Ogrodnik w Kuchni | Pasta z zielonego groszku

Najlepszości w kolejnym dniu waszego wspaniałego życia! Dziś uruchomiłem cykl co tygodniowego wpisu moich szaleństw kulinarnych 🙂 Mój przepis na zdrówko, w którym podzieliłem się z wami wskazówkami na stworzenie wzmacniającego eliksiru, cieszył się wieloma udostępnieniami i pozytywnymi komentarzami z waszej strony (Lek na przeziębienie). Dlatego też postanowiłem, że raz na tydzień podzielę się z wami przepisami, których sam używam i zapewniam was – te potrawy są nieziemskie!

Od dwóch lat nie jem mięsa – powodów jest tak naprawdę kilka! Począwszy od tego, że po prostu szkoda mi zwierzątek i nie chcę brać udziału w tej chorej rzezi, po prosty i sensowny powód jak to, że mój organizm źle reaguje na mięso drobiowe, wieprzowe jak i wołowe w związku z czym całkowicie je wykluczyłem z mojej diety równo dwa lata temu.

Jako osoba aktywna fizycznie (Tancerz), czuję się zdecydowanie lepiej, to już nawet nie kwestia utraty nadmiarów wagi a coś więcej! Łatwiej mi wstawać, mam więcej energii i chęci do działania i co ważniejsze – mój organizm nie ma problemów żołądkowych. Tyle drogą wyjaśnień co do cyklu Ogrodnika w Kuchni! Przechodząc do tematu wpisu, chciałbym dziś zachęcić was do zrobienia pasty z zielonego groszku, która – zapewniam! Jest prze pyszna i niezwykle sycąca.

Czego potrzebujemy?

2 szklanki zielonego groszku (mrożony lub z puszki)
1-2 ząbki czosnku (ja daję 3!)
2 duże łyżki majonezu
1 duża łyżka jogurtu naturalnego (może być grecki)
szczypta soli
pieprz
można śmiało dodać ulubione zioła!
Sposób przygotowania: Groszek gotujemy aż zrobi się miękki, odcedzamy i czekamy aż przestygnie, a że stygnie szybko, to zdążymy w tym czasie wycisnąć czosnek, który to dodajemy do groszku, na to leci majonez i jogurt naturalny plus przyprawy do smaku.
Wszystko blendujemy i na tym koniec naszej roboty. Pozostaje to co wszyscy lubią najbardziej, czyli posprzątać ten bajzel na kuchni 🙂
Zaraz po zblendowaniu wszystkich składników, przełożyłem pastę do słoiczka i wstawiłem do lodówki, ponieważ najlepiej smakuje jak chwilkę postoi w chłodnym miejscu!
12400751_703439176458033_1852824524956524770_n
Smacznego Kochani!
Pochwalcie się efektem końcowym i waszymi spostrzeżeniami na temat smaku, w komentarzach możecie śmiało dzielić się swoimi przepisami na pasty kanapkowe, chętnie spróbuję czegoś nowego!
Standardowo zachęcam do polubienia Ogrodnika na Facebooku:
I do zainteresowania się wcześniejszymi postami 🙂
Unknown
                                              —–>    Zarabiaj pasywnie w sieci

 

Ogrodnik w Kuchni | Pasta z zielonego groszku

Najskuteczniejszy lek na przeziębienie! (nie, to nie jest fake)

Witajcie,

Trafiliśmy właśnie w sezon przeziębienia, piździernik już za nami, ale przed sobą mamy jeszcze listopad, grudzień, styczeń, luty i przynajmniej marzec! Czyli okres kilku miesięcy w którym jesteśmy narażeni na atak wszelkiego rodzaju wirusów i wyziębienie organizmu.

Jako, że jestem przeciwnikiem medycyny akademickiej i stosuję jedynie medycynę naturalną, mam dla was coś wyjątkowego! Poniżej zamieściłem filmik w którym krok po kroku osobiście przygotowuję eliksir na stan opisany wyżej. Gdy tylko zaczynam czuć, że w moim organizmie dzieje się coś niedobrego, gdy czuję osłabienie bądź z nosa lecą gile… natychmiast przygotowuję ten specyfik. Po pierwsze jest taniej, po drugie smaczniej, po trzecie zdecydowanie zdrowiej i co najważniejsze, efekty pojawiają się praktycznie natychmiast!

Warto przygotować 1,5 do 2 litrów napoju rozgrzewającego. Można go przechowywać w lodówce, w butelce w dzbanku, gdziekolwiek! Zwykłem to wlewać w butelkę i przy silnym osłabieniu zabierałem ze sobą do pracy, co nie raz ratowało mi życie, bo jak wiadomo facet podczas przeziębienia, zawsze walczy o życie! 😛

Tyle drogą wstępu! Zachęcam was do przyrządzenia napoju i zastosowania. Oczywiście, czekam na wasze relacje i mocno liczę na to, że przepis się przyda!

Polub Ogrodnika na FB:

https://web.facebook.com/Ogrodnik-Umysłu-1596850490549216/?ref=bookmarks

Najskuteczniejszy lek na przeziębienie! (nie, to nie jest fake)

Fluor krąży w żyłach…

Dziś chciałbym podzielić się z wami tematyką, która dotyka nas fizycznie każdego dnia. Bez zagłębiania się w teorie spiskowe czy niewiarygodne legendy, których nie da się podeprzeć żadnymi przejrzystymi argumentami.

Czym jest fluor ?  http://pl.wikipedia.org/wiki/Fluor

Zaczniemy trochę od tyłu… Na początek chciałbym przytoczyć wam obraz człowieka, który poświęcił swoje życie badaniu wody i bodżców, które na nią wpływają:

hqdefault

Masaru Emoto urodził się w 1943 roku w Jokohamie. Ukończył kierunek stosunków międzynarodowych na Wydziale Nauk Ścisłych i Humanistycznych Uniwersytetu Jokohama. Pracował w firmie Chisan, potem w gazecie Chubu Yomiuru Shimbun, a w 1986 roku założył firmę IHM.

