Internet – ograniczenie czy rozszerzenie więzi społecznych?

Gdy spojrzymy na temat w odniesieniu do naszego kraju, to śmiało możemy stwierdzić, że znacznie zwiększyła się liczba użytkowników internetu. Jeszcze 10 lat temu niewielu ludzi miało możliwość poruszania się w sieci, dziś praktycznie każdy ma dostęp do zasobów internetu, i z nich korzysta czy to w szkole, w pracy czy we własnym domu. Internet wyskoczył z kabli i został zapakowany w nasze tablety i telefony. To odpowiednia pora, aby zadać sobie pytanie, czy internet działa na relacje między ludźmi w sposób pozytywny, czy może jednak negatywny.

 

Wbrew pozorom udzielenie odpowiedzi na to pytanie nie jest skomplikowane. Internet rozszerzył horyzont przeciętnego Kowalskiego, który do tej pory wiedzę czerpał z książek, gazet i telewizji, ta z kolei karmi społeczeństwo dwoma rodzajami emocji naprzemian, raz pozytywną, raz negatywną – znieczulając masy na problemy świata. Internet wcale nie jest lekarstwem na wszystkie te lata, które ludzie spędzali przed telewizorami. Podczas rozmowy z Peruwiańczykiem, który mieszka w Polsce od 21 lat, postanowiłem spytać go, czemu akurat Polska? Czemu zostawił kraj, który jak sam mówi, jest wolny od używek XXI w.  i daje człowiekowi bliskość z naturą.

Mirko, krótką historyjką odpowiedział mi nie tylko na moje pytanie, ale uświadomił też, gdzie leży sedno pytania o sytuację więzi społecznych w internecie. Usłyszałem, że Polska kiedyś była innym krajem, dawniej wszyscy trzymali się razem, każdy człowiek miał podobną sytuację materialną, każdy w mniejszym lub większym stopniu kombinował aby coś z tego życia mieć. Dzieciaki cały wolny czas spędzały na zewnątrz, często jadły u znajomych, nocowały u sąsiadów i nikt nigdy nie miał z tym problemu. Ludzie pomagali sobie nawzajem i byli o wiele bardziej życzliwi dla siebie niż obecnie. To właśnie przyciągnęło Peruwiańczyka do Polski. Dziś gdy dziecko zasiedzi się u sąsiadów, natychmiast doszukujemy się problemu, często snując bardzo negatywne podejrzenia w kierunku sąsiada.

Człowiek w jednej chwili potrafi wyrzucić najpotężniejsze działa przypinając drugiej osobie łatkę, złodzieja, kłamcy, porywacza czy pedofila. Skąd w takim razie ta zmiana? Co się stało, że w ciągu 20 lat, tak się zmieniło społeczeństwo w Polsce?

 

zla-opinia-internet-explorer

Odpowiedzi na to pytanie, możemy szukać właśnie w internecie, który każdego dnia bombarduje nas większą ilością informacji niż nasz mózg, który jak podają badania dostarcza nam od 50 do 70 tys. myśli dziennie. Sieć jest ogromnym źródłem informacji, na każdy temat, co oczywiście ma swoje plusy, bo dziś znacznie łatwiej jest nam przygotować się do egzaminów, wyszukać ciekawe oferty turystyczne, zrealizować zakupy czy porozmawiać z kimś, kto znajduje się o 1000 km dalej od naszego miejsca zamieszkania. To wszystko niewątpliwie jest zaletą internetu… Korzyści możemy tak naprawdę wymieniać bez końca, jednak nie mają one takiej wagi jak wady, które w moim mniemaniu przyćmiewają światło korzyści.

 

Zdecydowana większość użytkowników sieci (z badań wynika, że w Polsce jest nas już 25,5 miliona ludzi z pośród 38,5 miliona Polaków) spędza w internecie średnio 4,9h/dobę! Co stanowczo przekłada się na nasze życie prywatne i relacje między ludzkie. Ponad 13 milionów aktywnych kont na portalach społecznościowych jest w stanie dać nam pewien obraz na tą sytuację. Przeciętny Kowalski wraca do domu i pierwsze co robi, to włącza telewizję, w większości przypadków – internet także! Z lewa do prawa sypią się impulsy, które trafiają w odpowiednie zakamarki mózgu, od rana do wieczora dowiadujemy się jak przerażający jest ten świat. Gdy tylko zaczniemy przeglądać karty przeglądarki, natychmiast naszym oczom ukazują się reklamy żywności, następnie tabletek na problemy żołądkowe by znowu nas dobić słodyczami, gdy już nakarmimy głód i naprawimy nasze wnętrzności suplementacją chemicznych kapsułek, dowiemy się że poprzedni rząd przez 8 lat tak nas sprzedał Niemcom, że nie da się już nas wykupić! Obecny z kolei rozdaje nasze pieniądze patologicznym rodzinom, zapewniając im więcej alkoholu, więcej papierosów i jeszcze głośniejsze imprezy…

