Ogrodnik w Kuchni | Pasta z zielonego groszku

Najlepszości w kolejnym dniu waszego wspaniałego życia! Dziś uruchomiłem cykl co tygodniowego wpisu moich szaleństw kulinarnych 🙂 Mój przepis na zdrówko, w którym podzieliłem się z wami wskazówkami na stworzenie wzmacniającego eliksiru, cieszył się wieloma udostępnieniami i pozytywnymi komentarzami z waszej strony (Lek na przeziębienie). Dlatego też postanowiłem, że raz na tydzień podzielę się z wami przepisami, których sam używam i zapewniam was – te potrawy są nieziemskie!

Od dwóch lat nie jem mięsa – powodów jest tak naprawdę kilka! Począwszy od tego, że po prostu szkoda mi zwierzątek i nie chcę brać udziału w tej chorej rzezi, po prosty i sensowny powód jak to, że mój organizm źle reaguje na mięso drobiowe, wieprzowe jak i wołowe w związku z czym całkowicie je wykluczyłem z mojej diety równo dwa lata temu.

Jako osoba aktywna fizycznie (Tancerz), czuję się zdecydowanie lepiej, to już nawet nie kwestia utraty nadmiarów wagi a coś więcej! Łatwiej mi wstawać, mam więcej energii i chęci do działania i co ważniejsze – mój organizm nie ma problemów żołądkowych. Tyle drogą wyjaśnień co do cyklu Ogrodnika w Kuchni! Przechodząc do tematu wpisu, chciałbym dziś zachęcić was do zrobienia pasty z zielonego groszku, która – zapewniam! Jest prze pyszna i niezwykle sycąca.

Czego potrzebujemy?

2 szklanki zielonego groszku (mrożony lub z puszki)
1-2 ząbki czosnku (ja daję 3!)
2 duże łyżki majonezu
1 duża łyżka jogurtu naturalnego (może być grecki)
szczypta soli
pieprz
można śmiało dodać ulubione zioła!
Sposób przygotowania: Groszek gotujemy aż zrobi się miękki, odcedzamy i czekamy aż przestygnie, a że stygnie szybko, to zdążymy w tym czasie wycisnąć czosnek, który to dodajemy do groszku, na to leci majonez i jogurt naturalny plus przyprawy do smaku.
Wszystko blendujemy i na tym koniec naszej roboty. Pozostaje to co wszyscy lubią najbardziej, czyli posprzątać ten bajzel na kuchni 🙂
Zaraz po zblendowaniu wszystkich składników, przełożyłem pastę do słoiczka i wstawiłem do lodówki, ponieważ najlepiej smakuje jak chwilkę postoi w chłodnym miejscu!
12400751_703439176458033_1852824524956524770_n
Smacznego Kochani!
Pochwalcie się efektem końcowym i waszymi spostrzeżeniami na temat smaku, w komentarzach możecie śmiało dzielić się swoimi przepisami na pasty kanapkowe, chętnie spróbuję czegoś nowego!
Standardowo zachęcam do polubienia Ogrodnika na Facebooku:
I do zainteresowania się wcześniejszymi postami 🙂
Unknown
                                              —–>    Zarabiaj pasywnie w sieci

 

Reklamy
Ogrodnik w Kuchni | Pasta z zielonego groszku

Zielono mi :)

9:00 rano – idealna pora by rozpocząć dzień obfitym śniadaniem, w końcu podobno jest to najważniejszy posiłek dnia! U innych są to kanapki z dżemem, u innych płatki na mleku a jeszcze inni w tym czasie smażą kiełbachę z cebulą na głębokim oleju 🙂

Jako, że byłem mięsożercom, który nie wyobrażał sobie dnia bez porządnej dawki mięsiwa, poniekąd rozumiem tych, którzy od rana się tym faszerują – po prostu nie widzą innej opcji, nie mieli okazji spróbowania czegoś innego, moje śniadanie jest im najzwyczajniej w świecie.. obce! Co więc jest niezwykłego w tym co spożywam rano? Szczerze po prawie roku, ponieważ brakuje zaledwie dwóch tygodni do mojej rocznicy odstawienia mięsa, stwierdzam, że nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ponieważ produkty, które wrzucam w mixer są ogólno dostępne w każdym mieście, w zasadzie większość ludzi je spożywa, nawet jeżeli nie robią tego w takiej formie jak ja!