W październiku 1992 roku otrzymał tytuł i licencję doktora medycyny alternatywnej w Open International University. Zaczął badać zagadki wody po zetknięciu się z MRA, Analizatorem Rezonansu Magnetycznego, w USA.

Obecnie prowadzi badania wody znajdującej się w ludzkim ciele, wody w środowisku człowieka, wody na powierzchni Ziemi. Jest kierownikiem Głównego Instytutu Badawczego IHM, dyrektorem firmy IHM oraz przewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Przyjaciół HADO IHM. Opublikował kilkanaście książek, a większość z nich stała się prawdziwymi bestsellerami. W marcu 2004 miała miejsce premiera hollywoodzkiego filmu fabularnego „What the bleep do we know”, w którym odkrycia Masaru Emoto i ich konsekwencje zostały wplecione w akcję jako element odmieniający koleje życia głównej bohaterki. W wyniku coraz większego zainteresowania świata nauki tymi badaniami powstały filie Instytutu Badawczego IHM w Europie i w USA.

Masaru jako pierwszemu udało się doświadczalnie potwierdzić możliwość energetyzowania tzw. „materii nieożywionej” za pomocą naszych myśli. Wszystko jest wibracją, energia jest wibracją. Czym jest wibracja? Wibracja jest życiem. Tak twierdzi japoński badacz. To twierdzenie popiera powtarzalnymi doświadczeniami, związanymi ze sposobem krystalizacji próbek wody. Wykonał on szereg eksperymentów, które przeprowadzał wraz ze swoim zespołem badawczym. Rezultaty jego doświadczeń są zdumiewające, wręcz niewiarygodne. Próbki wody poddane wcześniej pozytywnym słowom czy myślom krystalizują zdecydowanie inaczej (wykazują niezwykłe piękno form) od tych, które poddane zostały myśleniu negatywnemu (są po prostu brzydkie). Wielkim osiągnięciem badacza jest to, że znalazł stosunkowo prosty sposób na wykazanie poprzez wizualizację, że woda magazynuje informacje. Wizualizację uzyskał poprzez zamrożenie próbki wody w temperaturze -5 stopni C. Tak skrystalizowaną wodę należy obejrzeć pod mikroskopem powiększającym co najmniej 400-krotnie.

Dla chętnych film dokumentalny o wpływie emocji na wodę:

Teraz kiedy już wiecie, że woda zmienia strukturę pod wpływem myśli i innych impulsów z zewnątrz, przyjrzyjmy się Fluorowi.

Niewielu ludzi wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną. Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także… trutek na insekty. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody MOŻE SPOWODOWAĆ poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu! A w Polsce, innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje. Wiele krajów demokratycznych nie wprowadziło jednak tego zwyczaju. Dlaczego? (Na zdjęciu widać zniekształcenia twarzy na skutek fluorozy!) Otóż nikt nigdy nie przeprowadził szczegółowych badań nad skutkami długotrwałego zażywania fluoru. Owszem, mówi się oficjalnie, że fluor jest bezpieczny, o ile nie przekracza się pewnej ustalonej dawki. Ale jeśli ludzie piją dużo wody z kranu (nawet przegotowanej), często myją zęby pastą z fluorem (a niezwykle trudno jest kupić inną), to jak mogą być pewni, że wielokrotnie nie przekraczają takiej dawki? Podobnie jest z aspartamem, słynnym słodzikiem bez kalorii. Jest bezpieczny, gdy spożywamy go w niewielkich ilościach. Tyle tylko, że tak wiele różnych artykułów spożywczych go zawiera: soki, wody gazowane, witaminy, cukierki itp. Można się nim nafaszerować po dziurki w nosie, a producenci rozłożą ręce i powiedzą: przecież zawartość aspartamu w naszym produkcie jest dopuszczalna i bezpieczna! Rodzi się pytanie: skoro tak wielu uznanych naukowców od dziesięcioleci próbuje zainteresować władze szkodliwością fluoru, to dlaczego nikt nic nie robi?

mycie-zębów-620x350

Od początku XX wieku wiedziano, że podawanie ludziom niewielkich dawek fluoru sprawia, że są bardziej ulegli i podatni na manipulacje. Gdy więc podczas II wojny światowej hitlerowcy szukali sposobu, by otumanić więźniów obozów koncentracyjnych, zaczęli podawać im duże dawki fluoru w wodzie pitnej. Produkcję fluoru zlecili koncernowi I. G. Farben z Frankfurtu. Po zakończeniu wojny do Niemiec przyleciał wysłannik rządu USA, Charles Eiliot Perkins, chemik, który miał przyjrzeć się hitlerowskim metodom kontroli umysłów. Odnalazł on dokumenty stwierdzające, że zanim wybuchła wojna niemiecko-radziecka w 1941 roku, oba totalitarne reżimy wymieniały się informacjami na temat sposobu panowania nad masami. „Bolszewicy uznali dodawanie leków do wody jako idealny sposób na skomunizowanie świata” – napisał w raporcie. Fluor, nadawał się do tego celu znakomicie – nie dość, że wywoływał w umysłach pożądane reakcje, to jeszcze można było uzasadnić jego użycie tym, że chroni zęby.

