zaskoczeniem, że to nie możliwe iż nasi przodkowie tysiące lat temu mogli coś takiego stworzyć.

fol_turkey

6. Zdrowe odżywianie i medycyna – nie od dziś wiadomo, że zdrowe odżywianie korzystnie wpływa na nasz organizm, warto od małego wpajać dziecku właściwe spostrzeżenia na temat pożywienia i skutków idących za niewłaściwym obyciem się z pokarmem. Gdyby rodzice i szkoła skupiły swoją uwagę na wyeliminowaniu cukru i produktów chemicznych z diety młodych ludzi, na pewno mielibyśmy do czynienia z ogromnym spadkiem zachorowań na choroby układu pokarmowego i nowotwory. Kolejnym aspektem uświadamiania jest medycyna, gdzie w dzisiejszych czasach faszerujemy nie tylko dzieci ale i siebie na zmianę słodyczami i suplementami, bądz antybiotykami, gdzie większość chorób wynika właśnie z naszego stanu umysłowego i sposobu w jaki traktujemy siebie samych i nasze otoczenie.

Healthy child showing his arm muscles and sitting on a table full of pile of fruits and vegetables


7. Jak tworzyć! – Nie ma mocniejszej mocy niż moc tworzenia i o tym przekonujemy się już z lektury starożytnych pism. Dajmy dzieciom możliwość tworzenia, począwszy od produkcji rzeczy małych jak domki dla ptaków, po rzeczy większe. Ludzie w młodym wieku z reguły mają usypianą moc myślenia kreatywnego w konsekwencji marnowania czasu na rzecz nowinek technologicznych. Gdyby każde dziecko mogło tworzyć i otrzymywało narzędzia by to robić, dokonało by rzeczy niesamowitych.

0c24247b5b6bbfb2de53f5b895c1edd8

Wyobrazmy sobie życie młodych ludzi przebiegające według tych siedmiu punktów, wyobrazmy sobie, że młodzi ludzie, tworzą, medytują, doświadczają, uczą się szacunku do życia i natury, rozwijają w sobie ducha nowej epoki… jak wyglądałby świat z takim pokoleniem, jak dzięki takiemu pokoleniu wyglądałyby kolejne? Sami odpowiedzcie na to pytanie 🙂

Zachęcam do polubienia fanpage’a:

https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216

Gdyby Twoje dziecko miało zmieniać świat…

Fluor krąży w żyłach…

Dziś chciałbym podzielić się z wami tematyką, która dotyka nas fizycznie każdego dnia. Bez zagłębiania się w teorie spiskowe czy niewiarygodne legendy, których nie da się podeprzeć żadnymi przejrzystymi argumentami.

Czym jest fluor ?  http://pl.wikipedia.org/wiki/Fluor

Zaczniemy trochę od tyłu… Na początek chciałbym przytoczyć wam obraz człowieka, który poświęcił swoje życie badaniu wody i bodżców, które na nią wpływają:

hqdefault

Masaru Emoto urodził się w 1943 roku w Jokohamie. Ukończył kierunek stosunków międzynarodowych na Wydziale Nauk Ścisłych i Humanistycznych Uniwersytetu Jokohama. Pracował w firmie Chisan, potem w gazecie Chubu Yomiuru Shimbun, a w 1986 roku założył firmę IHM.

W październiku 1992 roku otrzymał tytuł i licencję doktora medycyny alternatywnej w Open International University. Zaczął badać zagadki wody po zetknięciu się z MRA, Analizatorem Rezonansu Magnetycznego, w USA.

Obecnie prowadzi badania wody znajdującej się w ludzkim ciele, wody w środowisku człowieka, wody na powierzchni Ziemi. Jest kierownikiem Głównego Instytutu Badawczego IHM, dyrektorem firmy IHM oraz przewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Przyjaciół HADO IHM. Opublikował kilkanaście książek, a większość z nich stała się prawdziwymi bestsellerami. W marcu 2004 miała miejsce premiera hollywoodzkiego filmu fabularnego „What the bleep do we know”, w którym odkrycia Masaru Emoto i ich konsekwencje zostały wplecione w akcję jako element odmieniający koleje życia głównej bohaterki. W wyniku coraz większego zainteresowania świata nauki tymi badaniami powstały filie Instytutu Badawczego IHM w Europie i w USA.