Mamy dosyć, ale przeglądamy dalej! A tam wojny, HIV, ISIS, pedofilia księży i już wiemy, że nasze dziecko więcej nie pójdzie do kościoła – najchętniej byśmy nie puścili go nigdzie. Niech siedzi w pokoju, dostaje pokarm, gra w gry i wyrabia nadgodziny na facebooku. Czy sami tak właśnie nie postępujemy? Człowiek nakłada sobie klatkę na siebie i przedłużenie swojego ciała czyli swój dom, swoje mieszkanie czy w większości przypadków mieszkania i domy banków traktuje jako najbezpieczniejsze miejsce na ziemi, z którego lepiej się nie wychylać. Kowalski jest już tak przerażony tym co się dzieje, że najchętniej zostałby w domu z dziećmi, zabarykadował drzwi i odciął się od świata realnego, a jedynym oknem przez które by wyglądał na świat stałby się jego telefon, tablet czy komputer.

fb-logo-good-and-evil-1

Tak właśnie zmieniło się nasze społeczeństwo, tak w większości przypadków obecnie wygląda nawiązywanie nowych relacji, które zazwyczaj nawiązane w sieci, pozostają w tej sieci. Internet przybrał formę drugiej planety, na której sami kreujemy swój wizerunek; gdzie umieszczamy najlepszej jakości obraz siebie, gdzie dzielimy się z innymi użytkownikami tylko tym, co według nas najlepiej o nas samych świadczy. Społeczeństwo podpięte do tego „Matrixa” samo wykastrowało pewne obszary swojego mózgu na rzecz dopełnienia własnego Ego, lub wynikających z niego kompleksów.

Jeżeli średnio spędzamy 5h na dobę w sieci, 8-9h przeznaczamy na sen, a system edukacji ukradł nam po 6-7h dziennie 5 razy w tygodniu,  w przypadku dorosłych jest to nawet 8 do 12h dziennie w pracy, zostaje nam od 2 do 5h dziennie na posiłki, codzienne obowiązki i samorealizację! Chyba nie muszę mówić, że to niezwykle mało? Steve Jobs (twórca marki Apple) zapytany o to jak sobie radził z ciągłymi aktualizacjami gadżetów jego firmy i dostarczaniem ich dla swojej trójki dzieci, odpowiedział, że jego dzieci nigdy nie miały iPada! „W naszym domu mocno ograniczamy dostęp do urządzeń technologicznych i internetu” – dodał Jobs. Zarówno Steve jak i wielu innych geniuszy przyznało, że ich dzieci wysyłane są do szkół w których nie używa się ani komputerów, ani telefonów czy tabletów, ponieważ nowinki technologiczne i dostęp do internetu w młodym wieku – zabijają kreatywność dziecka! Usypiają jego twórczość i zmysł geniusza. Kolejnym przykładem jest twórca portalu społecznościowego Twitter, nawet on zakazał swoim dzieciom korzystania ze smartfonów i tabletów z dostępem do internetu w obawie o ich właściwy rozwój. Pamiętajmy, że twórcy znanych produktów nie muszą być ich użytkownikami, nawet sam McDonald nigdy nie tknął swoich kanapek twierdząc, że nie zrobił tego ponieważ dba o swoje zdrowie!

