15 rad, dzięki którym będziesz bardziej efektywny!

Czy słyszeliście o książce „Czterogodzinny tydzień pracy” Tima Ferrisa? Książka została przetłumaczona na 35 języków i okazała się istnym bestsellerem! Nie od dziś wiadomo, że książki potrafią zmieniać nasz światopogląd, motywować, inspirować a nawet być dobrą podstawą ku temu by całkowicie zmienić swoje życie. Sam nie jednokrotnie podejmowałem pewne kroki w życiu pod wpływem lektury.

Książka osadzona jest w Amerykańskich realiach, a jak wiemy pojęcie „American Dream” jest już mocno nie aktualne, o czym wie każdy wyjeżdżający do USA – Polak. Jednakże, większość rad zawartych w tym zbiorze ciekawostek jest niezwykle aktualna, zwłaszcza jeśli przełożymy je sobie na nasze Polskie standardy życia, życia w pracy i naszego codziennego otoczenia.

Poniżej, przedstawiam wam 15 rad Tima Ferrisa, warto dłużej się zastanowić nad każdą z nich.

  1. Jeśli spędzasz 12 godzin przy biurku i nie kończysz swojej pracy to czas na zmianę.

    Bardzo łatwo nam wpadać w nieświadome nawyki, które pochłaniają olbrzymie zasoby czasu i energii. Obserwuj siebie. Co robisz ze swoim czasem? Co robisz w internecie? Czy wszystkie aktywności są wartościowe dla Ciebie? Aby przekonać się ile czasu przeznaczasz na poszczególne aktywności w Internecie możesz np. zainstalować wtyczkę RescueTime, która na koniec tygodnia wygeneruje dla Ciebie raport.

  2. Wzrost i spadek zainteresowania, zdolności do koncentracji i energii zdarzają się cały czas. Próba pracy mimo tego jest nieproduktywna.

    Wiele ścieżek zawodowych jest zaprojektowana w taki sposób, aby robić to samo wciąż i wciąż to samo. Przez godziny, dni i lata. Ludzie nie są ewolucyjnie przystosowani do pracy w ten sposób.

    Twoje zainteresowanie i zdolności do konkretnego rodzaju pracy różni się w zależności od czasu oraz wielu innych zmiennych. Lepiej to zaplanować niż męczyć się wbrew sobie.

    Zaprojektuj swój dzień lub nawet karierę w taki sposób, aby wziąć to pod uwagę.

  3. Robienie mniej nie oznacza koniecznie bycia leniwym

    Nie staraj się być zajętym, aby móc się chwalić tym, że nie masz na nic czasu. Choć w naszej kulturze jest to gloryfikowane. Jest ogromna różnica między byciem naprawdę produktywnym, a byciem zajętym. Eliminuj niepotrzebną pracę lub ją zlecaj.

  4. Nie odkładaj wiecznie trudnych wyborów

    Nigdy nie będzie odpowiedniego czasu, aby rzucić pracę lub rozpocząć nowy projekt. Czekanie na odpowiedni moment jest zwykłą wymówką. Zrób listę za i przeciw, aby decyzje były oparte na racjonalnych argumentach. Przeanalizuj konsekwencje (rzadko będą tak dramatyczne jak podpowiada nam umysł w najczarniejszych scenariuszach) i działaj.

  5. Proś ludzi o przebaczenie, zamiast o pozwolenie

    Czekanie na przyzwolenie jest najłatwiejszą drogą do znacznego opóźnienia lub zaniechania zrobienia czegoś, co naprawdę chcesz zrobić. Idź do przodu, a zdziwisz się efektami. Będziesz musiał prosić o przebaczenie rzadziej niż to się wydaje. Oczywiście kieruj się rozsądkiem i bądź dobrym elementem Świata, czyli „nie czyń drugiemu co Tobie niemiłe”.