Z trucizny zrobiono lekarstwo. Ale to sami Amerykanie rozpropagowali cudowne właściwości fluoru. Fabryki koncernu I. G. Farben jako jedyne nie były bombardowane przez aliantów – pewnie dlatego, że wielu amerykańskich biznesmenów ulokowało tam duże pieniądze, m.in. rodzina Mellonów. Po wojnie Mellonowie założyli Amerykańskie Przedsiębiorstwo Aluminiowe (ALCOA) – a fluor jest toksycznym odpadem przy produkcji aluminium. Coś z nim trzeba było zrobić. ALCOA oraz inne zakłady produkujące fluor sfinansowały badania, z których wynikało, że małe ilości fluoru nie są szkodliwe dla zdrowia. W raporcie całkowicie pominięto szkodliwe skutki oddziaływania tej substancji na organizm i mózg ludzki. Natomiast podkreślono zbawienny wpływ na zęby. W latach 40. XX wieku w kilku miastach USA rozpoczęto fluoryzację wody, a kilka firm zaczęło dodawać tę substancję do past do zębów, i lawina się potoczyła…

Poniżej pełny opis szkodliwości fluoru, oraz lista past do zębów, które go nie zawierają:

https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/12/02/fluor-szkodzi/

Wszystko co możemy zrobić, to uświadomić bliskich oraz znajomych, zmienić pastę, starać się uważnie dobierać kosmetyki, ograniczyć spożywanie wody z kranu jeżeli mamy podłączenie do miejskich wodociągów i jeżeli badania Masaru nas przekonują, samemu starać się wpłynąć na naszą wodę.

Polub Fanpage Ogrodnika:

https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216

Fluor krąży w żyłach…

Młodzi, zdolni i leniwi…

Ostatni mój post: https://ogrodnikumyslu.wordpress.com/2015/01/23/nigdy-nie-zapisuj-swojego-dziecka-na-dodatkowe-zajecia/ odbił się szerokim echem w świecie tanecznym i nie tylko! Post odwiedziło ponad 115.000 użytkowników, zyskał ponad 10.000 polubień i masę komentarzy, bardziej lub mniej entuzjastycznych. Tym razem nie będę używał sarkazmu, ironii i sztuczek słownych by pokazać skalę sytuacji, która ma miejsce.

Na wstępie chciałbym powiedzieć, że nie generalizuję, nie wkładam wszystkich do jednego worka, mówiąc młodzież mam na myśli mniej więcej 80-85% przypadków ludzi z którymi przyszło mi pracować dawniej i dziś. Tym postem chcę trochę sprowokować młodych ludzi, dać im do myślenia, zaszczepić w nich myśl, która może im nie dać spokoju dziś i przez kilka najbliższych dni, to także świetny post dla nas, dorosłych, ludzi po przejściach pozytywnych i negatywnych, ludzi z doświadczeniami i zmarnowanym lub pełnym sukcesów życiem… Na koniec sami sobie odpowiecie jak wy przeżyliście swoje dotychczasowe życie i czy wykorzystaliście szansę podarowaną wam przez waszych rodziców.

dodatkowa-praca1-jpg

Powyżej widzicie obrazek, któremu dam nazwę „schody sukcesu”. Owe schody posiadają osiem stopni. W prawdziwym życiu te schody są wyższe, dłuższe, posiadają przeszkody lub ułatwienia, wszystko tak naprawdę zależy od naszego położenia, urodzenia i znajomości – tak twierdzi 80% ludzi.. Ja z kolei uważam, że właśnie te 80%, to ludzie znajdujący się na pierwszym i drugim stopniu, przez wiele lat, jeśli nie przez całe życie! To ludzie, którzy nie wierzą w siebie, w swoje możliwości, zapatrzeni w stereotypy i w to co im wpojono w szkołach.

Niestety dziś znaczna większość młodych ludzi kręci się wokół tych pierwszych dwóch schodków i nie dostrzega nawet możliwości wdrapania się na trzeci, jeśli już uda im się „chcieć” to najczęściej lenistwo daje za wygraną i dają sobie spokój zanim jeszcze zaczęli.

Polegają na słowach bliskich: „masz talent” i głęboko wierzą w to, że talent załatwi wszystko nie dopuszczając do głowy myśli o ciężkiej przeprawie do sukcesu. Talent zawsze nas zawiedzie, przyjdzie moment w którym okaże się, że talent jest nic nie wart jeśli nie posiadasz umiejętności wypracowanych latami.

W moich oczach talent to 10% naszej drogi, pozostałe 90% jest wręcz chorym treningiem, dającym niezliczoną ilość umiejętności, spostrzeżeń, doświadczeń lepszych i gorszych ale wciąż budujących naszą postawę wobec świata oraz wiedzę, którą dopełniamy talent podarowany nam przez Stwórcę. Sam ciężko pracowałem na to by osiągnąć status, z którego dziś jestem zadowolony, na początku trenowałem po 5-6 godzin dziennie. Z czasem gdy zacząłem uczyć, oprócz własnego treningu poświęcałem czas na trening moich uczniów, do tej pory uważam, że jestem studentem własnej pasji; uczęszczam na warsztaty, rozmawiam z innymi tancerzami, podróżuję działam jak tylko mogę by dać jak najwięcej możliwości rozwoju innym i wtedy najczęściej zderzam się ze ścianą oporu, w postaci młodych ludzi…

Starsze pokolenia mówią „ta młodzież jest do niczego”, młode pokolenia na przekór dopinają odpowiednie łatki starszym i to trwa od lat, pamiętam, że o moim pokoleniu mówiono to samo co o następnych, z tym, że dziś dzieje się coś naprawdę strasznego!

Dzieciaki i młodzież są tak leniwe, mało ambitne, niechętne do treningu a co dopiero do myślenia o tym, żeby na trening przyjść, że samo skupienie się na przyczynach tej sytuacji sprawia mi trudności! Jak już się pojawią, to trenują tak aby nie zapocić koszulki, bo przecież koszulka musi się nadawać na jutro do szkoły. Nowe technologie niosą ze sobą plusy, jak chociażby możliwość pisania tego postu, jednak dla młodych ludzi, są zgubą.. dziś trening odbywa się na instagramie, facebooku i innych portalach, które odmóżdżają i wdrukują dzieciakom nic nie warte zachowania. Młodzi ludzie oglądają swoich ulubieńców na youtube, ale nie widzą życiowej drogi tego człowieka, uważają, że wszystko zrobi się samo, skupiają swoją uwagę wokół wyglądu i ilości lajków pod zdjęciem, liczą na to, że ilość kciuków w górę przełoży się na ich relację z ludzmi w świecie realnym, w którym kciukiem co najwyżej można wybić komuś oko!