Masaru jako pierwszemu udało się doświadczalnie potwierdzić możliwość energetyzowania tzw. „materii nieożywionej” za pomocą naszych myśli. Wszystko jest wibracją, energia jest wibracją. Czym jest wibracja? Wibracja jest życiem. Tak twierdzi japoński badacz. To twierdzenie popiera powtarzalnymi doświadczeniami, związanymi ze sposobem krystalizacji próbek wody. Wykonał on szereg eksperymentów, które przeprowadzał wraz ze swoim zespołem badawczym. Rezultaty jego doświadczeń są zdumiewające, wręcz niewiarygodne. Próbki wody poddane wcześniej pozytywnym słowom czy myślom krystalizują zdecydowanie inaczej (wykazują niezwykłe piękno form) od tych, które poddane zostały myśleniu negatywnemu (są po prostu brzydkie). Wielkim osiągnięciem badacza jest to, że znalazł stosunkowo prosty sposób na wykazanie poprzez wizualizację, że woda magazynuje informacje. Wizualizację uzyskał poprzez zamrożenie próbki wody w temperaturze -5 stopni C. Tak skrystalizowaną wodę należy obejrzeć pod mikroskopem powiększającym co najmniej 400-krotnie.

Dla chętnych film dokumentalny o wpływie emocji na wodę:

Teraz kiedy już wiecie, że woda zmienia strukturę pod wpływem myśli i innych impulsów z zewnątrz, przyjrzyjmy się Fluorowi.

Niewielu ludzi wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną. Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także… trutek na insekty. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody MOŻE SPOWODOWAĆ poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu! A w Polsce, innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje. Wiele krajów demokratycznych nie wprowadziło jednak tego zwyczaju. Dlaczego? (Na zdjęciu widać zniekształcenia twarzy na skutek fluorozy!) Otóż nikt nigdy nie przeprowadził szczegółowych badań nad skutkami długotrwałego zażywania fluoru. Owszem, mówi się oficjalnie, że fluor jest bezpieczny, o ile nie przekracza się pewnej ustalonej dawki. Ale jeśli ludzie piją dużo wody z kranu (nawet przegotowanej), często myją zęby pastą z fluorem (a niezwykle trudno jest kupić inną), to jak mogą być pewni, że wielokrotnie nie przekraczają takiej dawki? Podobnie jest z aspartamem, słynnym słodzikiem bez kalorii. Jest bezpieczny, gdy spożywamy go w niewielkich ilościach. Tyle tylko, że tak wiele różnych artykułów spożywczych go zawiera: soki, wody gazowane, witaminy, cukierki itp. Można się nim nafaszerować po dziurki w nosie, a producenci rozłożą ręce i powiedzą: przecież zawartość aspartamu w naszym produkcie jest dopuszczalna i bezpieczna! Rodzi się pytanie: skoro tak wielu uznanych naukowców od dziesięcioleci próbuje zainteresować władze szkodliwością fluoru, to dlaczego nikt nic nie robi?

mycie-zębów-620x350

Od początku XX wieku wiedziano, że podawanie ludziom niewielkich dawek fluoru sprawia, że są bardziej ulegli i podatni na manipulacje. Gdy więc podczas II wojny światowej hitlerowcy szukali sposobu, by otumanić więźniów obozów koncentracyjnych, zaczęli podawać im duże dawki fluoru w wodzie pitnej. Produkcję fluoru zlecili koncernowi I. G. Farben z Frankfurtu. Po zakończeniu wojny do Niemiec przyleciał wysłannik rządu USA, Charles Eiliot Perkins, chemik, który miał przyjrzeć się hitlerowskim metodom kontroli umysłów. Odnalazł on dokumenty stwierdzające, że zanim wybuchła wojna niemiecko-radziecka w 1941 roku, oba totalitarne reżimy wymieniały się informacjami na temat sposobu panowania nad masami. „Bolszewicy uznali dodawanie leków do wody jako idealny sposób na skomunizowanie świata” – napisał w raporcie. Fluor, nadawał się do tego celu znakomicie – nie dość, że wywoływał w umysłach pożądane reakcje, to jeszcze można było uzasadnić jego użycie tym, że chroni zęby.