  6. Odkryj w czym jesteś dobry zamiast naprawiać na siłę swoje wady

    Większość ludzi jest dobra w kilku kontekstach i słaba w innych. Próba naprawy wad da Tobie tylko mały wzrost. Natomiast skupienie się na silnych stronach sprawia, że jesteś szybko w swojej dziedzinie na wysokim poziomie. IMG_2719

  7. Uświadom sobie jak używać stresu zamiast pozwalać mu zawładnąć Tobą i obniżać Twoją pewność siebie.

    Zły stres jak np. krzyczący szef albo destrukcyjna krytyką są na pewno negatywne.

    Jedak bez pewnego poziomu stresu mógłbyś nie być wystarczająco zmotywowany. Dobry stres występuje na przykład wtedy, gdy wychodzisz ze swojej strefy komfortu podejmując nowe działania. Zaprzyjaźnij się z nim.

  8. Nie wybieraj nieszczęścia ponad niepewność. Zdefiniuj najgorszy możliwy scenariusz, aby to zmienić.

    Bycie nieszczęśliwym jest nieprzyjemne. Jednak niepewność jest przerażająca. Większość ludzi wybierze to pierwsze, aby czuć się bezpieczniej.

    Najlepiej zarabiać temu tworząc dokładną symulację czarnych scenariuszy i sposób na uniknięcie tego. Zdasz sobie sprawę jak mało prawdopodobne jest, aby przy radykalnej (ale przemyślanej i przygotowanej) zmianie swojego życia zawodowego naprawdę nastąpiła klęska. Najgorsze scenariusze też nie oznaczają zawsze końca Świata.

  9. Zwracaj uwagę na fałszywy optymizm za którym kryje się lęk

    Jednym z największych powodów dlaczego ludzie unikają zmiany jest fałszywy optymizm. Polega on na tym, że wierzy się w poprawę obecnej sytuacji bez zmiany czegokolwiek. Być może znasz zdanie Alberta Einsteina:  „Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów”

    Spójrz racjonalnie na swoje życie. Czy jesteś lepszy niż byłeś miesiąc lub rok temu? Jeśli nie, to być może fałszywy optymizm jest wymówką do nie podejmowania działań?

  10. Stawiaj sobie duże cele

    Większość ludzi stawia sobie małe cele, które napędzają do mały działań i wymagają małego wysiłku. W ten sposób nie osiągniesz wielkich rzeczy. Małe cele motywują też do małego wysiłku. To wielkie idee są czymś, co sprawia, że ludzie czują sens życia i prawdziwą satysfakcję. To jest Twoja droga.

  11. Zapomnij o zarządzaniu czasem

    Wiele technik zarządzania czasem polega na tym, aby zrobić więcej w mniejszym czasie. Odpuść to na początku. Twoim celem jest zrobienie mniej, ale bardziej istotnych rzeczy i lepszy sposób. Skup się wyznaczeniu priorytetów.

  12. Używaj zasady Pareto – 80/20

    Zapewne o niej słyszałeś. Jeśli nie to w skrócie, mówi ona o tym, że 80% rezultatów przychodzi z 20% działań. Ma to zastosowanie w wielu sferach życia. Twoim celem jest odnalezienie kluczowych 20% i skupieniu sią na nich.

  13. Dawaj sobie mniej czasu na wszystko

    Kojarzysz może taką sytuację, gdy miałeś dużo czas na wykonanie jakieś czynności i to wykonanie jej trwało dłużej niż zwykle? Natomiast czasem przy bardzo napiętym harmonogramie zdawało się skończyć zadania w wyjątkowo krótkim czasie i przy większym skupieniu? Tak działa prawo Parkinsona, które mówiące, że praca rozszerza się tak, aby wypełnić czas dostępny na jej ukończenie.

  14. Bądź mistrzem w odpuszczaniu bezsensownych zadań i spotkań

    Niektórzy za wszelką cenę chcą kończyć zadania, które nie mają większego sensu lub tracą dziesiątki godzin na spotkania lub rozmowy z ludźmi, ponieważ chcą być dla nich mili. Wybieraj świadomie na co przeznaczasz swój czas. Bądź miły przede wszystkim dla siebie. Jeśli nie jesteś szczęśliwy to Twoi bliscy też nie będą szczęśliwi.