Dziś mamy problem z niską samooceną, brakiem samodyscypliny, wysokim ego, bardzo zakrzywioną inteligencją emocjonalną, strachem przed wybiciem się i zerową wiedzą w zakresie samo motywacji. Dla młodego człowieka ważniejsze jest zdanie innych na jego temat niż szczere słowa bliskich oraz osób, którym na nim mocno zależy.

W swoim studio tańca mam uczniów, którzy aby pozyskać pieniądze na własny rozwój sprzedawali różne pyszności lasów przy drodze, zatrudniali się na weekendy i noce w magazynach okolicznych fabryk wiedząc, że to jedyny sposób aby móc otrzymać dostęp do wiedzy, jak napisałem wyżej, nie generalizuję. Jestem wręcz pełen podziwu dla takich osób bo widzę w nich siebie 8 lat temu, widzę, że poświęcają się, pracują ciężko i wytrwale aby być lepszym każdego dnia. Mam uczniów, którzy przychodzą z uśmiechem na ustach, nawet gdy boli palec, czy kostka… zadają pytania, ćwiczą przed i po zajęciach, ale jest to tylko 5-10% z pośród ponad setki dzieciaków i młodzieży uczęszczających na treningi.

Miałem nawet przypadek, gdzie utalentowana pracowita dziewczyna nie wytrzymała presji otoczenia nabijającego się z jej pasji – zrezygnowała z treningów ocierając łzy i żaląc się na kolegów ze szkoły.

Moim zdaniem, nie mamy już na to znaczącego wpływu, wszystko wokół się zmienia, świat wygląda inaczej, człowiek zaczyna żyć inaczej i przestaje zważać na czas, który pędzi jak szalony. Dziś rzadko, który rodzic interesuje się swoim dzieckiem, rzadko który z nim rozmawia i nie mam tu na myśli codziennej wymiany zdań: „posprzątaj” , „odrób lekcje”, „zjedz obiad” … Chodzi mi o prawdziwą głęboko idącą rozmowę, o życiu terazniejszym i przyszłym pociech. Chodzi mi o rozmowę budującą psychikę dziecka, o wpajanie wartości takich jak szacunek, walka z własnymi słabościami, dystans do otoczenia i konsekwencja popełnianych błędów. Dzieciaki nie mają wsparcia od własnych rodziców, więc jak mają same sobie nieść wsparcie? Przestarzały system edukacji, nauczyciele bez powołania i nadmiar obowiązków przytłacza młodych ludzi, od rana myślą tylko o ostatnim dzwonku w szkole by zaraz po nim przyszła czarna chmura w postaci obowiązków domowych i tych względem szkoły także. Młodzi ludzie oddają się uciechom dostarczanym przez technologie, a tam? Pieski na dwóch łapach, oblewanie się zimną wodą, puste popowe gwiazdeczki śpiewające o niczym i inne pożeracze czasu.

Nie raz po zajęciach podchodziło do mnie kilku moich uczniów i pytało, co robić gdy rodzic im mówi, że są nic nie warci, że z tańca nic nie będzie i że i tak są słabi w tym co robią… Najchętniej posłał bym takiego rodzica na swoje zajęcia by pokazać mu jakim mięczakiem jest, ale jedyne co mogę zrobić to wspierać młodych ludzi, nawet gdy widzę, że moje wsparcie na nie wiele się zda.

Trener odgrywa ogromną rolę w dzisiejszych czasach, nie mniejszą niż rodzic, ponieważ często stajemy się autorytetami dla młodych ludzi… musimy dbać o rozwój naszych uczniów, o rzetelną wiedzę i zainteresowanie ucznia zajęciami, musimy także motywować naszych podopiecznych, dawać im nadzieję, być drogowskazem, przyjacielem któremu mogą się ze wszystkiego zwierzyć i któremu mogą zaufać, często przeżywamy tragedie młodych ludzi stojąc z boku i nie mogąc nic zrobić, często jesteśmy przyczyną ich zadowolenia i sukcesów, nawet jeśli tego nie doceniają i nie zauważają…

Jedynym lekarstwem na dzisiejszą sytuację jest skupienie się na tych, którym naprawdę zależy, nawet jeżeli jest ich garstka, to są to ludzie, którzy wiedzą czego chcą. Co do reszty, wszystko co możemy zrobić to dalej nad nimi pracować, do znudzenia motywować, wspierać i pchać w odpowiednim kierunku, bo wszystko tak naprawdę zależy od nich samych i od tego czy ich rodzice, otoczenie, szkoła czy znajomi dadzą im odpowiedni impuls do zmian, zmian na lepsze.

22900_22_image_Motywacja

Na koniec, chciałbym odwołać się do poprzedniego wpisu, który zyskał ogromną liczbę zainteresowanych i zachęcić rodziców, bliskich i znajomych oraz znajomych – znajomych do rozmowy, nie o byle czym, a o pasji. Nie ma silniejszej motywacji niż strach przed tym co będzie, strach przed zmarnowanym życiem, przed utratą lat, które odchodzą w niepamięć z każdym rokiem w którym sobie powtarzamy, że zaczniemy coś robić, ale nie dziś… tylko jutro!

Wspierajcie ludzi z pasją, nie dajcie im szansy na to by poczuli się samotni w tym co robią, niech wiedzą, że każdy ich krok na sali tanecznej, każdy podniesiony ciężar na siłowni, każda strzelona bramka…ma sens! Tylko zaangażowanie bliskich i impulsy z otoczenia mogą pomóc dzisiejszej młodzieży. Oni sami muszą poczuć, że są coś warci, żeby móc docenić to co mają.