Małe dzieci mają wyostrzony instynkt poznawczy, są ciekawe świata, często wielkie idee powstają już w zarodku, Tymczasem internet i dostęp do nowinek technologicznych upośledza manualne możliwości dziecka. Dziecko zamiast tworzyć i poznawać, otrzymuje gotowe wzorce, najczęściej prymitywne i bezwartościowe. Obecnie dzieci w wieku 2-5 lat znacznie szybciej uczą się jak obsługiwać komputer, grać na nim czy poruszać się po sieci niż pływać, wiązać buty czy podetrzeć sobie tyłek. Takie wnioski płyną z badania Digital Diaries, wykonanego na zlecenie producenta oprogramowania zabezpieczającego – firmy AVG Technologies. Pytanie brzmi, czy w związku z tym powinniśmy odcinać społeczeństwo od internetu już od małego czy skupić się na właściwej formie edukacji i w myśl starej słowiańskiej zasady zdrowo myślenia, prowadzić dzieci od małego z bliskością natury i zadan twórczych? Przy okazji ucząc właściwego poruszania się w sieci i korzystania z niej w sposób jak najmniej inwazyjny… Niestety portale społecznościowe stały się poniekąd miarą naszego położenia w społeczeństwie, zwłaszcza u dzieci i młodzieży, gdzie im więcej „lajków” i znajomych tym ciekawszą postacią staje się użytkownik w oczach rówieśników. Ludzie bardziej swobodnie czują się w sieci, nabierają więcej odwagi i żyją w poczuciu pewnej anonimowości, właśnie to przeświadczenie dyskrecji często sprawia, że wolimy nawiązywać kontakty z innymi ludźmi poprzez internet. Dwa kliknięcia, jedno przesunięcie palcem po ekranie i już mamy dostęp do bazy osób, które można by rzec, są szyte na naszą miarę.

 

Czas-na-komputer

 

Pamiętam czasy poznawania kolegów i koleżanek na podwórku, pamiętam, gdy dziewczyny zaczepiało się na korytarzu w szkole, na boisku czy trzepaku osiedlowym. Zamiast śmigania palcem  na tinderze musiałem sporo się na pedałować, żeby mój Romet dowiózł mnie w tą część osiedla na której mieszkały najfajniejsze koleżanki. Pamiętam, też wszystkich ludzi, których poznałem przy okazji praktykowania zajęć dodatkowych w obrębie moich pasji. Obawiam się, że kolejne pokolenia nie będą pamiętały tego co pamiętam ja, obawiam się, że ich percepcja już jest podzielona między światem prawdziwym a światem wirtualnym, gdzie w ich mniemaniu oba światy są tymi prawdziwymi. Twierdzę, że internet niestety w większej mierze jest ograniczeniem więzi w społeczeństwie, pomimo coraz większej ilości znajomych w sieci, mamy ich co raz mniej w życiu w którym, żeby z kimś pogadać trzeba ruszyć tyłek, umyć zęby i przejść kilka metrów.

 

A Ty jak spędzasz czas w sieci? produktywnie, czy może jednak trwonisz go w sposób bezwartościowy?

Polub Ogrodnika na facebooku: Ogrodnik Umysłu

Internet – ograniczenie czy rozszerzenie więzi społecznych?

Fluor krąży w żyłach…

Dziś chciałbym podzielić się z wami tematyką, która dotyka nas fizycznie każdego dnia. Bez zagłębiania się w teorie spiskowe czy niewiarygodne legendy, których nie da się podeprzeć żadnymi przejrzystymi argumentami.

Czym jest fluor ?  http://pl.wikipedia.org/wiki/Fluor

Zaczniemy trochę od tyłu… Na początek chciałbym przytoczyć wam obraz człowieka, który poświęcił swoje życie badaniu wody i bodżców, które na nią wpływają:

hqdefault

Masaru Emoto urodził się w 1943 roku w Jokohamie. Ukończył kierunek stosunków międzynarodowych na Wydziale Nauk Ścisłych i Humanistycznych Uniwersytetu Jokohama. Pracował w firmie Chisan, potem w gazecie Chubu Yomiuru Shimbun, a w 1986 roku założył firmę IHM.

W październiku 1992 roku otrzymał tytuł i licencję doktora medycyny alternatywnej w Open International University. Zaczął badać zagadki wody po zetknięciu się z MRA, Analizatorem Rezonansu Magnetycznego, w USA.