  15. Niektóre rzeczy są powtarzalne i zabierają czas

    Niestety nie uciekniesz przed wszystkimi takimi zadaniami. Oczywiście załatwiaj je w pełni profesjonalnie. Najlepiej o tej samej porze (aby jak najmniej zaprzątać sobie tym umysł) i przeznaczając na nie określoną (małą) ilość czasu. Wyrabiaj sobie dzięki temu dobre nawyki.

źródło

Polub Ogrodnika na Facebook:

Ogrodnik Umysłu na Facebooku – kliknij aby polubić!

Unknown

Generuj przychód pasywny w sieci, rejestrując się z tego odnośnika zapewniasz sobie moją pomoc oraz cenne wskazówki! Zarejestruj się teraz!

Reklamy
15 rad, dzięki którym będziesz bardziej efektywny!

Oglądam świat przez mój smartfon

z18928686Q,Ludzie-witajacy-papieza-Franciszka-w-USA

Zdjęcie powyżej wykonano podczas wizyty Papieża Franciszka w USA. Dosłownie wszyscy ludzie z tłumu większą uwagę poświęcili wykonaniu zdjęcia czy nagraniu filmu, niż przeżyciu tego przecież ekscytującego dla nich momentu – własnymi oczyma! Na zdjęciu widać jedną osobę, która poświęca pełną uwagę obserwacji Papieża. Ta starsza Pani zapamięta to wydarzenie i zdecydowanie mocniej je przeżyje niż cała reszta.

Nie jest to dla mnie coś nowego. Jako tancerz widziałem to wielokrotnie występując czy będąc częścią widowni. Spotykam się z tym również na wakacjach czy w momentach w których dzieje się coś wyjątkowego. Ludzie zamiast spróbować przeżyć daną chwilę, starają się ją natychmiast uwiecznić telefonem, aparatem, tabletem a niedługo będą mogli to robić nawet zegarkiem. Kilka dni później, czy też tygodni lub miesięcy po zdarzeniu, przeglądają swoje galerie i kasują ich zawartość… często gęsto próbując połączyć obraz z tym co posiadają w pamięci. Do czego zmierzam? A no do tego, że skoro nie skupiłem uwagi na wydarzeniu, nie przeżyłem go w odpowiedni sposób, bo w tym czasie gapiłem się w ekran telefonu w obawie, że nagranie będzie źle wykonane, to nie ma opcji abym wiązał jakiekolwiek emocje z danym wspomnieniem… Ba! Śmiem nawet twierdzić, że tego wspomnienia po prostu w mojej głowie nie ma.

Jak mogę pamiętać piękną chwilę tryskających fajerwerków nad Wieżą Eiffla, skoro w tym czasie mój umysł skupił uwagę na kolorowym dotykowym ekranie mojego nowego telefonu?

To, że ludzie zautomatyzowali swoje życie, wiemy mniej więcej od kilku lat, ale to że przy tym głupieją nadal jest tajemnicą rządową.

Apeluję abyście spróbowali kiedyś zamiast na siłę uwieczniać moment, po prostu go przeżyć! Cofnijcie się w czasie i zwróćcie uwagę na koncerty! Kiedyś las płonących zapalniczek, budujący niesamowity klimat wydarzenia, dziś… niebieska poświata smartfonów a wzrok ich właścicieli skierowany jest w ekran telefonu zamiast na scenę.

Swoją drogą zastanawiam się jak czuje się taki artysta starej daty, który wychodzi na scenę i śpiewa do tysięcy telefonów, podczepionych do „glonów” – bo jak by inaczej nazwać ludzi, którzy wyłączyli wszelkie zmysły a kontrolę nad nimi przejęła chęć stworzenia filmiku?

Człowiek nie jest w stanie wrócić wspomnieniem do danego wydarzenia, musi się wspomagać galerią zdjęć w telefonie, która jakby nie było jest ulotna! Zawsze lubiłem ten moment w którym babcia, czy pradziadek opowiadając historię zaczynali od wstępu „Pamiętam w 53′”, pytanie czy i my będziemy mogli w ten sposób przytaczać nasze wspomnienia?