Wszystkiego dobrego, dziś i zawsze 🙂

Poniżej zamieszczam link, do mojego fanpage’a, na którym będą pojawiały się moje posty oraz prze różne materiały motywacyjne, rozwijające świadomość i duchowość człowieka, które mogą was zainteresować:

https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216

Młodzi, zdolni i leniwi…

Nigdy nie zapisuj swojego dziecka na dodatkowe zajęcia!

Nigdy nie zapisuj swojego dziecka na dodatkowe zajęcia, uważaj na sekcje karate, na hale sportowe i szkoły tańca, tych ostatnich musisz unikać jak ognia! Pot, ból, masa godzin na treningach… to tylko kilka powodów dla których taniec może okazać się stratą cennego czasu Twojej pociechy.

Poniżej kilka ważnych powodów, dla których nie powinieneś zapisywać swojego dziecka na dodatkowe zajęcia, w tym przypadku mowa o tańcu:

1. Twoje dziecko zacznie się otwierać na ludzi, pozna innych rówieśników, nauczy się pracy w grupie, znajdzie wspólne tematy z innymi dzieciakami, będzie mogło dzielić swoją nową pasję z innymi.

2. To czego możesz się obawiać to fakt, że Twoje dziecko pozna swoje słabe i mocne strony, dowie się, że nic nie zrobi się samo i że na wszystko trzeba zapracować.

3. Znikną problemy z otyłością Twojej pociechy, już nigdy nie będziesz mógł/mogła nazwać go „pączuszkiem”, nagle okaże się, że Twoje dziecko zacznie zwracać uwagę na to co je i ile je, gdyż nie od dziś wiadomo, że ciało jest świątynią tancerza a o świątynię trzeba dbać!

4. Telewizor, komputer i tablety pójdą w odstawkę, tak.. kupa kasy którą wydałeś na te gadżety okaże się nic nie warta, bo Twoje dziecko będzie korzystało z komputera tylko po to by obejrzeć video pokazu swojej grupy.

5. Któregoś dnia może się okazać, że Twoje dziecko wezmie za autorytet swojego trenera i zacznie ćwiczyć poza zajęciami, pasję zacznie traktować jako coś poważnego w co warto inwestować, a tego przecież nie chcemy, to tylko generuje kolejne wydatki, lepiej, żeby dziecko siedziało w domu i gapiło się w komputer.

6. Istnieje ryzyko, że Twoje dzieci dostaną porządną lekcję pokory gdy przegrają zawody, może się okazać, że z tego powodu będą jeszcze bardziej zmotywowane i będą mówić o swojej pasji więcej niż do tej pory.

7. Kontuzje, rywalizacja, chęć szybszego rozwoju – to wszystko sprawi, że Twoja pociecha zacznie inwestować swój czas i zdrowie w samodoskonalenie, nabierze szacunku nie tylko do trenera ale przede wszystkim do siebie i swojego ciała, to by było straszne…

8. Przyjdzie dzień w którym Twoje dziecko może zechcieć zarabiać na tańcu, okaże się że ma talent i umiejętności które są poważane w całym kraju… zacznie podróżować, prowadzić warsztaty, wygrywać zawody i co gorsza…sędziować turnieje, co za wstyd dla rodzica!

9. Treningi są sprawdzianem wytrzymałości nie tylko fizycznej ale i psychicznej uczestnika zajęć, Twoje dziecko będzie musiało walczyć z wewnętrznym głosem, który zawsze szuka wymówek i drogi na skróty, któregoś pięknego dnia może wygrać tą wewnętrzną walkę i stać się niezwykle silnym psychicznie człowiekiem.

10. Twoja mała pociecha rozwinie słuch, zrozumie muzykę i zasady poruszania się do niej.

11. Najgorsza opcja ze wszystkich, to fakt, że Twoje dziecko oswoi się z publiką, strach przed występowaniem publicznym odejdzie w niepamięć, normą będzie sytuacja, w której tańczyć będzie wszędzie gdzie się tylko da.

To tylko kilka powodów, dla których lepiej aby Twoje dziecko jadło byle co, robiło wszystko byle jak, spędzało wolny czas przed komputerem i trwoniło Twoje pieniądze na coraz to nowsze modele modnych butów! Zanim zapiszesz swoje dziecko na zajęcia dodatkowe, dobrze się zastanów, może już nie być odwrotu, może się okazać że przez przypadek dasz dziecku coś za co Ci będzie wdzięczne do końca życia!

Odkąd pamiętam rodzice starali się abym się nie nudził, w wieku 8 lat zacząłem uczęszczać na karate i zdobywać w tej dziedzinie masę sukcesów, złamanie kości udowej spowodowane nowotworem kości wyłączyło mnie z treningów i z jakiejkolwiek aktywności, mogłem co najwyżej trenować siłę woli by szybciej wyzdrowieć. Po dwóch latach stanąłem na nogi, po kilku miesiącach już jezdziłem na deskorolce wskakując na krawężniki i wykonując wszelakie rozmaitości w tej dziedzinie, była to moja pasja przez 3 może nawet 4 lata! 172486_1823926323664_7144312_o Zainspirowany filmem Yamakasi, postanowiłem spróbować swoich sił w „le parkour„… pokonywanie miasta za pomocą własnych umiejętności, przy użyciu akrobatyki, biegu długo dystansowego i wymyślnych ewolucji szybko stało się moją „zajawką” numer jeden! Spędziłem 4 lata pokonując dzielnice Warszawy, odkrywając wszelakie zakamarki do których przeciętny człowiek nie ma dostępu, pewnego dnia podczas treningu na sali akrobatycznej dostrzegłem tancerzy break dance, następnie mój przyjaciel namówił mnie na wspólne treningi taneczne, dziś rozpoczynam 8 rok mojej przygody z tańcem i nie jest to chwilowa zajawka, a sposób na życie!