Z trucizny zrobiono lekarstwo. Ale to sami Amerykanie rozpropagowali cudowne właściwości fluoru. Fabryki koncernu I. G. Farben jako jedyne nie były bombardowane przez aliantów – pewnie dlatego, że wielu amerykańskich biznesmenów ulokowało tam duże pieniądze, m.in. rodzina Mellonów. Po wojnie Mellonowie założyli Amerykańskie Przedsiębiorstwo Aluminiowe (ALCOA) – a fluor jest toksycznym odpadem przy produkcji aluminium. Coś z nim trzeba było zrobić. ALCOA oraz inne zakłady produkujące fluor sfinansowały badania, z których wynikało, że małe ilości fluoru nie są szkodliwe dla zdrowia. W raporcie całkowicie pominięto szkodliwe skutki oddziaływania tej substancji na organizm i mózg ludzki. Natomiast podkreślono zbawienny wpływ na zęby. W latach 40. XX wieku w kilku miastach USA rozpoczęto fluoryzację wody, a kilka firm zaczęło dodawać tę substancję do past do zębów, i lawina się potoczyła…

Poniżej pełny opis szkodliwości fluoru, oraz lista past do zębów, które go nie zawierają:

https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/12/02/fluor-szkodzi/

Wszystko co możemy zrobić, to uświadomić bliskich oraz znajomych, zmienić pastę, starać się uważnie dobierać kosmetyki, ograniczyć spożywanie wody z kranu jeżeli mamy podłączenie do miejskich wodociągów i jeżeli badania Masaru nas przekonują, samemu starać się wpłynąć na naszą wodę.

Polub Fanpage Ogrodnika:

https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216

Fluor krąży w żyłach…

Dać dziecku tablet, to tak jak zabetonować mu nogi i kazać pływać!

Jestem już zmęczony obserwacją zjawiska na tak potężną skalę, że nic już go nie zatrzyma. To jest jak rozpędzony pociąg z uszkodzonym systemem hamowania! Zatrzyma się dopiero gdy wypadnie z torów lub w coś uderzy… A po fakcie zdamy sobie sprawę z tego jak wiele błędów popełniliśmy, jak wiele prostych czynności można było wykonać wcześniej aby zapobiec tej tragedii.

Tablety, telefony, komputery… kiedyś wszyscy wyobrażaliśmy sobie życie bez nich, ba! Wszyscy żyliśmy w błogim braku świadomości o ich istnieniu. Dziś one nie są nawet marzeniem a nieodłącznym elementem codzienności większości ludzi.

Postęp technologiczny niesie za sobą wiele plusów, o ile droga na skróty jest plusem? Mamy ułatwione możliwości kontaktu ze znajomymi i z nieznajomymi także. Zyskaliśmy łatwiejszy dostęp do informacji, nie musimy już się uczyć, bo wszystko jest w sieci, a żeby pozyskać dostęp do wiedzy, wystarczą dwa kliknięcia i jedno przesunięcie palcem po ekranie nowiutkiego tabletu.

Młode mamy dają dziecku tablety do zabawy, często nawet świadome zagrożenia płynącego z zabawy tymi gadżetami. Jednak aby usprawiedliwić swój błąd szukają na siłę argumentów potwierdzających tezę, że to co robią jest właściwe. Najczęściej sprawa wygląda tak, że dajemy dziecku to czego ono pragnie, aby przestało płakać, krzyczeć lub interesować się czymś czym naszym zdaniem nie powinno się w danej chwili interesować