Pozostawiam to waszym przemyśleniom, wiecie co robić:)

Ogrodnik na facebook:

Ogrodnik Umysłu na Facebook

Oglądam świat przez mój smartfon

Jesteś tylko produktem – czyli brutalna prawda, której nie chcesz znać.

Każdy z nas na co dzień jest „apolityczny”, co trzecia osoba uważa, że jest ateistą bądź wierzącym ale nie praktykującym w kwestiach duchowych. Co oczywiście znaczy dokładnie tyle co nic! Gdy jednak przychodzi czas wyborów czy to parlamentarnych czy prezydenckich, w znacznej większości stajemy się zagorzałymi fanami przeróżnych partii politycznych lub konkretnych kandydatów. To wszystko dzieje się szybko i do tego stopnia, że jesteśmy nawet zdolni do zerwania wieloletnich znajomości z bliskimi tylko i wyłącznie przez wzgląd na ich poglądy.

Tym czasem maszyna wprowadzona w ruch lata temu… pracuje bez zarzutu.

Partie polityczne stworzono aby nas podzielić i poróżnić. Dla jednych mnogość partii oznacza wybór, dla innych coś od czego tak czy owak wolą trzymać się z daleka. Prawda jest jednak z goła inna… Wystarczy cofnąć się do minionego miesiąca kiedy to byliśmy naocznymi świadkami wyborów prezydenckich, dzięki którym to mogliśmy obserwować zagorzałe kłótnie na profilach internetowych, a co poniektórzy zapewne doświadczyli pijackiego ciosu w gębę podczas piątkowej imprezy, tylko dlatego, że próbowali przekonać innych do swojego wyboru kandydata na Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.

Mnogość partii sprawiła, że nie jesteśmy już zdolni do walki, tylko dlatego, że różnimy się od siebie poglądami. Skutecznie nas podzielono między obozy lewicy, prawicy i dosyć nowego pojęcia w świecie polityki – „antysystemowców”.

Wybory dano nam po to abyśmy myśleli, że cokolwiek od nas zależy, tym czasem to NIEPRAWDA! Przekrzykujemy się między sobą narzucając nawet nie tyle co swoje poglądy, a wyobrażenie o danym obiekcie, które nam wdrukowano w umysły poprzez mass media.

Osobiście znam człowieka, który twierdzi, że gdyby coś miało zaszkodzić interesom Państwa, bądź obywatela, to nie pokazywano by tego w TV, a już na pewno nie w stacji na literę „T” !

Idąc dalej… wpojono nam, że jesteśmy kimś innym, niż jesteśmy. Z góry wgrano nam plik schematów, zachowań i spostrzeżeń. Przypięto nam metkę z imieniem, nadano numer niczym kod kreskowy i na do widzenia szepnięto nam do ucha, że jesteśmy ludźmi wolnymi!

kod-kreskowy-glowa-czolo-think-660

Tym czasem, to niestety również jest NIEPRAWDA!

Umieszczono nas w przekonaniu, że wszystko ma czas i miejsce, że nic się nam nie należy jeżeli nie ukończyliśmy odpowiedniej szkoły i nie posiadamy zaplecza znajomości. Tracimy więc najlepsze i najbardziej obfite w kreatywność lata naszego życia na poznanie oferty systemu edukacji, gdzie samo słowo „system” przyprawia mnie o niekomfortowe uczucie w żołądku.

Jesteśmy więc produktem, którym obracają wielkie koncerny, partie, systemy religijne i edukacyjne. Od dziecka uczy się nas wczesnej pobudki, tylko po to aby później spędzać pół dnia w murach szkoły, co w konsekwencji prowadzi do tego, że jesteśmy programowani na życie dorosłe w którym również mamy wstawać rano i iść do pracy, gdzie tak jak w szkole jesteśmy nagradzani bądź karani za nasze postępowanie.