Obecnie prowadzi badania wody znajdującej się w ludzkim ciele, wody w środowisku człowieka, wody na powierzchni Ziemi. Jest kierownikiem Głównego Instytutu Badawczego IHM, dyrektorem firmy IHM oraz przewodniczącym Międzynarodowego Towarzystwa Przyjaciół HADO IHM. Opublikował kilkanaście książek, a większość z nich stała się prawdziwymi bestsellerami. W marcu 2004 miała miejsce premiera hollywoodzkiego filmu fabularnego „What the bleep do we know”, w którym odkrycia Masaru Emoto i ich konsekwencje zostały wplecione w akcję jako element odmieniający koleje życia głównej bohaterki. W wyniku coraz większego zainteresowania świata nauki tymi badaniami powstały filie Instytutu Badawczego IHM w Europie i w USA.

Masaru jako pierwszemu udało się doświadczalnie potwierdzić możliwość energetyzowania tzw. „materii nieożywionej” za pomocą naszych myśli. Wszystko jest wibracją, energia jest wibracją. Czym jest wibracja? Wibracja jest życiem. Tak twierdzi japoński badacz. To twierdzenie popiera powtarzalnymi doświadczeniami, związanymi ze sposobem krystalizacji próbek wody. Wykonał on szereg eksperymentów, które przeprowadzał wraz ze swoim zespołem badawczym. Rezultaty jego doświadczeń są zdumiewające, wręcz niewiarygodne. Próbki wody poddane wcześniej pozytywnym słowom czy myślom krystalizują zdecydowanie inaczej (wykazują niezwykłe piękno form) od tych, które poddane zostały myśleniu negatywnemu (są po prostu brzydkie). Wielkim osiągnięciem badacza jest to, że znalazł stosunkowo prosty sposób na wykazanie poprzez wizualizację, że woda magazynuje informacje. Wizualizację uzyskał poprzez zamrożenie próbki wody w temperaturze -5 stopni C. Tak skrystalizowaną wodę należy obejrzeć pod mikroskopem powiększającym co najmniej 400-krotnie.

Dla chętnych film dokumentalny o wpływie emocji na wodę:

Teraz kiedy już wiecie, że woda zmienia strukturę pod wpływem myśli i innych impulsów z zewnątrz, przyjrzyjmy się Fluorowi.

Niewielu ludzi wie, że fluor tak naprawdę jest trucizną. Często też jest głównym składnikiem leków psychotropowych, a także… trutek na insekty. Opublikowane niedawno badania wykazały, że fluor dodawany do wody MOŻE SPOWODOWAĆ poważne zaburzenia genetyczne, odwapnienie kości, raka. Jest gorszy od ołowiu! A w Polsce, innych krajach byłego bloku komunistycznego oraz m.in. w Wielkiej Brytanii wodę się od lat fluoryzuje. Wiele krajów demokratycznych nie wprowadziło jednak tego zwyczaju. Dlaczego? (Na zdjęciu widać zniekształcenia twarzy na skutek fluorozy!) Otóż nikt nigdy nie przeprowadził szczegółowych badań nad skutkami długotrwałego zażywania fluoru. Owszem, mówi się oficjalnie, że fluor jest bezpieczny, o ile nie przekracza się pewnej ustalonej dawki. Ale jeśli ludzie piją dużo wody z kranu (nawet przegotowanej), często myją zęby pastą z fluorem (a niezwykle trudno jest kupić inną), to jak mogą być pewni, że wielokrotnie nie przekraczają takiej dawki? Podobnie jest z aspartamem, słynnym słodzikiem bez kalorii. Jest bezpieczny, gdy spożywamy go w niewielkich ilościach. Tyle tylko, że tak wiele różnych artykułów spożywczych go zawiera: soki, wody gazowane, witaminy, cukierki itp. Można się nim nafaszerować po dziurki w nosie, a producenci rozłożą ręce i powiedzą: przecież zawartość aspartamu w naszym produkcie jest dopuszczalna i bezpieczna! Rodzi się pytanie: skoro tak wielu uznanych naukowców od dziesięcioleci próbuje zainteresować władze szkodliwością fluoru, to dlaczego nikt nic nie robi?