Baby girl with tablet on white background

Steve Jobs (twórca marki Apple) zapytany o to jak sobie radził z ciągłymi aktualizacjami gadżetów jego firmy i dostarczaniem ich dla swojej trójki dzieci, odpowiedział, że jego dzieci nigdy nie miały iPada! „W naszym domu mocno ograniczamy dostęp do urządzeń technologicznych” – dodał Jobs. Zarówno Steve jak i wielu innych geniuszy przyznało, że ich dzieci wysyłane są do szkół w których nie używa się ani komputerów, ani telefonów czy tabletów, ponieważ nowinki technologiczne i dostęp do nich w młodym wieku – zabijają kreatywność dziecka! Usypiają jego twórczość i zmysł geniusza. Kolejnym przykładem jest twórca portalu społecznościowego Twitter, nawet on zakazał swoim dzieciom korzystania ze smartfonów i tabletów w obawie o ich właściwy rozwój. Pamiętajmy, że twórcy znanych produktów nie muszą być ich użytkownikami, nawet sam McDonald nigdy nie tknął swoich kanapek twierdząc, że nie zrobił tego ponieważ dba o swoje zdrowie!

Dać dziecku tablet, to tak jak zabetonować mu nogi i kazać pływać! Już nie o same zagrożenia płynące z nadmiernego korzystania z nowinek technologicznych chodzi a o fakt, że małe dzieci mają wyostrzony instynkt poznania, są ciekawe świata, często wielkie idee powstają już w zarodku. Tymczasem upośledzamy manualne możliwości dziecka.  Dziecko zamiast tworzyć i poznawać, otrzymuje gotowe wzorce, najczęściej prymitywne i bezwartościowe.

Domyślam się, że za chwilę padną poniżej komentarze młodych zbulwersowanych mam, wykrzykujących hasła: ” masz dziecko?” , „zobaczymy jak sam będziesz wychowywał swoje dziecko w dobie technologii!?”  Chciałbym aby wszyscy sobie zadali pytanie… skoro nie da się wychowywać dzieci bez dostępu do technologii, to jak to jest możliwe, że żyjemy? skoro 15-20 lat temu nawet się nam nie śniło, że palcem będziemy przesuwać ekran? Jak to jest możliwe, że oddychamy, chodzimy, spotykamy się ze znajomymi, czytamy ten post a jako dziecko nie mieliśmy w ręku nawet telefonu komórkowego taty?

????????????????????????????

Obecnie dzieci w wieku 2-5 lat znacznie szybciej uczą się jak obsługiwać komputer, grać na nim, używać myszki, lub korzystać ze smartphone’a niż pływać, wiązać buty czy przygotowywać sobie śniadanie. Takie wnioski płyną z najnowszego badania Digital Diaries, wykonanego na zlecenie producenta oprogramowania zabezpieczającego – firmy AVG Technologies.

Pytanie, czy będziemy ułatwiać naszym dzieciom dostęp do sieci a tym samym usypiać ich wrodzone umiejętności, czy może jednak postanowimy sięgnąć po książkę, spróbujemy razem coś stworzyć lub zabierzemy dziecko na długi spacer po lesie ?

Wszystko w waszych rękach, wiem, że każdy rodzic chce jak najlepiej dla swoich dzieci, często nawet nie zdaje sobie sprawy z krzywdy, którą wyrządza dziecku kierując się swoimi ambicjami. Musimy jednak pamiętać o tym, że mamy ogromny wpływ na życie dzieci, mamy większy wpływ niż zewnętrzne impulsy a wszystko czego nam potrzeba na drodze relacji z dziećmi to miłość, zrozumienie i budowanie silnej więzi opartej na zaufaniu rodzica do dziecka i odwrotnie.

Wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem i zdrowym rozsądkiem. Dbajmy o młode pokolenia zanim system je pochłonie i postawi przeciwko nam.

Wszystkiego dobrego kochani! Zachęcam was do polubienia mojego fanpage’a, gdzie pojawiają się nie tylko posty ale i różne ciekawe materiały:

Ogrodnik na Facebook!

 

 

 

Dać dziecku tablet, to tak jak zabetonować mu nogi i kazać pływać!

Ty możesz tego nie czuć, lecz Twoje dzieci będą!