A maszyna pracuje nadal… i działa bez zarzutu!

Pokolenie mrówek wykonuje swoje zadanie, do którego jest szkolone każdego dnia. Tym czasem w każdym z nas drzemią olbrzymie pokłady potencjału. Na nic nie jest za wcześnie ani za późno!

Pełni obaw i przyzwyczajeń niestety nie podejmujemy żadnych działań w naszym życiu, nawet wtedy gdy nie dostarcza nam ono satysfakcji i spełnienia.

Zmiany, nie tylko wizerunku ale i własnego postrzegania świata, oraz świata począwszy od lokalnego do globalnego można dokonać naprawdę w nie długim czasie. Jedyne co nas blokuje to, narzucone wzorce, strach i brak wiary w samych siebie.

W związku z czym podjąłem poważniejsze kroki niż „blogowanie” i wkrótce mam nadzieję spotykać się osobiście podczas zaplanowanych spotkań grup tzw. wsparcia. Grupy te będą skierowane do ludzi, którzy są gotowi na dokonanie realnych zmian w swoim życiu. Którzy gotowi są wyjść z pewnych ram i zacząć czerpać z życia jak i ja to robię od kilku lat.

O wszystkim poinformuję was gdy będę gotowy do pierwszych spotkań.

Tym czasem, to NIEPRAWDA, że jesteśmy produktem… prawdą jest to, że na produkt jesteśmy kreowani.

Polub ogrodnika:

https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216?sk=timeline

Czas by Ogrodnik miast dumania zasiał ziarno, z którego plony zebrać będzie mógł każdy:)

Jesteś tylko produktem – czyli brutalna prawda, której nie chcesz znać.

Nowy dom – Nowe wszystko…

Cześć, 2 dni przerwy w pisaniu chciałbym nadrobić notką o ostatnich moich przemyśleniach terazniejszości mocno wynikającej z przeszłości. Aby podsumować jak przeszłe wydarzenia wpłynęły na obecne, musiałbym cofnąć się wspomnieniami do 2009 roku, kiedy to wraz z grupą przyjaciół postanowiliśmy, że wyprowadzimy się z Polski, jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy i we wrześniu 2009 roku tułaliśmy się z walizkami po Londynie, mieliśmy po 21-22 lata, mocno polegaliśmy na słowie drugiej osoby i dzięki temu po wylądowaniu na Heathrow w stolicy Wielkiej Brytanii, zostaliśmy postawieni przed faktem braku miejsca do przenocowania, braku pracy i jak to było w moim przypadku – braku znajomości języka, w związku z czym musiałem polegać na dwóch kolegach i wierzyć im na słowo, że wszystko załatwią jak należy. Mniej więcej po 6 czy 7h ciągnięcia walizki, która straciła kółka, zniechęcony padłem na krzesło w kafejce internetowej by rozpocząć poszukiwanie znajomych mieszkających na wyspach, wiedzieliśmy, że jest tutaj nasz kolega, który również tańczył, wiedzieliśmy, że pracuje gdzieś w centrum Londynu i w zasadzie wiedzieliśmy, że jeśli nie on, to tą noc spędzimy pod gołym niebem.