mycie-zębów-620x350

Od początku XX wieku wiedziano, że podawanie ludziom niewielkich dawek fluoru sprawia, że są bardziej ulegli i podatni na manipulacje. Gdy więc podczas II wojny światowej hitlerowcy szukali sposobu, by otumanić więźniów obozów koncentracyjnych, zaczęli podawać im duże dawki fluoru w wodzie pitnej. Produkcję fluoru zlecili koncernowi I. G. Farben z Frankfurtu. Po zakończeniu wojny do Niemiec przyleciał wysłannik rządu USA, Charles Eiliot Perkins, chemik, który miał przyjrzeć się hitlerowskim metodom kontroli umysłów. Odnalazł on dokumenty stwierdzające, że zanim wybuchła wojna niemiecko-radziecka w 1941 roku, oba totalitarne reżimy wymieniały się informacjami na temat sposobu panowania nad masami. „Bolszewicy uznali dodawanie leków do wody jako idealny sposób na skomunizowanie świata” – napisał w raporcie. Fluor, nadawał się do tego celu znakomicie – nie dość, że wywoływał w umysłach pożądane reakcje, to jeszcze można było uzasadnić jego użycie tym, że chroni zęby.

Z trucizny zrobiono lekarstwo. Ale to sami Amerykanie rozpropagowali cudowne właściwości fluoru. Fabryki koncernu I. G. Farben jako jedyne nie były bombardowane przez aliantów – pewnie dlatego, że wielu amerykańskich biznesmenów ulokowało tam duże pieniądze, m.in. rodzina Mellonów. Po wojnie Mellonowie założyli Amerykańskie Przedsiębiorstwo Aluminiowe (ALCOA) – a fluor jest toksycznym odpadem przy produkcji aluminium. Coś z nim trzeba było zrobić. ALCOA oraz inne zakłady produkujące fluor sfinansowały badania, z których wynikało, że małe ilości fluoru nie są szkodliwe dla zdrowia. W raporcie całkowicie pominięto szkodliwe skutki oddziaływania tej substancji na organizm i mózg ludzki. Natomiast podkreślono zbawienny wpływ na zęby. W latach 40. XX wieku w kilku miastach USA rozpoczęto fluoryzację wody, a kilka firm zaczęło dodawać tę substancję do past do zębów, i lawina się potoczyła…

Poniżej pełny opis szkodliwości fluoru, oraz lista past do zębów, które go nie zawierają:

https://prawdaxlxpl.wordpress.com/2010/12/02/fluor-szkodzi/

Wszystko co możemy zrobić, to uświadomić bliskich oraz znajomych, zmienić pastę, starać się uważnie dobierać kosmetyki, ograniczyć spożywanie wody z kranu jeżeli mamy podłączenie do miejskich wodociągów i jeżeli badania Masaru nas przekonują, samemu starać się wpłynąć na naszą wodę.

Polub Fanpage Ogrodnika:

https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216

Fluor krąży w żyłach…

Zadbaj o swój związek, zanim ktoś zrobi to za Ciebie.

Witajcie!

Dzisiejszy post choć mogłoby się tak wydawać, nie jest skierowany tylko i wyłącznie do ludzi żyjących w związku. Osobiście uważam, że materiał, który wam przedstawię powinien być wyświetlany w szkołach i w domach na całym świecie! Mark Gungor, bo na nim się dziś skupię, jest Pastorem, jak na pastora żyjącego w Stanach przystało, ma prawo do życia w związku, co osobiście uważam za super sprawę! Ale to jedynie moje osobiste spostrzeżenie.

Chciałbym abyście potraktowali materiał, który wam dziś zaprezentuję ze spokojem, na luzie, bez szufladkowania. Sam nie jestem zwolennikiem nauk Kościoła i nie utożsamiam się z żadną religią, a człowiek zrobił na mnie ogromne wrażenie i uważam, że naprawdę otworzył mi umysł na pewne sprawy!

Wiele osób, żyje w związkach, wiele osób w tej chwili się dociera i za jakiś czas będą z dumą mogli mówić o tym, że mają partnera, czy partnerkę. Uważam, że związek dwojga ludzi oparty na miłości, to niezwykła sprawa, dająca wiele energii, ciepła i możliwości. Sam powtarzam: „Razem łatwiej”. I nie wyobrażam sobie życia bez mojej żony, choć kilka lat temu zapierałem się i głośno mówiłem że nigdy żony mieć nie będę. Są jednak pary, które choć żyją ze sobą długo, same nie wiedzą czemu to nadal trwa, czemu są ze sobą i sami sobie się dziwią, że wytrzymują ze swoim partnerem.