„Gdzie żeśmy byli; twardo uśpieni w brzuchu bestii, upijani trawiennym sokiem potworów z Wall Street, Izraela, wampirycznych maszyn syfonowych; które ssały Cię tak samo jak dziecko ssie mlecznego szejka z McDonalda. Jeśli nie możesz poradzić sobie ze smrodem, to trzymaj się z dala od zbiornika. Brutalni Banksterzy przybyli tutaj z Mechanicznej Pomarańczy, wielozadaniowcy z motocyklowymi butami i uważnymi orgazmami. To są prawdziwe kartele; nienasyconych wojskowych i korporacyjnych psów, rząd dzieciarni Sanduskiego i zakrwawionych klaunów ze śniadaniowego stołu Rotschildów, którzy nie przestają robić kolejek potwierdzając zabijaniem. Ty możesz tego nie czuć, ale Twoje dzieci będą, Poważnie, Ty możesz tego nie czuć, ale Twoje dzieci z pewnością będą.”

To jedynie wstęp filmu, znajdującego się na kanale youtube użytkownika „PRZEBUDZATOR528”, wprowadzający w niezrozumiały sposób wypowiedzi do dalszej opowieści o tym jak system wpływa na nasz sposób postrzegania świata.

Większość ludzi, przybrało syndrom „ślepej owcy”, która bez pasterza nie poczyni ani kroku. Wolimy być prowadzeni, wolimy gdy się nam dyktuje prawa, gdy kilka osób na szczycie decyduje o naszym życiu. Wolimy być oszukiwani, lubimy gdy nas się okrada śmiejąc nam się prosto w twarz. Jesteśmy zadowoleni z obecnej sytuacji politycznej i gospodarczej, wiemy, że osoby za nas decydujące wykonują zadanie jak należy… Pytanie, czy dłużej mam używać tej formy sarkazmu, byśmy zrozumieli, że tak naprawdę nic nam nie pasuje i w głębi serca mamy dosyć?

System i osoby odpowiedzialne za jego wdruk do naszych umysłów wyciągają macki po więcej, w skrupulatny sposób faszerując nas mitologią i dezinformacją w dziedzinie życia, a my boimy się wyjść na ulicę i rzucić kamieniem. Ogranicza nas strach, a w większości przypadków nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jest zle – tu system triumfuje; stworzył idealną armię ludzi nieświadomych, ślepo zapatrzonych w to co pokazuje się na ekranach telewizorów, wierzących na słowo reporterom i nadrukom w gazetach. Nawet jeśli nie uda mi się komuś otworzyć oczu, to spróbuję, jest to poniekąd moja misja…. Poniżej zamieszczam 10 sposobów walki z Matriksem, w którym żyje każde z nas, owe 10 punktów, to także mój sposób na otworzenie oczu ludziom, którzy nadal uważają, że wszystko jest w porządku. Spójrzcie poniżej i zastanówcie się, czemu proponuję takie rozwiązania i jakie skutki za sobą niesie tradycyjny sposób zachowań.

10 sposobów na kopnięcie systemu w tyłek:

1. Kupuj lokalnie, wspieraj małych sprzedawców swoimi pieniędzmi bojkotując wielkie korporacje.

2. Stwórz ogródek: generuj i jedz pożywienie organiczne, poszerzaj swoją wiedzę wokół pożywienia.

3. Chroń swoje dzieci, poprzez uświadamianie, zdrowe odżywianie i leczenie naturalnymi metodami.

4. Wprowadz domową edukację, ucz swoje dzieci, szacunku, szczerości i miłości do bliznich.

5. Stwórz Rodzinne Priorytety #1: Rodzina która je razem, trzyma się razem.

6. Wyłącz TV, wycisz w umyśle strach, propagandę i dezinformację.

7. Powróć do Natury, wyjeżdzaj za miasto, opuść wyścig szczurów.

8. Stań się niezależny, jeśli masz taką możliwość zainwestuj w energię odnawialną, twórz wodę strukturyzowaną i dbaj o to co spożywasz.

9. Nie daj sobie wmówić kartelom farmaceutycznym, że to co reklamują jest dobre dla Ciebie! Lekarze, żyją z chorych a nie zdrowych ludzi.

10. Kochaj wszystkich bezwarunkowo – Wszyscy zamieszkujemy jedną planetę, jesteśmy jednością podzieloną, przez system wiary i różnice kulturowe, które nam wpojono lata temu.