Facebook uratował nam życie!                                                                                                   Można wieszać wszystkie diabły na tym portalu, zgodzę się z każdą negatywną opinią na jego temat, ale wtedy byłem wdzięczny panu Zuckerbergowi za jego portal 🙂 Kolega, któremu jestem winny przysługę do dziś, choć nie miał do tego warunków, zgodził się nas przenocować abyśmy od rana mogli rozpocząć poszukiwania mieszkania. Pokój w którym spaliśmy w 4 osoby miał może 5 czy 6m2 w tym 90% pokoju stanowiło łóżko, kolejne 5% to schody na górę, było ciasno i nie wygodnie ale przynajmniej mieliśmy gdzie spać! Wstałem o 6:00 rano, by nie tracić czasu na poszukiwania, w połowie dnia zniechęcony oglądaniem mieszkań w które trzeba było wpakować 1000 funtów kaucji i 1000 za pierwszy miesiąc, udałem się na Leytone Stone, gdzie przebywa wielu Polaków, zdesperowani zaczepiliśmy rodaków opowiadając im swoją historię i pytając czy mogą nam pomóc. Młode małżeństwo przekazało nam numer do „Staszka” prosząc aby nie mówić od kogo go otrzymaliśmy, widocznie mieli na pieńsku u Staszka 🙂 . 4 minuty pózniej rozmawiałem z Panem Staszkiem, jak się okazało życzliwym człowiekiem, który powiedział, że jeśli nie damy rady trafić do niego to po nas przyjedzie i tu po raz trzeci się zdziwiłem, ponieważ jadąc do Anglii słyszałem, żeby unikać Polaków, bo na bank wbiją Ci nóż w plecy, tym czasem trzy sytuacje i każda z nich zakończyła się dla nas bardzo pozytywnie, po 4 dniach mieliśmy już mieszkanie, dwóch z nas miało też pracę, trzeci mocno wybrzydzał i marudził… w związku z czym pracy nie miał. Praca nie była łatwa, z racji niskich zarobków pracowaliśmy 7 dni w tygodniu a każdy dzień wolny był dla nas ciosem, ponieważ decydował o tym czy będziemy mogli robić to po co tu przyjechaliśmy, czy też nie. Wylatując z Warszawy mieliśmy jasne cele: pracować nie za ciężko, dobrze się bawić i tańczyć! Wiedziałem, że w Anglii są tancerze, którzy dadzą mi więcej niż Polacy i to był główny powód dla którego wyjechałem, rzeczywistość jednak okazała się zupełnie inna… pracowaliśmy dużo i ciężko, na imprezie w klubie byliśmy może 2 czy 3 razy, ponieważ zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że rano nie będziemy się nadawać do pracy, a taniec? Taniec okazał się strzałem w dziesiątkę 🙂

Anglia mnie kompletnie zmieniła, nie byłem już tym samym człowiekiem, po pewnym czasie wszystko zaczęło mnie irytować, praca, współlokator, tęsknota za domem, ludzie żyjący na wyspach – zapragnąłem powrotu i tak też się stało. Dziś mieszkam w innym mieście, po drodze przeprowadzałem się kilkukrotnie zaliczając różne lokalizację, poznając różnych ludzi i śmiało mogę określić 4 punkty, zmian życiowych, które się pojawiają po wyprowadzce:

1. Nie jesteś już tym, kim byłeś.

Wyprowadzka to jedno z największych przedsięwzięć jakich człowiek dokonuje w swoim życiu, to nie tylko zmiana mieszkania, czy pracy, to zmiana wszystkiego! Zmienia się sceneria za oknem, klimat, ludzie, często zmienia się język którym się porozumiewamy, wpływ tych zmian jest ogromny!

Nawet jeśli nie zdajesz sobie z tego sprawy natychmiast, to po jakimś czasie zaczyna do Ciebie docierać informacja w jak wielu sytuacjach musiałeś się odnalezć, walczyć z niepowodzeniami i rozczarowaniami, jak wiele blizn posiadasz by to udowodnić. Rzeczy, które kiedyś były ważne, nie mają znaczenia, znajomi, którzy byli blisko, teraz są daleko, rodzina nie widzi z czym codziennie musisz sobie radzić, a Ty najczęściej udajesz, że wszystko jest wporządku, by ich nie niepokoić.

Opuszczenie domu, wyprowadzka, czy to za granicę, czy do innego miasta jest nieodłącznym elementem naszej ścieżki doświadczeń, na której nie uczymy się tylko języków, kultur, czy zachowań ludzkich… Uczymy się przede wszystkim siebie samych.