Mój post kieruje zwłaszcza do osób, które uważają, że w ich związku zapanowała rutyna, że mają problemy na drodze porozumienia ze swoją drugą połówką, ale i do osób, które dopiero rozpoczęły relację i dzięki temu otrzymają ważne wskazówki, które być może pozwolą wam lepiej i sprawniej się poruszać w związku.. tak poruszać! Ponieważ związek to odwieczna bitwa, na której należy wytaczać odpowiednie działa i zagrywki aby móc potem ucztować i cieszyć się spokojem… Oczywiście to żart! Choć u niektórych ludzi dosłownie tak to może wyglądać.

nietypowy-zwiazek

Mark Gungor stworzył wspaniałe seminarium, które trwa około 4,5h, podczas którego porusza tematykę pracy nad polepszeniem relacji w związku, mówi o róznicach między kobietami i mężczyznami, o idealnym seksie i zdradzie, oraz przyczynach zdrady ( ten fragment szczególnie polecam kobietom! )

Poniżej fragment o różnicach w mózgu mężczyzny i kobiety:

Niestety na youtube możemy obejrzeć tylko fragmenty tego wyjątkowego seminarium, polecam wam wszystkim poszperać w sieci, lub zamówić całość na DVD, gdzie zainwestowane grosze, mogą przełożyć się na naprawdę wspaniałą przygodę, którą przeżyjecie wraz ze swoją ukochaną osobą.

Nie chcę tu w pełni relacjonować tego o czym mówi Mark, wolałbym abyście sami spróbowali zdobyć ten materiał. Gwarantuję wam miło spędzony czas, masę wiedzy i to takiej z której nie zdawaliście sobie nigdy sprawy, oraz takiej, która odmieni wasz związek na zawsze 🙂

Jeżeli wśród moich czytelników są osoby, które mnie znają i pragną zdobyć ten materiał a nie mają możliwości pozyskania go, zapraszam do mnie. Posiadam wszystkie części!

Na koniec standardowo zachęcam do polubienia mojego fanpage’a:

https://www.facebook.com/pages/Ogrodnik-Umysłu/1596850490549216

Dzięki zabawnym, praktycznym i boleśnie szczerym radom Marka Gungora, życie wielu małżeństw na całym świecie zmieniło się nie do poznania. Mark, twórca popularnego seminarium Przez śmiech do lepszego małżeństwa (Laugh Your Way to a Better Marriage®) przedstawia podstawy dynamiki relacji damsko-męskich, ukazując z niezwykłą jasnością przyczyny najczęstszych problemów i proponując praktyczne sposoby ich rozwiązania.

Link do strony, na której możecie zamówić 3 częściowe seminarium:

http://www.vocatio.com.pl/index.php?route=product/product&product_id=404

Zadbaj o swój związek, zanim ktoś zrobi to za Ciebie.

Ty możesz tego nie czuć, lecz Twoje dzieci będą!

„Gdzie żeśmy byli; twardo uśpieni w brzuchu bestii, upijani trawiennym sokiem potworów z Wall Street, Izraela, wampirycznych maszyn syfonowych; które ssały Cię tak samo jak dziecko ssie mlecznego szejka z McDonalda. Jeśli nie możesz poradzić sobie ze smrodem, to trzymaj się z dala od zbiornika. Brutalni Banksterzy przybyli tutaj z Mechanicznej Pomarańczy, wielozadaniowcy z motocyklowymi butami i uważnymi orgazmami. To są prawdziwe kartele; nienasyconych wojskowych i korporacyjnych psów, rząd dzieciarni Sanduskiego i zakrwawionych klaunów ze śniadaniowego stołu Rotschildów, którzy nie przestają robić kolejek potwierdzając zabijaniem. Ty możesz tego nie czuć, ale Twoje dzieci będą, Poważnie, Ty możesz tego nie czuć, ale Twoje dzieci z pewnością będą.”

To jedynie wstęp filmu, znajdującego się na kanale youtube użytkownika „PRZEBUDZATOR528”, wprowadzający w niezrozumiały sposób wypowiedzi do dalszej opowieści o tym jak system wpływa na nasz sposób postrzegania świata.