Od 2008 roku prowadzę zajęcia z dziećmi, młodzieżą i z dorosłymi, nie wiem jak wiele osób do tej pory mogło skorzystać z moich zajęć, na pewno więcej niż 1500. Ze smutkiem muszę stwierdzić, że z roku na rok jest coraz gorzej, dzieciaki są coraz bardziej leniwe, brak im motywacji, samodyscypliny, szybko się poddają, kłamią i szukają sobie wymówek, dziś moja praca nie polega tylko na przekazywaniu wiedzy, ale na ciągłym budowaniu psychiki uczestnika zajęć, na motywowaniu, wspieraniu, byciu trenerem i wujkiem dobra rada jednocześnie. Cieszę się, że obrałem taką drogę jaką obrałem, pomimo wielu przeszkód i trudnych momentów jest ona niezwykle satysfakcjonująca, nie narzekam na moją pracę, co najważniejsze… będąc współwłaścicielem studia tańca wszystko co robię, robię na własny rachunek a nie na czyjeś konto!

Zachęcam do udostępniania postu, w celu otwierania umysłu ludziom żyjącym w przekonaniu, że aktywność fizyczna jest niebezpieczna i ciągnie za sobą same złe rzeczy. Dbajmy o młode pokolenia, sprawmy by aktywność ruchowa była czymś na porządku dziennym, ruch ciała otwiera umysł i rozwija duszę dzieci 🙂

★★★★★ Tekst jest mojego autorstwa, proszę o nie kopiowanie, nie przerabianie i o nie umieszczanie tekstu na innych stronach, bez umieszczania odnośnika, źródła informacji o tym, kto jest autorem tekstu i gdzie się on znajduje w wersji oryginalnej★★★★★

P.S. poniżej zamieszczam linki do filmów z moim udziałem, jest to skrót moich poczynań w mojej pasji 🙂

1.

2.

3.

Zachęcam też do polubienia fanpage’a na facebooku, abyście byli na bieżąco z moimi postami : OGRODNIK UMYSŁU NA FACEBOOK!

 

318053_215383268596962_1827769734_n

Podcast: Edukacja pozaszkolna Ogrodnik Umysłu i EachOneTeachOne.tv

 

http://www.eachoneteachone.tv – edukacja poza szkolna

Nigdy nie zapisuj swojego dziecka na dodatkowe zajęcia!

5 powodów, dla których warto medytować!

Medytacja jako praktyka istnieje od tysięcy lat. Im nasza kultura i nauka bardziej przybiera na tempie rozwoju nie tylko w sensie ekonomicznym, tym bardziej zaczynamy dostrzegać niesamowite właściwości tej starożytnej praktyki, zwłaszcza gdy doczekaliśmy czasów w których każdy człowiek ceni sobie bardziej papier z cyframi niż bliskość człowieka z uczuciami.

Niesamowite zalety codziennej medytacji są rażąco oczywiste dla tych, którzy ją praktykują i korzystają w pełni z dóbr tej praktyki. Człowiek niestety poddany jest wpływom zewnętrznych bodzców takich jak telewizja, radio, internet, gazety… media karmią nas dwoma rodzajami emocji, które sprawnie przeplatane są raz po raz: radość i ta negatywna odsłona, czyli smutek w przeróżnej postaci, począwszy od wiadomości w których jako news dnia słyszymy, że znani aktorzy się rozwodzą, by następnie dowiedzieć się, że zginęło kilka tysięcy ludzi po uderzeniu Tsunami, w efekcie czego człowiek zaczyna się znieczulać na krzywdy i cierpienie innych istot! W naszym mózgu na zmianę przelatuje 10 000 myśli, które pod wpływem mediów skupiają swoją uwagę na tym co jest nam wdrukowane w podświadomość. Po pewnym czasie bliższy jest nam świat, który widzimy w „kolorowym pudełku” niż ten, który nas otacza i tętni życiem. Człowiek zamyka się w swoim domu i tam czuje się bezpiecznie, wszędzie na około wojna, pierwsze strony gazet krzyczą o atakach, wiadomości dobijają globalnym ociepleniem, w radio kolejny ksiądz idzie siedzieć za dotykanie dzieci a my wiemy, że już nic nam nie grozi, bo jesteśmy bezpieczni w naszych czterech ścianach a za zródło wiedzy i informacji mamy telewizor! Człowiek przestaje obcować nie tylko z naturą ale i z innymi ludzmi, to smutne ale stajemy się sobie obcy! Teraz chętniej poznajemy ludzi w internecie niż na ulicy… jest nam trudniej Kochać, a łatwiej wklejać emotikony w wiadomościach.

wp_binaural-beats-meditation-300x277

Codzienna medytacja może pomóc Ci zrozumieć nie tylko siebie ale przede wszystkim oczyścić Twój umysł z toksyn, którymi jesteś atakowany każdego dnia! Poniżej 5 powodów dla których warto zacząć medytować każdego dnia:

1. Przejrzystość myślenia

Ten punkt wydaje się dosyć oczywisty, jednak to doskonały sposób by określić pierwszą zaletę. Czy wiesz o tym, że fizjologicznie Twój mózg zmienia się podczas medytacji? To było badane, testowane, eksperymentowane i udokumentowane wiele razy, teraz zaczyna być akceptowane przez środowiska naukowe.

Korzystając z technologi EEG (elektroencefalografia), można zmierzyć aktywności elektryczne mózgu podczas różnych stanów, które w nim zachodzą. Podczas głębokiej medytacji stwierdzono, że mózg zasadniczo spada pod kątem fal alfa a jednocześnie zwiększa się w w kierunku fal beta. Jakkolwiek skomplikowanie to nie brzmi, była to odpowiedz dla naukowców, że nasz mózg nie tyle co świadomie wybiera relaks, ale wprowadza w stan spokoju, rozluznienia i skupienia całe ciało.