„żadna armia nie powstrzyma idei, której czas właśnie nadszedł” – Victor Hugo

Dziś ludzie są na tyle podatni na manipulację, że każda osoba chcąca coś zmienić, uświadamiać, czy przekazywać odmienne poglądy dalej, jest natychmiast piętnowana i wyśmiewana. Spójrzcie jak wiele osób dziś używa stwierdzenia „teoria spiskowa” nie myśląc nawet chwilę nad tym, czy przypadkiem „teoria” nie jest „praktyką”. Oczywiście istnieje przesada i widać ją na każdym kroku, można by powiedzieć, że doczekaliśmy się bumu doszukiwania się drugiego dna we wszystkim, począwszy od katastrof lotniczych do sprzedaży jabłek za granicą. Ja jednak proponuję wszystkim dobre starosłowiańskie „zdrowomyślenie” polegające na indywidualnej weryfikacji zagadnienia i zaufaniu własnej intuicji.

Poniżej zamieszczam link do filmu, przebudzatora, jeśli nie ja, może on jakoś wpłynie na wasz punkt postrzegania. Ostrzegam, film nie jest lekki, trzeba trochę się napracować umysłem by w ciągu 15 minut ogarnąć tak wiele informacji.

Wszystkiego dobrego 🙂

Ty możesz tego nie czuć, lecz Twoje dzieci będą!

Młodzi, zdolni i leniwi…

Ostatni mój post: https://ogrodnikumyslu.wordpress.com/2015/01/23/nigdy-nie-zapisuj-swojego-dziecka-na-dodatkowe-zajecia/ odbił się szerokim echem w świecie tanecznym i nie tylko! Post odwiedziło ponad 115.000 użytkowników, zyskał ponad 10.000 polubień i masę komentarzy, bardziej lub mniej entuzjastycznych. Tym razem nie będę używał sarkazmu, ironii i sztuczek słownych by pokazać skalę sytuacji, która ma miejsce.

Na wstępie chciałbym powiedzieć, że nie generalizuję, nie wkładam wszystkich do jednego worka, mówiąc młodzież mam na myśli mniej więcej 80-85% przypadków ludzi z którymi przyszło mi pracować dawniej i dziś. Tym postem chcę trochę sprowokować młodych ludzi, dać im do myślenia, zaszczepić w nich myśl, która może im nie dać spokoju dziś i przez kilka najbliższych dni, to także świetny post dla nas, dorosłych, ludzi po przejściach pozytywnych i negatywnych, ludzi z doświadczeniami i zmarnowanym lub pełnym sukcesów życiem… Na koniec sami sobie odpowiecie jak wy przeżyliście swoje dotychczasowe życie i czy wykorzystaliście szansę podarowaną wam przez waszych rodziców.

dodatkowa-praca1-jpg

Powyżej widzicie obrazek, któremu dam nazwę „schody sukcesu”. Owe schody posiadają osiem stopni. W prawdziwym życiu te schody są wyższe, dłuższe, posiadają przeszkody lub ułatwienia, wszystko tak naprawdę zależy od naszego położenia, urodzenia i znajomości – tak twierdzi 80% ludzi.. Ja z kolei uważam, że właśnie te 80%, to ludzie znajdujący się na pierwszym i drugim stopniu, przez wiele lat, jeśli nie przez całe życie! To ludzie, którzy nie wierzą w siebie, w swoje możliwości, zapatrzeni w stereotypy i w to co im wpojono w szkołach.

Niestety dziś znaczna większość młodych ludzi kręci się wokół tych pierwszych dwóch schodków i nie dostrzega nawet możliwości wdrapania się na trzeci, jeśli już uda im się „chcieć” to najczęściej lenistwo daje za wygraną i dają sobie spokój zanim jeszcze zaczęli.

Polegają na słowach bliskich: „masz talent” i głęboko wierzą w to, że talent załatwi wszystko nie dopuszczając do głowy myśli o ciężkiej przeprawie do sukcesu. Talent zawsze nas zawiedzie, przyjdzie moment w którym okaże się, że talent jest nic nie wart jeśli nie posiadasz umiejętności wypracowanych latami.