Większość ludzi, przybrało syndrom „ślepej owcy”, która bez pasterza nie poczyni ani kroku. Wolimy być prowadzeni, wolimy gdy się nam dyktuje prawa, gdy kilka osób na szczycie decyduje o naszym życiu. Wolimy być oszukiwani, lubimy gdy nas się okrada śmiejąc nam się prosto w twarz. Jesteśmy zadowoleni z obecnej sytuacji politycznej i gospodarczej, wiemy, że osoby za nas decydujące wykonują zadanie jak należy… Pytanie, czy dłużej mam używać tej formy sarkazmu, byśmy zrozumieli, że tak naprawdę nic nam nie pasuje i w głębi serca mamy dosyć?

System i osoby odpowiedzialne za jego wdruk do naszych umysłów wyciągają macki po więcej, w skrupulatny sposób faszerując nas mitologią i dezinformacją w dziedzinie życia, a my boimy się wyjść na ulicę i rzucić kamieniem. Ogranicza nas strach, a w większości przypadków nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że jest zle – tu system triumfuje; stworzył idealną armię ludzi nieświadomych, ślepo zapatrzonych w to co pokazuje się na ekranach telewizorów, wierzących na słowo reporterom i nadrukom w gazetach. Nawet jeśli nie uda mi się komuś otworzyć oczu, to spróbuję, jest to poniekąd moja misja…. Poniżej zamieszczam 10 sposobów walki z Matriksem, w którym żyje każde z nas, owe 10 punktów, to także mój sposób na otworzenie oczu ludziom, którzy nadal uważają, że wszystko jest w porządku. Spójrzcie poniżej i zastanówcie się, czemu proponuję takie rozwiązania i jakie skutki za sobą niesie tradycyjny sposób zachowań.

10 sposobów na kopnięcie systemu w tyłek:

1. Kupuj lokalnie, wspieraj małych sprzedawców swoimi pieniędzmi bojkotując wielkie korporacje.

2. Stwórz ogródek: generuj i jedz pożywienie organiczne, poszerzaj swoją wiedzę wokół pożywienia.

3. Chroń swoje dzieci, poprzez uświadamianie, zdrowe odżywianie i leczenie naturalnymi metodami.

4. Wprowadz domową edukację, ucz swoje dzieci, szacunku, szczerości i miłości do bliznich.

5. Stwórz Rodzinne Priorytety #1: Rodzina która je razem, trzyma się razem.

6. Wyłącz TV, wycisz w umyśle strach, propagandę i dezinformację.

7. Powróć do Natury, wyjeżdzaj za miasto, opuść wyścig szczurów.

8. Stań się niezależny, jeśli masz taką możliwość zainwestuj w energię odnawialną, twórz wodę strukturyzowaną i dbaj o to co spożywasz.

9. Nie daj sobie wmówić kartelom farmaceutycznym, że to co reklamują jest dobre dla Ciebie! Lekarze, żyją z chorych a nie zdrowych ludzi.

10. Kochaj wszystkich bezwarunkowo – Wszyscy zamieszkujemy jedną planetę, jesteśmy jednością podzieloną, przez system wiary i różnice kulturowe, które nam wpojono lata temu.

„żadna armia nie powstrzyma idei, której czas właśnie nadszedł” – Victor Hugo

Dziś ludzie są na tyle podatni na manipulację, że każda osoba chcąca coś zmienić, uświadamiać, czy przekazywać odmienne poglądy dalej, jest natychmiast piętnowana i wyśmiewana. Spójrzcie jak wiele osób dziś używa stwierdzenia „teoria spiskowa” nie myśląc nawet chwilę nad tym, czy przypadkiem „teoria” nie jest „praktyką”. Oczywiście istnieje przesada i widać ją na każdym kroku, można by powiedzieć, że doczekaliśmy się bumu doszukiwania się drugiego dna we wszystkim, począwszy od katastrof lotniczych do sprzedaży jabłek za granicą. Ja jednak proponuję wszystkim dobre starosłowiańskie „zdrowomyślenie” polegające na indywidualnej weryfikacji zagadnienia i zaufaniu własnej intuicji.

Poniżej zamieszczam link do filmu, przebudzatora, jeśli nie ja, może on jakoś wpłynie na wasz punkt postrzegania. Ostrzegam, film nie jest lekki, trzeba trochę się napracować umysłem by w ciągu 15 minut ogarnąć tak wiele informacji.

Wszystkiego dobrego 🙂

Ty możesz tego nie czuć, lecz Twoje dzieci będą!