Twój mózg jest o wiele bardziej plastyczny niż do tej pory sądzono. Rozpoczynając dzień od 15 minutowej sesji medytacyjnej, świadomie wprowadzamy umysł w sferę spokoju i harmonii, dzięki czemu mamy znacznie zwiększoną przejrzystość myśli, jest nam łatwiej reagować na bodzce zewnętrzne.

2. Redukcja stresu

Pisząc stres mam na myśli nie tylko stres psychiczny, ale i stres fizyczny, bardziej znany nam jako zmęczenie fizyczne. Codzienna medytacja może znacząco pomóc w obniżeniu ciśnienia krwi, można powiedzieć, że działa przeciw zapalnie a właściwie znacznie zwiększa naszą odporność. Kontrolowany oddech rozciąga płuca, nadaje stabilności układowi krwionośnemu naszego organizmu.

Jako osoba aktywna fizycznie, nie spodziewałem się zobaczyć większego efektu w tej sferze, sądziłem, że jako tancerz kontroluję w pełni pracę swojego organizmu – byłem w błędzie, to właśnie codzienna medytacja sprawia, że nawet po kilku godzinach treningu mam ogromne zapasy energii na koniec dnia, nie mówiąc o tym, że osobiście nie znam pojęcia stresu psychicznego, który niestety jest obecny w życiu tak wielu ludzi.

Spokojnie nie ma co się obawiać nadwyżką energii na wieczór, to nie działa jak kawa wypita o godzinie 20:00, gdzie pózniej czeka nas bezsenna noc, można powiedzieć, że ta energia w dziwny sposób pracuje w naszym ciele podczas snu, by dać nam tzw. „power” następnego ranka 🙂

3. Równowaga i kontrola

Medytacja spowalnia pracę myśli w mózgu, z tysięcy obrazów pojawiających się w naszej głowie zaczynamy podróż przez pustkę do zakamarków naszej podświadomości. Nagle zaczynamy pojmować, że nie jesteśmy zależni od naszych myśli, wręcz możemy je kontrolować, wpływać na nasze myśli i w końcu naszymi myślami wpływać na nasze życie, można powiedzieć, że medytacja daje nam szansę obserwacji projekcji obrazów przeszłości, terazniejszości a czasem nawet tych, które dotyczą przyszłości. Eckhart Tolle mówi co nieco na ten temat w swoich pracach. Dzięki codziennej praktyce medytacji osiągamy pewien poziom akceptacji siebie i tego co nas otacza, pojawia się równowaga i dystans do bodzców, które mogą negatywnie na nas wpływać.

4. Poprawa inteligencji emocjonalnej

Można pomyśleć, że mowa dokładnie o tym co było opisane w poprzednich punktach, a jednak nie. Wiele osób może być zrównoważonych emocjonalnie ale nie koniecznie posiadać rozwiniętą inteligencję emocjonalną.

Człowiek emocjonalnie zrównoważony posiada jako taką kontrolę nad własnymi stanami emocjonalnymi, które działają często gęsto jak autopilot.

Bycie inteligentnym emocjonalnie oznacza świadomy wybór konkretnych stanów emocjonalnych, nie tyle co nie uleganie autopilotowi, który reaguje na konkretne sytuacje konkretną emocją czy nie okazywanie emocji na siłę. Bycie „sztucznym” poprzez aktorstwo emocjami to też niestety nie jest inteligencja emocjonalna. Czym w takim razie jest „IE” ? To najogólniej mówiąc zdolność rozpoznawania uczuć własnych oraz uczuć innych osób. Jeśli rozłożylibyśmy tę definicję na części pierwsze, dowiedzielibyśmy się, że w jej skład wchodzą nie tylko kompetencje emocjonalne, ale i społeczne. Do tych pierwszych należą: samoświadomość, adekwatna samoocena i samoregulacja/samokontrola emocji.

Odpowiednia medytacja wspomaga rozwój naszej inteligencji emocjonalnej, daje nam szansę poznania samych siebie pod kontem uczuć.

5. Znaczna poprawa Neuroplastyczności

Zastanawiałem się czy kolejność punktów nie powinna być odwrotna, ponieważ ten jest zdaje się najważniejszy ze wszystkich pięciu, fakt umieszczenia go na końcu może jednak pomóc wam zrozumieć, że poprzednie cztery pozycje nie funkcjonowałyby bez punktu piątego.

Mówiąc krótko: Pada blokada w Twoim mózgu, neuroplastyka odpowiada za zmiany w Twoim życiu poprzez zmiany w Twoim mózgu. Mi medytacja pozwoliła pozbyć się własnych lęków, które ograniczały moje życie, to tak jakbym uzyskał więcej przestrzeni obliczeniowej w moim prywatnym komputerze, którym jest mój mózg, albo pozbył się starych zalegających śmieci, które tą przestrzeń ograniczały. Wyostrzył się mój punkt postrzegania i całkowicie zmienił światopogląd co już mogliście obserwować w innych moich postach.

Dziś wiem, jak ważną częścią życia każdego człowieka powinna być medytacja, którą warto praktykować by móc w pełni decydować o swoim życiu i móc pozytywnie wpływać na swoje własne otoczenie. Często słyszałem, że medytacja to tak jak joga – nauki szatana, oczywiście nie mam zamiaru obrażać ludzi za ich poglądy, uważam jednak, że warto zdobyć wiedzę zanim otworzy się usta i spróbuje powielić mity zaczytane w internecie. Jak pisałem wyżej, żyjemy w czasach w których ludzie odwracają się od siebie i powoli zapominają o tym jak ważne są uczucia, emocje, pozytywne wibracje i człowieczeństwo, warto więc zadbać o poprawę własnego pojazdu naszej duszy, jakim jest nasz mózg i ciało 🙂

basic-meditation-infographic-black

 

Polub Ogrodnika na Facebook:

Kliknij aby przejść do profilu Ogrodnika

5 powodów, dla których warto medytować!