W moich oczach talent to 10% naszej drogi, pozostałe 90% jest wręcz chorym treningiem, dającym niezliczoną ilość umiejętności, spostrzeżeń, doświadczeń lepszych i gorszych ale wciąż budujących naszą postawę wobec świata oraz wiedzę, którą dopełniamy talent podarowany nam przez Stwórcę. Sam ciężko pracowałem na to by osiągnąć status, z którego dziś jestem zadowolony, na początku trenowałem po 5-6 godzin dziennie. Z czasem gdy zacząłem uczyć, oprócz własnego treningu poświęcałem czas na trening moich uczniów, do tej pory uważam, że jestem studentem własnej pasji; uczęszczam na warsztaty, rozmawiam z innymi tancerzami, podróżuję działam jak tylko mogę by dać jak najwięcej możliwości rozwoju innym i wtedy najczęściej zderzam się ze ścianą oporu, w postaci młodych ludzi…

Starsze pokolenia mówią „ta młodzież jest do niczego”, młode pokolenia na przekór dopinają odpowiednie łatki starszym i to trwa od lat, pamiętam, że o moim pokoleniu mówiono to samo co o następnych, z tym, że dziś dzieje się coś naprawdę strasznego!

Dzieciaki i młodzież są tak leniwe, mało ambitne, niechętne do treningu a co dopiero do myślenia o tym, żeby na trening przyjść, że samo skupienie się na przyczynach tej sytuacji sprawia mi trudności! Jak już się pojawią, to trenują tak aby nie zapocić koszulki, bo przecież koszulka musi się nadawać na jutro do szkoły. Nowe technologie niosą ze sobą plusy, jak chociażby możliwość pisania tego postu, jednak dla młodych ludzi, są zgubą.. dziś trening odbywa się na instagramie, facebooku i innych portalach, które odmóżdżają i wdrukują dzieciakom nic nie warte zachowania. Młodzi ludzie oglądają swoich ulubieńców na youtube, ale nie widzą życiowej drogi tego człowieka, uważają, że wszystko zrobi się samo, skupiają swoją uwagę wokół wyglądu i ilości lajków pod zdjęciem, liczą na to, że ilość kciuków w górę przełoży się na ich relację z ludzmi w świecie realnym, w którym kciukiem co najwyżej można wybić komuś oko!

Dziś mamy problem z niską samooceną, brakiem samodyscypliny, wysokim ego, bardzo zakrzywioną inteligencją emocjonalną, strachem przed wybiciem się i zerową wiedzą w zakresie samo motywacji. Dla młodego człowieka ważniejsze jest zdanie innych na jego temat niż szczere słowa bliskich oraz osób, którym na nim mocno zależy.

W swoim studio tańca mam uczniów, którzy aby pozyskać pieniądze na własny rozwój sprzedawali różne pyszności lasów przy drodze, zatrudniali się na weekendy i noce w magazynach okolicznych fabryk wiedząc, że to jedyny sposób aby móc otrzymać dostęp do wiedzy, jak napisałem wyżej, nie generalizuję. Jestem wręcz pełen podziwu dla takich osób bo widzę w nich siebie 8 lat temu, widzę, że poświęcają się, pracują ciężko i wytrwale aby być lepszym każdego dnia. Mam uczniów, którzy przychodzą z uśmiechem na ustach, nawet gdy boli palec, czy kostka… zadają pytania, ćwiczą przed i po zajęciach, ale jest to tylko 5-10% z pośród ponad setki dzieciaków i młodzieży uczęszczających na treningi.

Miałem nawet przypadek, gdzie utalentowana pracowita dziewczyna nie wytrzymała presji otoczenia nabijającego się z jej pasji – zrezygnowała z treningów ocierając łzy i żaląc się na kolegów ze szkoły.