Green Smoothie” taką nazwę nosi koktajl, którym faszeruję siebie i swoją żonę. Nawet jeżeli czasem zdarzy się przez tydzień czy dwa odpocząć od tych pysznych mikstur to i tak chętnie do nich wracam i chętnie o tym piszę 🙂 Wraz z odstawieniem mięsa słyszałem wiele komentarzy w stylu: „Będą Cię bolały stawy!” , ” A czym uzupełnisz witaminę b12? ” , „Przecież nie będziesz miał siły na nic!!”, albo mój ulubiony, komentarz pełen wsparcia ” Eee za miesiąc będziesz wpieprzał hamburgery !” Cóż… za dwa tygodnie minie rok od pierwszego zielonego napoju, który sprawia, że od samego rana do południa nie odczuwam wcale, ale to wcale głodu, mało tego, zaraz po spożyciu tej energetycznej mieszanki nie miewam potrzeby odpoczęcia po posiłku jak to bywało przy okazji jedzenia mięsa, wręcz przeciwnie, mam ochotę działać, można powiedzieć, że to taki zielony naturalny redbull dodający skrzydeł. Oprócz mięsa odstawiłem także mleko, które wcale zdrowe nie jest, odstawiłem też wszelakie kolorowe napoje, na rzecz wody i wyciskanych soków, dzięki czemu mój organizm odżył i od roku ma się bardzo dobrze!

Samo odstawienie mięsa, może rzeczywiście nieść ze sobą nieprzyjemne konsekwencje, znam osoby, które mówią że nie jedzą mięsa i żalą się, że mają problemy z włosami, z zębami, że łapią skurcze w nogach i co gorsza, że lekarz stwierdził anemię! Sorry, ale skoro odstawiając mięso, w ogóle odstawiasz jedzenie, to świadczy to jedynie o tym, że masz płytką wyobraznię!

Z czego więc składa się nasz zielony kociołek Panoramixa? Zawsze jako podstawę staram się dać garść – dwie, zieleniny, np: Szpinak, Rukola, Jarmuż, Roszponka czy nieco rzadziej – Sałata. Zieleninę zalewam szklanką wody, następnie leci banan czasem nawet dwa potem już w zależności od dnia daję, jabłko i kiwi, lub avocado czy gruszkę, ananasa, arbuza, mango. Jak uda mi się zdobyć odpowiednio świeże kiełki, to i kiełki lecą do pojemnika 🙂 Do tego na koniec łyżeczka, maks dwie pyłku kwiatowego i łyżka miodu co by nie krzywić się na smak pyłku, który mimo iż posiada wiele niesamowitych właściwości to w smaku plasuję go niżej od bułki tartej! Po takim porannym strzale, aż chce się żyć!

Nie mam zamiaru tu wrzucać skopiowanych informacji z google na temat plusów spożywania koktajlów, ponieważ sami możecie to sobie sprawdzić, polecam wam spróbować zastąpić śniadania koktajlami, zwłaszcza jeżeli macie problemy ze wstawaniem, długo dochodzicie do siebie po pobudce lub odczuwacie zmęczenie już od samego rana. Jeżeli macie zamiar zabrać się za koktajl już dziś, czy jutro, to jako małe ostrzeżenie powiem wam, że taki koktajl silnie oczyszcza organizm z toksyn, w związku z czym, pierwszy dzień czy dwa mogą sprawić, że wydacie parę złotych na papier toaletowy 🙂 Dlatego, lepiej zacząć w piątek, lub w sobotę – tak jest po prostu bezpieczniej!

Jeżeli macie do mnie pytania, śmiało, chętnie odpowiadam na wszystkie! Cieszę się, że tak wiele osób odwiedza mój blog, jest to dla mnie nie zwykle budujące, zwłaszcza gdy w statystykach widzę takie państwa jak: RPA, Meksyk, Tajlandia, Niemcy, Norwegia, Szwecja, Anglia, Francja, Czechy, USA czy Brazylia.. Jeżeli z chęcią odwiedzacie Ogrodnika Umysłu, proponuję wam zasubskrybować mój blog, udostępniać posty aby dotarły one do większej ilości osób i czekać na kolejne wpisy!

Gorąco pozdrawiam pijąc koktajl z Jarmużu, Banana, Jabłka i Marchewki 🙂

P.S. Kasia wybacz, że dziś nie otrzymałaś swojej porcji do pracy !!! ❤

IMG_5253

IMG_4525

Zielono mi :)