Zielono mi :)

9:00 rano – idealna pora by rozpocząć dzień obfitym śniadaniem, w końcu podobno jest to najważniejszy posiłek dnia! U innych są to kanapki z dżemem, u innych płatki na mleku a jeszcze inni w tym czasie smażą kiełbachę z cebulą na głębokim oleju 🙂

Jako, że byłem mięsożercom, który nie wyobrażał sobie dnia bez porządnej dawki mięsiwa, poniekąd rozumiem tych, którzy od rana się tym faszerują – po prostu nie widzą innej opcji, nie mieli okazji spróbowania czegoś innego, moje śniadanie jest im najzwyczajniej w świecie.. obce! Co więc jest niezwykłego w tym co spożywam rano? Szczerze po prawie roku, ponieważ brakuje zaledwie dwóch tygodni do mojej rocznicy odstawienia mięsa, stwierdzam, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ponieważ produkty, które wrzucam w mixer są ogólno dostępne w każdym mieście, w zasadzie większość ludzi je spożywa, nawet jeżeli nie robią tego w takiej formie jak ja!

Green Smoothie” taką nazwę nosi koktajl, którym faszeruję siebie i swoją żonę. Nawet jeżeli czasem zdarzy się przez tydzień czy dwa odpocząć od tych pysznych mikstur to i tak chętnie do nich wracam i chętnie o tym piszę 🙂 Wraz z odstawieniem mięsa słyszałem wiele komentarzy w stylu: „Będą Cię bolały stawy!” , ” A czym uzupełnisz witaminę b12? ” , „Przecież nie będziesz miał siły na nic!!”, albo mój ulubiony, komentarz pełen wsparcia ” Eee za miesiąc będziesz wpieprzał hamburgery !” Cóż… za dwa tygodnie minie rok od pierwszego zielonego napoju, który sprawia, że od samego rana do południa nie odczuwam wcale, ale to wcale głodu, mało tego, zaraz po spożyciu tej energetycznej mieszanki nie miewam potrzeby odpoczęcia po posiłku jak to bywało przy okazji jedzenia mięsa, wręcz przeciwnie, mam ochotę działać, można powiedzieć, że to taki zielony naturalny redbull dodający skrzydeł. Oprócz mięsa odstawiłem także mleko, które wcale zdrowe nie jest, odstawiłem też wszelakie kolorowe napoje, na rzecz wody i wyciskanych soków, dzięki czemu mój organizm odżył i od roku ma się bardzo dobrze!

Samo odstawienie mięsa, może rzeczywiście nieść ze sobą nieprzyjemne konsekwencje, znam osoby, które mówią że nie jedzą mięsa i żalą się, że mają problemy z włosami, z zębami, że łapią skurcze w nogach i co gorsza, że lekarz stwierdził anemię! Sorry, ale skoro odstawiając mięso, w ogóle odstawiasz jedzenie, to świadczy to jedynie o tym, że masz płytką wyobraznię!

Z czego więc składa się nasz zielony kociołek Panoramixa? Zawsze jako podstawę staram się dać garść – dwie, zieleniny, np: Szpinak, Rukola, Jarmuż, Roszponka czy nieco rzadziej – Sałata. Zieleninę zalewam szklanką wody, następnie leci banan czasem nawet dwa potem już w zależności od dnia daję, jabłko i kiwi, lub avocado czy gruszkę, ananasa, arbuza, mango. Jak uda mi się zdobyć odpowiednio świeże kiełki, to i kiełki lecą do pojemnika 🙂 Do tego na koniec łyżeczka, maks dwie pyłku kwiatowego i łyżka miodu co by nie krzywić się na smak pyłku, który mimo iż posiada wiele niesamowitych właściwości to w smaku plasuję go niżej od bułki tartej! Po takim porannym strzale, aż chce się żyć!

Nie mam zamiaru tu wrzucać skopiowanych informacji z google na temat plusów spożywania koktajlów, ponieważ sami możecie to sobie sprawdzić, polecam wam spróbować zastąpić śniadania koktajlami, zwłaszcza jeżeli macie problemy ze wstawaniem, długo dochodzicie do siebie po pobudce lub odczuwacie zmęczenie już od samego rana. Jeżeli macie zamiar zabrać się za koktajl już dziś, czy jutro, to jako małe ostrzeżenie powiem wam, że taki koktajl silnie oczyszcza organizm z toksyn, w związku z czym, pierwszy dzień czy dwa mogą sprawić, że wydacie parę złotych na papier toaletowy 🙂 Dlatego, lepiej zacząć w piątek, lub w sobotę – tak jest po prostu bezpieczniej!

Jeżeli macie do mnie pytania, śmiało, chętnie odpowiadam na wszystkie! Cieszę się, że tak wiele osób odwiedza mój blog, jest to dla mnie nie zwykle budujące, zwłaszcza gdy w statystykach widzę takie państwa jak: RPA, Meksyk, Tajlandia, Niemcy, Norwegia, Szwecja, Anglia, Francja, Czechy, USA czy Brazylia.. Jeżeli z chęcią odwiedzacie Ogrodnika Umysłu, proponuję wam zasubskrybować mój blog, udostępniać posty aby dotarły one do większej ilości osób i czekać na kolejne wpisy!

Gorąco pozdrawiam pijąc koktajl z Jarmużu, Banana, Jabłka i Marchewki 🙂

P.S. Kasia wybacz, że dziś nie otrzymałaś swojej porcji do pracy !!! ❤

IMG_5253

IMG_4525

Zielono mi :)