Moim zdaniem, nie mamy już na to znaczącego wpływu, wszystko wokół się zmienia, świat wygląda inaczej, człowiek zaczyna żyć inaczej i przestaje zważać na czas, który pędzi jak szalony. Dziś rzadko, który rodzic interesuje się swoim dzieckiem, rzadko który z nim rozmawia i nie mam tu na myśli codziennej wymiany zdań: „posprzątaj” , „odrób lekcje”, „zjedz obiad” … Chodzi mi o prawdziwą głęboko idącą rozmowę, o życiu terazniejszym i przyszłym pociech. Chodzi mi o rozmowę budującą psychikę dziecka, o wpajanie wartości takich jak szacunek, walka z własnymi słabościami, dystans do otoczenia i konsekwencja popełnianych błędów. Dzieciaki nie mają wsparcia od własnych rodziców, więc jak mają same sobie nieść wsparcie? Przestarzały system edukacji, nauczyciele bez powołania i nadmiar obowiązków przytłacza młodych ludzi, od rana myślą tylko o ostatnim dzwonku w szkole by zaraz po nim przyszła czarna chmura w postaci obowiązków domowych i tych względem szkoły także. Młodzi ludzie oddają się uciechom dostarczanym przez technologie, a tam? Pieski na dwóch łapach, oblewanie się zimną wodą, puste popowe gwiazdeczki śpiewające o niczym i inne pożeracze czasu.

Nie raz po zajęciach podchodziło do mnie kilku moich uczniów i pytało, co robić gdy rodzic im mówi, że są nic nie warci, że z tańca nic nie będzie i że i tak są słabi w tym co robią… Najchętniej posłał bym takiego rodzica na swoje zajęcia by pokazać mu jakim mięczakiem jest, ale jedyne co mogę zrobić to wspierać młodych ludzi, nawet gdy widzę, że moje wsparcie na nie wiele się zda.

Trener odgrywa ogromną rolę w dzisiejszych czasach, nie mniejszą niż rodzic, ponieważ często stajemy się autorytetami dla młodych ludzi… musimy dbać o rozwój naszych uczniów, o rzetelną wiedzę i zainteresowanie ucznia zajęciami, musimy także motywować naszych podopiecznych, dawać im nadzieję, być drogowskazem, przyjacielem któremu mogą się ze wszystkiego zwierzyć i któremu mogą zaufać, często przeżywamy tragedie młodych ludzi stojąc z boku i nie mogąc nic zrobić, często jesteśmy przyczyną ich zadowolenia i sukcesów, nawet jeśli tego nie doceniają i nie zauważają…

Jedynym lekarstwem na dzisiejszą sytuację jest skupienie się na tych, którym naprawdę zależy, nawet jeżeli jest ich garstka, to są to ludzie, którzy wiedzą czego chcą. Co do reszty, wszystko co możemy zrobić to dalej nad nimi pracować, do znudzenia motywować, wspierać i pchać w odpowiednim kierunku, bo wszystko tak naprawdę zależy od nich samych i od tego czy ich rodzice, otoczenie, szkoła czy znajomi dadzą im odpowiedni impuls do zmian, zmian na lepsze.

22900_22_image_Motywacja

Na koniec, chciałbym odwołać się do poprzedniego wpisu, który zyskał ogromną liczbę zainteresowanych i zachęcić rodziców, bliskich i znajomych oraz znajomych – znajomych do rozmowy, nie o byle czym, a o pasji. Nie ma silniejszej motywacji niż strach przed tym co będzie, strach przed zmarnowanym życiem, przed utratą lat, które odchodzą w niepamięć z każdym rokiem w którym sobie powtarzamy, że zaczniemy coś robić, ale nie dziś… tylko jutro!

Wspierajcie ludzi z pasją, nie dajcie im szansy na to by poczuli się samotni w tym co robią, niech wiedzą, że każdy ich krok na sali tanecznej, każdy podniesiony ciężar na siłowni, każda strzelona bramka…ma sens! Tylko zaangażowanie bliskich i impulsy z otoczenia mogą pomóc dzisiejszej młodzieży. Oni sami muszą poczuć, że są coś warci, żeby móc docenić to co mają.

Wszystkiego dobrego, dziś i zawsze 🙂

Poniżej zamieszczam link, do mojego fanpage’a, na którym będą pojawiały się moje posty oraz prze różne materiały motywacyjne, rozwijające świadomość i duchowość człowieka, które mogą was zainteresować:

https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216

Młodzi, zdolni i leniwi…