2. Możesz nigdy nie wrócić do domu.

Podczas gdy doświadczałem życia na złamanie karku, w rodzimym domu wszystko odbywało się bez zmian, rodzice chodzili do pracy, bracia do szkoły, mieli urodziny, imieniny, dni lepsze i dni gorsze, celebrowali okres świąt, inni się pobierali i budowali domy. Wszytko wygląda na takie samo, jednak takie już nie jest, ponieważ odbywa się bez naszego udziału. To jest ogromna cena do zapłacenia za wyprowadzkę, możesz mieć przygody, możesz zbierać doświadczenia, ale nie możesz mieć „ich” – swoich bliskich. Tracisz wszystko z życia co dzieje się pod Twoją nieobecność, możesz jedynie obserwować z boku.

W pewnym momencie zdajesz sobie sprawę, że nie możesz wrócić, nawet jeśli w duchu bardzo tego pragniesz… Twój styl życia uległ zmianie, Twoje ciało i umysł zaadaptowało się do nowego otoczenia. W grę może wchodzić wizja ciekawej kariery, małżeństwo, posiadanie dzieci, albo zwykły wstyd i obawa przed porażką którą możesz ponieść wracając, jednym to się udało..inni zawiedli.

Z czasem ilość rozmów telefonicznych maleje, w skrzynce pojawia się coraz mniej wiadomości od bliskich. Nigdy ich nie stracisz, oni zawsze gdzieś są i pamiętają o Tobie, ale odległość i różnica stylu życia sprawia, że wspólne ścieżki zaczynają się zacierać.

To brutalna rzeczywistość, więc trzeba się z nią zmierzyć, albo wrócić póki jeszcze czas.

3. Twój świat staje się większy!

W chwili w której postawisz krok za granicą, świat który znałeś do tej pory nabiera sporo w rozmiarze.

Nowe widoki, nowe zapachy i dzwięki, to wszystko sprawia, że pragniesz odkryć każdy zakamarek tego nowego świata, uzależnienie od poszukiwać staje się stałym elementem Twojego życia i nie ma już odwrotu od tego.

Zawsze wiedziałem, że Matka Ziemia jest duża, ale dopiero gdy zacząłem podróżować zdałem sobie sprawę z jej rozmiarów i niesamowitości, czy to w Anglii, Izraelu, Egipcie czy w Niemczech. Wiedząc o tym i zachwycając się światem wiesz, że nie możesz z tego zrezygnować, że błędem byłoby nie opuszczanie domu, że to wszystko warte jest poświęcenia czasu, nerwów i pieniędzy, bo to zawsze niesie za sobą coś dobrego 🙂

Mieszkanie za granicą sprzyjało wypracowaniu mojej niezależności i odpowiedzialności, to nie tylko doświadczenie z robieniu kotletów czy obsłudze pralki, to wielkie doświadczenie na całe życie, które buduje szacunek nie tylko do otoczenia ale przede wszystkim do samego siebie.

4. Wszystko jest możliwe.

Najtrudniej jest opuszczać, kiedy już to zrobimy, wszystko staje się prostsze.

Stary „Ty” przestajesz istnieć i pojawiają się nowe możliwości, nowe cele i nowe pole do popisu. Możesz poznawać nowe kultury, podróżować, mówić innym językiem, gotować różne potrawy, poznawać odmienne tradycje i zachowania, otworzyć swój umysł i serce na nowych nieznajomych. Udowodniłeś sobie, że można wszystko zmienić, wylądować daleko od domu i przeżyć.

Zdajesz sobie sprawę, że stajesz się wolny, że już nie ciąży Ci uczucie smutku czy strachu przed nieznanym. Porzuciłem udogodnienia, ciepły pokój i regularne posiłki w domu, opuszczając to co dobre w obawie porażki, zyskałem to czego nigdy bym nie otrzymał tkwiąc w tym samym miejscu. Nic już nie staje na mojej przeszkodzie w sięganiu po więcej.

Jedyne co mogę zrobić w tej chwili to poklepać się po plecach, pogratulować sobie tych przeżyć, które ukształtowały moje obecne życie i dalej robić swoje, spełniać kolejne marzenia i dalej odkrywać świat!

Bo to działa 🙂

01-Universe-in-my-hand

Nowy dom – Nowe wszystko…